Karabiny i karabinki powtarzalne


  • Zapomniany Front Mistrz Gry

    Karabiny powtarzalne

    Karabiny powtarzalne pierwszy raz ujrzały światło dzienne w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku, powoli wypychając jednostrzałowce, których obecnie się nie używa. Mimo istnienia od niemal sześćdziesięciu lat, karabiny powtarzalne wciąż są podstawowym orężem żołnierzy w tej wojnie i nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie coś się w tym temacie zmieniło. To porządny i niezawodny typ broni na dłuższych dystansach, ale spudłowanie choć jednego strzału w walce dziejącej się na kilku metrach zazwyczaj oznacza pewną śmierć. Poza kilkoma wadami, jak nie powalająca szybkostrzelność, niemal unicestwiająca dużą użyteczność w ciasnocie okopów, to bardzo porządny typ broni, występujący niemal wszędzie.

    Karabinki powtarzalne

    Karabinki powtarzalne pierwszy raz pojawiły się w jednostkach kawalerii i początkowo nosiły miano karabinków kawaleryjskich. Są krótsze od zwykłych karabinów, a standardowo ich rygle są zakrzywione, pozwalając na większą wygodę podczas strzelania. Niekiedy zupełnie pozbawione bagnetów, jak anschreicki Lammer 88 czy imperialny Szczerniakow M1907. Są także lżejsze i oferują większą siłę ognia, a dzięki skróconym wymiarom ciasnota okopów im niestraszna. Bardzo popularne wśród jednostek grenadierów i oddziałów szturmowych, którym to małe gabaryty tego typu broni pozwalają na zabranie ze sobą większej ilości ładunków wybuchowych, kosztem zmniejszonej skuteczności na dalszych odległościach.


  • Zapomniany Front Mistrz Gry

    Szczerniakow M1891

    Opis konstrukcji: Karabin powtarzalny Szczerniakow M1891 to zwycięska konstrukcja z dawnego konkursu na nowy imperialny karabin, który zwyciężył cardenhaardzki konstruktor Piotr Szczerniakow, prezentując swoją swoją nowatorską konstrukcję. Mylnie określany mianem Szczerniakow-Lammer, wszak Lammer nigdy nie brał udziału w jego skonstruowaniu. Po wprowadzeniu do armii bardzo prędko stał się ulubionym narzędziem zagłady wielu żołnierzy, którzy pokochali tę konstrukcję całym sercem, mimo kilku znaczących wad. Tani, prosty w konstrukcji, zasilany z integralnego pięcionabojowego magazynka pudełkowego, a do tego niemalże idiotoodporny, o wytrzymałych bebechach z tytanu, którym błoto i inne frontowe nieprzyjemności dla ruchomych części broni niestraszne. Szczerniakow M1891 nie bez powodu zasłużył na miano najlepszego karabinu powtarzalnego w całym Imperium.
    Magazynek: Integralny w postaci pudełkowej, mieści pięć nabojów.
    Rygiel: Prosty.
    Koszt broni: 500 Imperialików, wraz z bagnetem - 750.
    Koszt amunicji: Pojedynczy nabój - 2 Imperialiki, a po pięć w łódce - 10.
    Zalety broni:
    + Prosty w obsłudze,
    + Tani,
    + Bagnet,
    + Wysoka moc obalająca pocisku,
    + Wysoce odporny na jakiekolwiek zabrudzenia i uszkodzenia.

    Wady broni:
    + Ciężki rygiel, który ma tendencję do blokowania się w pozycji tyłowej,
    + Stosunkowo długi czas przeładowania - łódki mają tendencję do blokowania się we wcięciu, a naboje należy mocno dopchać do magazynka,
    + Bagnet w postaci tulejowej.

    Ograniczenia:
    - Brak.

    Występowanie broni:
    - Imperialowik.


  • Zapomniany Front Mistrz Gry

    KbP Lammer wz.1898

    Historia konstrukcji: Pod koniec lat siedemdziesiątych dziewiętnastego wieku rozpoczął się okres dużych zmian technologicznych, co z kolei doprowadziło do nieustającego wyścigu zbrojeń, czego przyczyną było wynalezienie nabojów tępołukowych. Ten niegłośny, jak mogłoby się wydawać, dźwięk, wywołał prawdziwą lawinę w najwyższych szczytach przemysłu zbrojeniowego. Przyjrzyjmy się jednak w tym okresie Anschreitowi - nastaje rok 1878, dnia 5 Lutego o godzinie szóstej, członków Komisji Wojskowej budzi krótki komunikat radiowy, w którym omówiono powstanie najnowszego typu naboju, mającego w założeniach zastąpić dotychczas wszechobecne w wojsku pociski o okrągło zakończonych główkach, wszak całkowicie nowy rodzaj miał znacznie lepiej radzić sobie z masami oporu powietrza i zwiększał sprawność kinetyczną, w wyniku czego nabój był potężniejszy i opadał dłużej. Następnego dnia ogłoszono konkurs, którego celem była adaptacja całkowicie nowego naboju ostrołukowego, a w następstwie - stworzenie całkowicie nowego karabinu powtarzalnego zasilanego właśnie tym typem amunicji. Nikt nie spodziewał się, że będzie to preludium do trwającej przez całe dwadzieścia lat wewnętrznej konkurencji, którą zakończyło dopiero powstanie omawianego karabinu. Zacznijmy jednak od początku - w 1885 roku Gotthard Lammer, nikomu jeszcze nieznany rusznikarz, rozpoczyna swoją mikrą działalność, projektując i produkując karabiny przeznaczone na rynek cywilny. Nikt jeszcze wtedy nawet nie myślał, że ten dobrze prosperujący twórca na dobre zmieni oblicze anschreickiej zbrojeniówki. Zaczęło się niewinnie, od prostego zagranicznego zgłoszenia - w 1886 roku armia belgavarska potrzebowała nowoczesnego karabinu powtarzalnego, który pomógłby im dorównać reszcie armii. Lammer, nie mając wiele pieniędzy i węsząc okazję, wziął w nim udział. Jego pierwszy typ produkcyjny, nawet nienazwany, strzelał amunicją ostrołukową, magazynowaną w standardowych wówczas ładownikach. Karabin spisywał się całkiem dobrze - oferował sporą siłę ognia i był celny, ale miał jeden duży mankament, który wykluczył go ze służby w Belgavarze. Ziemie I Monarchii Belgavarskiej to przede wszystkim wilgotne, błotniste równiny pełne sosnowych lasów, torfowisk i zdradzieckich bagien, co nie sprzyjało budowie magazynka, który miał wcięcie w dole. Postanowił to naprawić, ale całkowita przebudowa broni nie wchodziła w grę - nie posiadał aż tak dużej ilości pieniędzy. Postanowił wówczas zrobić coś, do czego śpiący na pieniądzach konstruktorzy by się nie posunęli - stworzył coś na kształt ładownika, który nie trzymał nabojów za łuskę, a za kryzę nabojową, dzięki czemu trzymały się luźno, ale nie na tyle, żeby z niej spadać. Zdecydował się również wprowadzić tzw. prowadnicę, w którą nowej konstrukcji łódkę należało włożyć i przy pomocy palca wepchnąć naboje do magazynka, które powinny się po niej ześlizgnąć, a potem usunąć ją z prowadnicy i zaryglować gotową do strzału broń. Pozwoliło to na usunięcie otworu w magazynku, dzięki czemu druga wersja była o wiele lepiej przygotowana na starcie z wiecznym belgavarskim błockiem. Nowy karabin przyjął się bardzo ciepło w armii belgavarskiej i stał się przepisową bronią każdego żołnierza. Przez nagłą wygraną w tej konkurencji i sowitym wynagrodzeniu, które pozwoliło mu rozwinąć skrzydła i założyć fabrykę, został w końcu dostrzeżony przez oczy anschreickich generałów, w wyniku czego ponownie wziął udział w wojskowym konkursie, tym razem w granicach jego własnej ojczyzny. Jednakże na kolejny wartościowy ruch z jego strony trzeba było czekać bardzo długo, gdyż jakiekolwiek jego poczynania były z ochotą sabotowane przez apostalistów, wszak podczas jednego z wywiadów publicznie ich potępił. Mimo mnogich listów z pogróżkami i życzeniami śmierci oraz masą wybitych okien, w 1888 roku udało mu się zaprojektować w pełni anschreicki karabin, wz.1888L, zwany potocznie “Próbą”, ponieważ był jedynie modelem testowym. Broń ta, mimo stworzenia dla testów, była bazą dla innych projektów, które ukazywały się kilka lat później. Kiedy w Sierpniu 1891 roku doszło do secesji trzech południowych prowincji, od tamtego czasu walczących pod apostalistyczną flagą, Lammer wstrzymał wszystkie prace nad nowymi modelami, nastawiając się na jak najszybsze bicie trzyletnich “Prób”, których liczba w tamtym okresie nigdy nie przekroczyła ośmiuset sztuk. Wyciskając wszystkie soki z możliwości produkcyjnej fabryki, do końca walk udało mu się zwiększyć tę liczbę do trzech tysięcy dwustu. Kiedy wojna dobiegła końca a siły rządowe rozprawiły się z Meckterem i jego bandą, kilka firm produkcyjnych splajtowało albo zostało zamkniętych z inicjatywy państwa, bo wyszło na jaw, że w tajemnicy tłukły broń dla rasistowskich sił rewolucyjnych. Zakłady przeszły w ręce państwa, które postanowiło zrobić Lammerowi mały prezent, przekazując je w jego ręce, skutecznie napędzając jego dalsze prace. Od 1892 do 1895 roku zaczął się jeden z najbardziej płodniejszych okresów jego karabinów - dostawał masę próśb i pieniędzy od różnorakich państw, które otwarcie zwracały się do niego z prośbą o wykonanie dla nich podstawowego karabinu powtarzalnego. Lammer i jego zakłady pracowały w pocie czoła, wysyłając to coraz nowsze projekty zagranicę, pracując jednocześnie nad ojczyźnianymi, kiedy to mlekiem i miodem płynący czas się skończył - w 1895 roku Apostalistyczny Związek Belgavarski wypowiedział wojnę Anschreitowi. Apostaliści belgavarscy nie pozbyli się jego pierwszej wojskowej konstrukcji, w wyniku czego wojowali z jego pobratymcami jego własną bronią. Mimo zdecydowanej wygranej jeszcze długo chodziło to za Lammerem, który całkowicie wycofał się z prac na rzecz obcych państw, poświęcając się konstruowaniu wojennych dzieł sztuki dla rodaków. W 1896 powstały pierwsze projekty nowej broni, roboczo nazwanej wz.1896L(A). Była bardzo podobna do “Próby”, większą różnicą był tylko magazynek, który postanowiono “schować” wewnątrz korpusu, aby nie przeszkadzał on w trakcie strzelania i miał osłonę przed zanieczyszczeniami z zewnątrz oraz uszkodzeniami mechanicznymi. Była to broń porządna, ale główną wadą był ciężki rygiel, który lubił blokować się w tylnej pozycji, uniemożliwiając poprawne zaryglowanie, co zmniejszało szybkostrzelność. Rok później zaprojektował wz.1897L(B)I, który był krótszy od poprzedniej wersji, posiadał inne, lepiej skupiające oko przyrządy celownicze i wymieniony rygiel, który chodził bez większych przeszkód, oferując wysoką szybkostrzelność. Jednak plan ten położyła całkowita zawiłość konstrukcji - nowa lufa, podajnik i sam magazynek były zrobione z deficytowych materiałów, które ciężko dało się poddać obróbce, przez co czas bicia kolejnych egzemplarzy był dłuższy niż przewidywano. Powodem takiego doboru była próba zastosowania materiałów bardziej odpornych na zabrudzenia prochem. Kiedy i jego ostatni projekt został odrzucony, nie poddał się, tylko postanowił działać dalej. Wziął pod uwagę wady i zalety obu poprzednich typów karabinu powtarzalnego i postanowił zrobić ich połączenie, jednocześnie eliminując jak najwięcej wad i wprowadzając więcej udogodnień. Tym sposobem pod koniec 1897 roku powstał wz.1897©II, który w niczym nie przypominał poprzednich produkcji - był zrobiony prawie w całości od nowa, nie licząc magazynka i lufy wziętej z wz.1887(B). Zastosowano tutaj inny rygiel, jeszcze lżejszy niż poprzednio, który bezproblemowo dało się przesuwać dwoma palcami, przyrządy celownicze w postaci otwartej muszki i łukową linię celownika z wcięciem w kształcie litery “V”, kolba została wyposażona w chwyt pistoletowy, ułatwiający trzymanie oraz zastosowano śrubę przechodzącą pod komorą, która przy strzale przenosi jego siłę na kolbę, redukując odrzut. Przeprojektowano również rodzaj drzewa, z którego robiono kolby - poprzednie wersje tworzone były z drewna bukowego, które zmieniono na drewno orzechowe, dysponujące lepszą wytrzymałością i lżejszą wagą. Całkowicie nowy typ został wysłany na przetestowanie przez komisję wojskową, która pokochała go od razu, niezwłocznie zlecając masową produkcję, która ruszyła na początku Stycznia 1898. Z tego powodu oficjalnie przylgnął do niego KbP wz.1898 “Lammer”, a kiedy w pierwsze sztuki zaczęto wyposażać żołnierzy, kończąc okres dwudziestoletniego miszmaszu w anschreickim uzbrojeniu. Karabin oferował wszystko, czego potrzebował strzelec - sporą szybkostrzelność sięgającą 30 strzałów na minutę, wysoką celność, sporą moc pocisku i ogromną wygodę w obsłudze - lekko poruszający się rygiel i znakomicie wykonany chwyt karabinowy sprawiają, że strzelanie z tej broni to czysta przyjemność. KbP98L nie był orężem najprostszym w produkcji, przede wszystkim przez skomplikowaną budowę rygla, ale nie wymagała żadnych uproszczeń. Do 1914 większość, jeżeli nie wszystkie anschreickie jednostki wojskowe zostały wyposażone właśnie w ten profesjonalnie wykonany karabin powtarzalny, o którego niesamowitej jakości wiele państw może tylko pomarzyć - Lammerowi udało się stworzyć dzieło sztuki, które wprowadziło go na szczyt, czyniąc go jednym z najważniejszych konstruktorów w całym Anschreicie, a historia jego drogi jest niejako jego skróconą biografią, biorąc pod uwagę, ile lat swojego życia poświęcił jego konstrukcji.
    Zamek: Czterotaktowy (Ślizgowo-obrotowy).
    Magazynek: Pudełkowy, umieszczony wewnątrz korpusu o pojemności pięciu nabojów.
    Koszt broni: 1200 marek anschreickich. 1600 z bagnetem.
    Koszt amunicji: 5 marek za 1 nabój. 25 za pełną łódkę.
    Zalety broni:
    + Wysoka szybkostrzelność sięgająca 30 strzałów na minutę,
    + Ekspresowy czas przeładowania,
    + Rygiel poruszający się lekko jak piórko,
    + Przyrządy celownicze dobrze skupiające oko podczas celowania,
    + Dzięki wykonaniu drewnianych części z lekkiego drewna orzechowego, broń jest lekka i przyzwoicie wytrzymała,
    + Duża wygoda w obsłudze,
    + Spora moc pocisku.

    Wady:
    + Wysoka cena,
    + Celownik z wcięciem w kształcie litery “V” zasłania widok na boki i zajmie trochę czasu, aż niewprawione oko w pełni się do niego przyzwyczai,
    + Czystości metalowych części należy pilnować jak oka w głowie - większe zabrudzenia mogą prowadzić do zacinania się rygla i jego blokowania.

    Ograniczenia:
    - Brak
    Występowanie:
    - Cała armia anschreicka.


  • Zapomniany Front Mistrz Gry

    Helther M1895

    Opis konstrukcji: Imperialiści, przed stworzeniem pierwszych wersji karabinka M1907, potrzebowali krótkiej, szybkostrzelnej broni, w którą to mogliby wyposażyć swoich grenadierów i oddziały, które zazwyczaj walczą na krótszych dystansach, a szybkostrzelność w takich wypadkach okazuje się być nieoceniona. Wybór padł na lederską firmę Helther, która po złożeniu zamówienia wysłała Imperialistom pierwsze prototypy karabinka dźwigniowego z pudełkowym magazynkiem, zasilanym z łódek. Konstrukcja ta na tyle spodobała się Imperialistom, że niemal od razu wykupili na niego kontrakt i przekalibrowali go na nabój od Szczerniakowa. Od tego czasu Helthery stanowią jedne z ulubionych broni Streloków i Giejderów i zastępują im karabinki powtarzalne, na które niekiedy ich nie stać.
    Magazynek: Pudełkowy, mieszczący pięć nabojów.
    Rygiel: Dźwignia.
    Koszt broni: 1000 imperialików.
    Koszt amunicji: 2 imperialiki za jeden nabój, za pełną łódkę 10.
    Zalety broni:
    + Dźwignia zapewnia bardzo dużą szybkostrzelność,
    + Zazwyczaj szybki w przeładowaniu,
    + Krótkie wymiary i lekka waga sprawiają, że idealnie nadają się do walki w okopach wroga,
    + Bardzo celny na średnim i krótkim dystansie.

    Wady:
    + Dźwignia leży koło spustu, więc ryglowanie podczas czołgania się jest utrudnione,
    + Przy dłuższej wymianie ognia dźwignia ma tendencje do zacinania się,
    + Brak bagnetu,
    + Ma tendencję do rozrzutu pocisku na dłuższych dystansach.

    Ograniczenia:
    - Brak.

    Występowanie:
    - Imperialowik.


  • Zapomniany Front Mistrz Gry

    KbkP Lammer wz.1888

    Opis konstrukcji: Stary karabinek powtarzalny, początkowo używany w oddziałach kawalerii. Kilka lat temu zaprzestano jego dalszej produkcji, ale niedawno ją wznowiono, aby wyposażyć część żołnierzy w sprzęt idealnie nadający się do starć na krótszym dystansie. Nie jest on może idealny, ale to nadal porządny karabinek, chociaż przestarzały. Szybkie ryglowanie i spora celność to cechy, które idealnie sprawdzają się w okopach wroga, a także pozwalają na celną eliminację wrogich celów na dłuższym dystansie, choć słaby kaliber naboju rzadko kiedy na to pozwala. Jest on na tyle stary, że nadal zasila się go z ładowników, a naboje są tępołukowe. Stanowi świetną alternatywę dla drogich L98AD.
    Magazynek: Pudełkowy, mieszczący pięć nabojów w ładowniku.
    Rygiel: Zakrzywiony.
    Koszt broni: 900 marek anschreickich.
    Koszt amunicji: 20 marek za ładownik.
    Zalety broni:
    + Szybkie ryglowanie,
    + Celny,
    + Ładownik, mimo swoich wad, zapewnia bardzo szybkie przeładowanie karabinku,
    + Jak na karabinek powtarzalny tani.

    Wady:
    + Zasilany z ładowników, dlatego nie można do magazynka doładować pojedynczych nabojów,
    + Słaby nabój tępołukowy,
    + Brak bagnetu.

    Ograniczenia:
    - Brak.

    Występowanie:
    - Ansheer.


  • Zapomniany Front Mistrz Gry

    Szczerniakow M1907

    Opis konstrukcji: Po około szesnastu latach Szczerniakow doczekał się swojej skróconej wersji, dostosowanej do potrzeb oddziałów tyłowych, jak obsługa artylerii czy kierowcy wozów bojowych i ciężarówek. Wraz z postępami na froncie okazało się, że Szczerniakow M1891, mimo bycia bardzo dobrym karabinem, nie okazywał się zbytnio skuteczny podczas walki w okopach wroga, a jego ciężki rygiel i złośliwość łódek sprawiała, że był często pośrednią przyczyną śmierci żołnierza, znajdującego się na pozycjach wroga, a kontraktowe Helthery bywały często odrzucane przez żołnierzy, którzy woleli mieć w ręce zaufanego Szczerniakowa, nawet, jeżeli miał być ich gwoździem do trumny. Dlatego zapadła decyzja, aby Szczerniakowa w wersji karabinku powtarzalnego zacząć wydawać także jednostkom frontowym. Bardzo prędko stał się on ulubioną bronią powtarzalną Giejderów, którzy mogli wrzucić do okopu więcej granatów, a potem wpaść jak burza do wrażego okopu i wyczyścić go z pozostałej siły żywej przeciwnika, przygważdżając go do desek okopu za pomocą jego szybkostrzelności. Na obecny moment M1907 jest rzadko spotkany, z racji swojej dużej ceny i zazwyczaj jest wydawany żołnierzom z oddziałów szturmowych, ale można go spotkać w zwykłym Imperialowiku u nadzianych żołnierzy.
    Magazynek: Pudełkowy, mieszczący 5 nabojów.
    Rygiel: Prosty.
    Koszt broni: 2000 imperialików.
    Koszt amunicji: Pojedynczy nabój kosztuje 2 imperialiki, a cała łódka 10.
    Zalety broni:
    + Lekki i krótki,
    + Bardzo lekki rygiel, który umożliwia szybkie ryglowanie,
    + Spora szybkostrzelność,
    + Zasilany tą samą amunicją co M1891, co umożliwia wymianę między żołnierzami,
    + Duża moc obalająca pocisku,
    + Naboje z łódki żwawiej wchodzą do magazynka.

    Wady:
    + Piekielnie trudno go zdobyć,
    + Drogi,
    + Mimo lekkiego rygla, złośliwy duch łódek, mogących zaciąć się we wcięciu jest nadal obecny, a pojedyncze naboje nadal trzeba dopychać do magazynka,
    + Z racji swoich małych wymiarów jest nieco ciężej opanować odrzut, a sam karabin ma większe tendencje do drżenia,
    + Brak bagnetu.

    Ograniczenia:
    - Brak.

    Występowanie:
    - Imperialowik.


  • Zapomniany Front Mistrz Gry

    KbkP Lammer wz.1898 “Anschreicka Duma”

    Opis konstrukcji: L98AD to pochodna zwykłego L98, ale przerobiona na karabinek powtarzalny. W zamyśle miał wypchnąć osiemdziesiąt ósemkę z oddziałów dla kawalerii, ale w praktyce służył jako magazynowa broń rezerwowa, którą uzupełniano braki w wyposażeniu żołnierzy. Często dawano go nowym rekrutom jako karabin ćwiczebny, na którym mieliby trenować strzelanie żywą amunicją i na tym jego zadanie się kończyło. Do 1915 uważano, że w tej wojnie nie będzie grał większej roli, a L98 spełnia wszystkie warunki idealnej broni, którą wojować mógłby każdy. Jak się nieco później okazało, zreformowana po rozejmie świątecznym armia anschreicka potrzebowała prawdziwego karabinka powtarzalnego. Żeby jakoś zmniejszyć ten deficyt, żołnierzom wydawano pozostawione na magazynkach Lammery 1888, a jeżeli komuś bardziej się poszczęściło, dostawał L98AD wraz z bagnetem. Bardzo prędko się okazało, że nowy karabinek powtarzalny sprawdza się wyśmienicie na froncie i należy jak najszybciej rozpocząć jego bardziej zaawansowaną produkcję, aby wyposażyć w niego co bardziej potrzebujących żołnierzy, właśnie pokroju grenadierów czy kawalerów. Podobnie jak jego imperialny odpowiednik, jest on bardzo rzadki na froncie i mało kto go nosi, a jest tak z racji jego wysokiej ceny i stosunkowo małej liczby wydanej żołnierzom.
    Magazynek: Pudełkowy, ukryty w korpusie, mieszczący pięć nabojów.
    Rygiel: Zakrzywiony.
    Koszt broni: 2600 marek anschreickich, 3000 z bagnetem.
    Koszt amunicji: 5 marek za nabój, 25 za pełną łódkę.
    Zalety broni:
    + Lekki rygiel, umożliwiający szybkie ryglowanie,
    + Szybkostrzelny,
    + Szybkie przeładowanie,
    + Celny,
    + Strzela taką samą amunicją co L98, co umożliwia wymianę jej między żołnierzami,
    + Lekki i krótki,
    + Bagnet w postaci nożowej,
    + Chwyt pistoletowy.

    Wady:
    + Rzadki na froncie,
    + Bardzo drogi,
    + Wymaga stałego czyszczenia, gdyż nie jest to broń odporna na brudy okopów,
    + Bagnet ma tendencję do zsuwania się z szyny.

    Ograniczenia:
    - Brak

    Występowanie:
    - Imperialowik.


  • Zapomniany Front Mistrz Gry

    Vassera typ 30

    Opis konstrukcji: Aż do 1894 roku Asser nie miał własnego udanego karabinu powtarzalnego. Po zacieśnieniu relacji z Imperium, Asserczycy importowali od Imperialistów Szczerniakowy 1891, którymi zastępowali swoje przestarzałe jednostrzałowce i nieudany typ 22, który miał naboje elaborowane prochem czarnym. Brak odpowiedniego karabinu był solą w oku armii asserskiej, wszak nie produkowali u siebie nabojów do Szczerniakowów, a importowali jej zbyt mało, aby w pełni wyposażyć wszystkie jednostki i pozbyć się przestarzałego sprzętu. Z pomocą przyszedł niespełniony konstruktor z Imperium, który trzy lata temu przegrał konkurs właśnie ze Szczerniakowem. Ubiegał się do asserskiego betonu o sprawdzenie jego konstrukcji, inspirowanej anschreickim Lammerem 1888, który jak na anschreickie standardy był bronią przeciętną. Ale biorąc pod uwagę fakt, że przez dosyć długi czas Asserczycy musieli użerać się z wadliwymi i starymi karabinami, konstrukcja pioniera w dziedzinie broni powtarzalnej była godna uwagi. Przede wszystkim, Imperialista zmienił nabój, tworząc nowy, którego podstawą był nabój do Szczerniakowa, ale asserski miał mniej mocy. Zaprojektował również nowy rygiel i dodał chwyt pistoletowy, którego w zwykłym Szczerniakowie nie było. Po kilku testach szybko okazało się, że ta konstrukcja prosto z Cardenhaardu jest karabinem solidnym i godnym zaufania, dlatego też prędko stał się na kilkadziesiąt lat podstawowym karabinem armii asserskiej. Z użycia na pierwszej linii wykluczył go dopiero typ 38, choć nadal jest obecny na tyłach, a do tego jest bronią eksportowaną do samego Imperium, które wyposaża w ten karabin przede wszystkim Strelnieeków.
    Magazynek: Pudełkowy, umieszczony w korpusie, mieszczący pięć nabojów.
    Rygiel: Prosty.
    Koszt broni: 800 imperialików, 1000 z bagnetem nożowym.
    Koszt amunicji: 5 imperialików za nabój, 25 za pełną łódkę.
    Zalety broni:
    + Bardzo lekki rygiel,
    + Chwyt pistoletowy,
    + Bagnet w postaci nożowej,
    + Łódki i naboje nie blokują się w zamku podczas ładowania, co umożliwia bardzo szybkie przeładowanie karabinu.

    Wady broni:
    + Amunicja jest ciężka do zdobycia w Imperium,
    + Części karabinu są bardzo delikatne i naruszyć je może silniejsze uderzenie,
    + Mała moc obalająca pocisku.

    Ograniczenia:
    - Imperialowik - tylko dla Streloka.

    Występowanie:
    - Imperialowik,
    - Strelnieki.


  • Zapomniany Front Mistrz Gry

    KbP Komisyjny wz.1888/5

    WIP


  • Zapomniany Front Mistrz Gry

    Vassera Typ 38


    Historia broni: Zmodernizowana i ulepszona wersja Vassery Typ 30, ale nie pochodząca już z rąk imperialnego konstruktora. Karabin powtarzalny Typ 30 był konstrukcją dobrą, aczkolwiek największa wada tej broni wynikała z bardzo delikatnych części, przede wszystkim z podatnego na uszkodzenia mechaniczne rygla i zamka, których choćby lekkie naruszenie czyniło Vasserę bezużyteczną. Asserska komisja wojskowa kombinowała więc z innym typem blachy, w wyniku czego powstał karabin powtarzalny Typ 30/1, który dosłownie niczym nie różnił się od pierwowzoru, jedynie części metalowe zrobione były z meltemu - twardszej i cięższej odmiany stali. Po testach wstępnych okazało się, że delikatne części nie były już żadnym problemem, bo stał się nim sam surowiec, który czynił karabin o wiele cięższym od pierwowzoru, a wszelkie trudności w obróbce i ukształtowaniu zawyżyły cenę broni. Wyprodukowano tylko trzydzieści sztuk tego karabinu, które później bardzo szybko zezłomowano. Po tej stracie czasu i pieniędzy na nieudane ulepszenie, zaczęto myśleć nad czymś o wiele tańszym, jednocześnie pozostając przy zwykłej stali, a przez kilka miesięcy powstawały całe rodziny niezdatnych do funkcjonowania abominacji, jak na przykład Typ 30/2 z ryglem skopiowanym od Szczerniakowa, który psuł się po oddaniu kilkunastu strzałów czy Typ 30/7 z kompletnie innym ryglem, który często blokował się przy ryglowaniu i przyrządami celowniczymi, u których samoistnie dochodziło do rozregulowania, przede wszystkim podczas oddawania strzałów. Wówczas wpadnięto na jeszcze jeden pomysł, pozornie prosty i bezużyteczny, a mianowicie - zmiana kształtu zamka, przy zachowaniu starego rygla, który z kolei osłonięty byłby metalową tuleją, chroniącą zamek przed brudami i uszkodzeniami. Do Typu 30/8 podchodzono bardzo niechętnie, bo jak w końcu jakaś tam tandetna osłonka z metalu miałaby zlikwidować największy problem? I jak się później okazało, było to istne remedium na ówczesne problemy asserskiego wojska - Osłona dawała całkiem dobrą ochronę delikatnemu ryglowi, który już nie ulegał tak łatwemu zniszczeniu, wszak stalowy zwój przyjmował na siebie wszystkie ciosy, i nawet jeżeli nie wytrzymał uderzenia, to choć przyjął większość siły na siebie, chroniąc miękkie wnętrze przed zniszczeniem. Wkrótce bardzo szybko wszczęto masową produkcję, chcąc wymienić przestarzały już Typ 30. Całkowicie nowy Typ 38 otrzymał swój chrzest bojowy w 1908 roku, podczas wojny z Tilmdenem, gdzie początkowo był dostarczany oddziałom specjalnym, choć pod koniec wojny kompletnie wyparł dawną konstrukcję z wojsk frontowych, oficjalnie stając się główną bronią Cesarskiej Armii Asseru, choć wiele sztuk zostało zakupionych przez Imperium, które dostarczało je oddziałom tyłowym, jak na przykład Strelniekom. Stał się również popularny w Imperialnej Kompanii Oceanicznej, która walczy przeciwko Lederczykom na Avastheeran, gdzie dostęp do starych, dobrych Szczerniakowów jest mocno ograniczony.
    Zamek: Czterotaktowy (ślizgowo-obrotowy).
    Magazynek: Pudełkowy, umieszczony w korpusie o pojemności pięciu nabojów.
    Koszt broni: 1200 imperialików, 1400 z bagnetem nożowym.
    Koszt amunicji: 5 imperialików za nabój, 25 za pełną łódkę.
    Zalety broni:
    + Lekki rygiel, choć nieznacznie cięższy od Typu 30,
    + Chwyt pistoletowy,
    + Bagnet w postaci nożowej,
    + Szybki w przeładowaniu,
    + Dzięki osłonie zamka i rygla jest w stanie przyjąć więcej na klatę.
    Wady:
    + Przez osłonę rygla jest nieco trudniejszy w produkcji, która zajmuje więcej czasu, w naturalnej kolei rzeczy jest droższy,
    + Rozłożenie w celu wyczyszczenia karabinu jest teraz trudniejsze, sporo problemów sprawia też ponowne założenie pustego walca,
    + Jak w przypadku Typu 30 - mała moc obalająca pocisku.

    Ograniczenia:
    - Strelnieki - tylko dla Strelnieka i Sapera.

    Występowanie:
    - Cesarska Armia Asseru,
    - Strelnieki,
    - Imperialna Kompania Oceaniczna.


  • Zapomniany Front Mistrz Gry

    KbP wz.1865/1880 Achenwall

    Historia broni: Karabin powtarzalny wz.1865/1880A to pierwsza udana konstrukcja firmy Achenwall, która zapoczątkowała dość ciekawą rodzinę anschreickich karabinów, ale żeby dokładniej zrozumieć jego historię, należy się cofnąć pięć lat wstecz od jego pierwszych projektów. Jest rok 1860, magazynki rurowe są wypychane przez o wiele lepsze magazynki pudełkowe, które zaczęto produkować od 1854 roku, ale z bardzo małym nakładem - w gruncie rzeczy wynikało to z tego, że ówcześnie niezbyt opłacało się przechodzić z magazynków rurowych, bo i tak naboje musiały być ładowane pojedynczo, a do tego rurowe były prostsze w konstrukcji. Zmieniło się to rok później, kiedy powstał pierwszy na świecie ładownik do karabinu powtarzalnego, jednakże jeszcze elaborowanego prochem czarnym - te mikre odkrycie zrewolucjonizowało rynek militarny, wszak karabin z magazynkiem pudełkowym można było od teraz w pełni załadować w przedziale czasowym kilku sekund, czym wyprzedził te nabijane rurowo, do których zastosowanie jakichkolwiek ładowników było wręcz niemożliwe. Ładowniki przez długi okres czasu były prymitywne - po załadowaniu ich i po wystrzeleniu wszystkich nabojów, należało odryglować broń, następnie przy pomocy swoich własnych palców wyciągnąć osmalony prochem kawałek metalu i go wyrzucić, aby zrobić miejsce dla następnego. Największym problemem tego systemu było to, że prawie niemożliwe było perfekcyjne wyciągniecie takiego klipsa, który podczas wyjmowania nie zawadziłby o zamek, pożerając kilka kolejnych cennych sekund, które w czasie wojny decydują o życiu lub śmierci. Różnorako próbowano ten problem rozwiązać - produkowano klipsy z wcięciem dolnym, które wchodziły do magazynka tylko do połowy, blokując się o specjalne wyrostki w zamku, przez co nie można było ich pchnąć dalej, a potem go wyjąć, zostawiając załadowane naboje w środku, czy też kombinowano z mechanizmem sprężynowym, który po aktywacji przy pomocy specjalnego guzika nieopodal magazynka, wyrzucałby opróżnione zawiniątko, zostawiając miejsce na kolejne. Jednakże wariacja z wcięciem dolnym przeciągały proces przeładowania, a niekiedy wręcz go zatrzymywały, kiedy zbyt mocno wepchnięto go do karabinu, w wyniku czego wyrostki zbyt mocno wcinały się w brzegi, paraliżując ten proces. W przypadku rozwiązania sprężynowego, to takowy mechanizm był całkiem dobry, aczkolwiek był podatny na jakiekolwiek uszkodzenia i często trzeba było go wymieniać, a zastąpienie takowego nie należało do tanich. Pomysłem, który wspiął konstrukcję firmy Achenwall na wyżyny popularności było połączenie tych dwóch rozwiązań, na swój nowatorski sposób. Początkowo zaczęło się od ładowników z wcięciem. Niezbyt można było na nich polegać, przede wszystkim z powodu częstych zacięć. Potem wzięto pod uwagę nietuzinkowy system wyrzucania ładowników z magazynka, godny zaufania, ale z najsłabszym ogniwem w postaci szybkiego psucia się. Pojawił się pomysł - co gdyby zrobić magazynek wystający z korpusu, z wcięciami na kształt obudowy klipsa, który sam wypadnie po załadowaniu ostatniego naboju do komory? Założenia projektu były światłe, wszak rozwiązanie to miało dokonać rewolucji na rynku wojskowym, tak samo, jak 5 lat temu zrobiło to stworzenie magazynków pudełkowych i ładowników. Od razu wytyczono kamienie milowe - miał to być karabin powtarzalny dla piechoty, z niszowym zamkiem z ciągnięciem prostym, zasilany nowoczesną amunicją na proch bezdymny z ładowników, z nabojem na tyle silnym, że mógłby razić cel nawet i na odległości półtora kilometra. Ba, nawet w przyrządach celowniczych zastosowano dwie trójkątne ścianki, przez których środek przechodziła szczerbinka, a ostre wypukłości miały zapewnić większą stabilizację lunecie. Wisienką na torcie było zastosowanie najnowszego systemu pozbywania się pustych klipsów, wypadających przez wcięcie u spodu wydatnego magazynka, a także z możliwością wyjęcia nieopróżnionych, przy pomocy ulepszonego systemu sprężynowego, który po aktywacji nie wyrzucał go z całą siłą, a delikatnie wypychał, umożliwiając chwycenie palcami i bezproblemowe wyjęcie. Zbudowano pięć prototypowych modeli, z czego jeden w wersji wyborowej z lunetą o powiększeniu wynoszącym dwie całe i pięć dziesiątych, po kilku dniach wysyłając je komisji wojskowej. Komisja, jak to komisja, która wcześniej zmuszona była weryfikować i zarządzać produkcją mas średnio udanych karabinów, zauroczyła się konstrukcją, przede wszystkim niebanalną funkcją spławienia metalowego zawiniątka, którego wcześniejsza eksmisja sprawiała masę problemów. Zakochali się również w szybkostrzelności - dzięki prostemu jak drut dwutaktowemu zamkowi, wprawiony strzelec mógł wystrzelić 25 pocisków w ciągu minuty. Odrzucała jedynie jego snajperska wersja - aby doczepić lunetę, należało poszerzyć odległość między dwoma trójkątami, a następnie ustawić pomiędzy nimi środek lunety. Nie było to dobre rozwiązanie - zmieszczenie w tym miejscu lunety wymagało rozwarcia na maksymalnym poziomie, co po długim czasie bytowania w takim stanie ostro psuło przyrządy celownicze, w wyniku czego prędko zrezygnowano z wz.1865A w wersji wyborowej, gdyż uznano, że na obecny moment nie był już potrzebny. Pierwsze partie zawitały w armii kilka miesięcy po podpisaniu korzystnych dla firmy kontraktów, a żołnierze szybko przywiązali się do nowej broni, gdzie przez długi czas utrzymywała się jako hegemon w kwestii broni powtarzalnej piechoty. Została zdetronizowana dopiero przez karabin powtarzalny Lammera wz.1888, ale i to nie położyło jej kresu - była bardzo popularna na rynku cywilnym, gdzie kupowano ją w celach rekreacyjnych, jak np. myślistwie, ale nie pozbyto się ich z armii całkowicie - w razie potrzeb dostarczano ją jednostkom tyłowym, co działo się przykładowo podczas wojny domowej 1891-1892 czy w czasie wojny z Apostalistycznym Belgavarem w 1895 roku. W armii służy nawet do dzisiaj - w broń są wyposażani przede wszystkim Vonetruppen i pojedyncze jednostki z bardziej regularnych formacji, jak w przypadku Jegrów. Nawet po pięćdziesięciu latach dobrze się spisuje, co daje świadectwo kunsztowi, z jakim to wojenne dzieło sztuki zostało wykonane.
    Zamek: Dwutaktowy (ciągnięcie proste).
    Magazynek: Pudełkowy, mieszczący pięć nabojów.
    Koszt broni: 500 marek anschreickich, 900 z bagnetem.
    Koszt amunicji: 10 marek anschreickich za ładownik.
    Zalety broni:
    + Magazynek dwutaktowy sprzyjający dość wysokiej szybkostrzelności, jak na bycie reliktem sprzed pięciu dekad,
    + Bardzo tani,
    + Bagnet w postaci nożowej,
    + Błyskawiczne przeładowanie z ładowników, a system sprężynowy umożliwia bardzo szybkie wyjmowanie nieopróżnionych.

    Wady:
    + Spora waga,
    + Przyrządy celownicze bardzo łatwo ulegają rozregulowaniu, dlatego też należy często je przeglądać i wymieniać przy wystąpieniu jakichkolwiek usterek,
    + Słaby nabój tępołukowy,
    + Magazynek dwutaktowy ma jedną bardzo dużą wagę - aby odpowiednio szybko ryglować, należy używać dużo siły, co w trakcie długotrwałej wymiany ognia może prędko zmęczyć.

    Ograniczenia:
    + Brak.

    Występowanie:
    + Vonetruppen,
    + Jegrzy,
    + Pionierzy.


Log in to reply