Szczegóły grupy Prywatna

Arsyntia

Arsyntia. Wielkie zbiorowisko państw, samotnych miast, jak i też ziem, które nie mają swojego właściciela. Przez spory okres swojego istnienia było to też miejsce, gdzie nie wybuchały większe wojny. Wszystko ograniczało się jedynie do starć granicznych, czy do małych, prowincjonalnych konfliktów. Jednakże to wszystko się zmieniło, kiedy odkryto wielkie złoża surowca, który pozwalał jego posiadaczowi na kontrolę nad magią. Była to rzecz niezwykle ważna dla mieszkańców tejże części świata, a to ze względu na prostą przyczynę - ostatni znany mag zmarł ponad tysiąc lat temu, a ostatnie magiczne artefakty rozładowały się dziesiątki lat temu. Magia jednak była tylko jedną z przyczyn konfliktu. Główna jest łatwiejsza do zrozumienia - najsilniejsi gracze na arenie międzynarodowej zaczęli się dusić we własnych granicach, toteż wyciągnęli swoje dłonie po terytoria słabszych. A trzeba im było przyznać, że mieli czym te ziemie zdobywać. Chociażby dzięki broni palnej sprowadzonej z Zachodu…

  • RE: Las Vegas

    Cóż, no, więc… Śmieszna sprawa. Ale w Motelach zwykle bywali recepcjoniści, nie? U niego mógłby zasięgnąć informacji. Podszedł do kontuaru, gdzie przynajmniej wedle logiki powinien znajdować się recepcjonista. Widział gdzieś w okolicy dzwonek lub coś w tym rodzaju?

    napisane w Pandemia
  • RE: Moskwa

    Jeżeli mieli odrobinę szczęścia, nieumarły wykrwawiał się i był już blisko ponownej śmierci. Jednak Potomkin nie mógł zapomnieć, że w państwie komunistycznym szczęście było towarem reglamentowanym.

    Machnął drużynie, by ta podążyła za nim. Powoli posuwał się w kierunku kominów, gotów pociągnąć za spust CKMa, gdy tylko zobaczy choćby skrawek żywego truchła.

    napisane w Pandemia
  • RE: Zielona Zatoka

    //Mówiąc o Elfie to zakładam, że chodzi o innego elfa niż nasz znajomy Drow, nie?//

    Poszła ku miejscu wskazanemu jej przez Hermopa, skinięciem głowy polecając swoim podwładnym zajęcie miejsca, a razem z sobą poprowadziła niemowę, by posadzić go naprzeciwko szlachetki. Gdy już stanęła naprzeciwko Berlinga, wykonała lekki półukłon.

    — Witaj, Panie.

    napisane w Elarid
  • RE: Leśny Trakt

    Densissma niemalże poczerwieniała, słysząc to jak bardzo historia którą rozgłosił Apyr różniła się od prawdziwej wersji wydarzeń. Zacisnęła pięści, ale opanowała się na tyle, by przed obliczem jej potencjalnego sojusznika zachować spokój rezerwę.

    — Pozwólcie, że opowiem jak ta historia wyglądała w rzeczywistości. — Rozpoczęła. — To nie ,konkurencyjna banda" porwała mnie, a barbarzyńcy na jego usługach. W Ghadaugh pozwolił mi zdecydować między ożenkiem z nim, a uwięzieniem do końca moich dni w roli niewolnicy. Nie miałam innego wyboru. Gdy powróciliśmy do Leśnego Traktu, to z jego zlecenia zginął mój ojciec, szlachetny Antoniusz Magna. — Wzięła krótki oddech, gdy wspomnienie losu ojca zawisło węzłem na jej gardle, ale zmusiła się do kontynuowania. — Po tym najechał i zdobył niedaleki dwór Heśnika Rejenta, innego szlachcica, którego z zimną krwią kazał pozbawić życia, uprzednio mordując jego syna. — Kolejne wspomnienia przewijały się przez jej umysł, rezonując zimnym dreszczem na jej plecach. — A Ci, których nazwano rebeliantami, to w rzeczywistości przeciwnicy tyranii Gideona, którzy uratowali mnie spod topora jego orczych katów.

    napisane w Elarid
  • RE: Wioska Uwitki

    Nie rozumiał tych wspomnień, z których przecież powinien znać tylko ruiny niedalekiej wieży. Nie rozumiał, nie rozumiał, nie chciał rozumieć… Nie liczyło się to dla niego. Stracił wszystko, co miało wartość dla jego życia. Pozostało mu tylko ciało syna. To było jedyne, czego nie mogli mu odebrać, nawet Ci, którzy właśnie przybijali do brzegu, kimkolwiek byli. Przytulając syna do piersi, obserwował roztrzęsionym wzrokiem.

    //Z @Vader się umówiliśmy, że ja odpisuję pierwszy.//

    napisane w Elarid
  • RE: Karczma Złotojad

    Ciężko ucieka się jako troll skalny z kilku istotnych powodów: jest się ociężałym, zwraca się na siebie uwagę samymi rozmiarami i prezencją, nici z użycia wierzchowca i ogólnie ciężko wmieszać się w tłum. Rigi jakimś cudem zdołał dotrzeć do portu, jednak na jego przysłowiowym ogonie siedziały dwa patrole strażników, a to nie wróżyło dobrze. Prędzej czy później wda się w konfrontacje z nimi, o ile czegoś nie wymyśli.

    [Zmiana lokacji. Zaczniesz pierwszym postem w porcie]

    napisane w Złota Dolina
  • RE: Warszawa [Polska]

    Co dalej? No oczywiście teraz trochę poczekać. Jak zechce mu się wyjść już teraz, to te gnojki od razu go złapią.
    Zaczął płynąć kraulem pod podpory mostu, aby usiąść na ziemi zgromadzonej wokół betonu. Poczeka tak z pół godziny, aż tamci stracą zainteresowanie i pójdą w piździec.

    napisane w Świat w Płomieniach
  • RE: Imperium

    James zaczął szukać najbliższej restauracji. Miał ochotę na coś dobrego.

    napisane w Oskad