Group Details

Legion Dusz

„Na imię mi Legion, bo Nas jest wielu.” – Krótkie zdanie, które raz na zawsze wywróciło świat ludzi. Jedna z tych chwil, gdy ludzkość dowiedziała się, że nie jest sama. A świat, który się właśnie dla nich otwierał, był przerażający. Duchy i demony rozlały się po świecie, tylko nieliczni byli w stanie stawić im czoła. Kiedyś demony i duchy swobodnie podróżowały po świecie. Używały swych potężnych zdolności, niszczyły, siały grozę i zamęt, zdobywały, mordowały i były panami wszechświata. Jednak pojawił się On, pierwszy człowiek, który im się sprzeciwił, pierwszy człowiek, który wykorzystał zdolności istot paranormalnych przeciw nim. Mówi się na niego Pierwszy Psionik. Podjął walkę. Wojna trwała wiele lat, niektórzy historycy paranormalni mówią nawet o trzech wiekach ustawicznych wojen. Jednak potem coś się wydarzyło. Jakimś sposobem zniewolono duchy i demony, wygnano jest do Świata Mroku, skąd, jak sądzono, właśnie przyszły. Od tamtego czasu nie widziano ducha ani demona w „stanie wolnym”. Jeśli już się pojawiał w naszym świecie, to jedynie przez opętanie. Nigdy więcej istota już nie poruszała się swobodnie. Ostatni taki przypadek pojawił się kilka tysiącleci temu. Dzisiaj się już o tym nie mówi, określa się to jako „ciemne wieki” i „zabobony”. Jednak prawda jest zupełnie inna. W demonicznym świecie coś się wydarzyło. Nikt do końca nie wie, co takiego się stało, jednak ataki i opętania stały się znacznie częstsze. Częstotliwość ich występowania wzrosła do poziomu, jaki osiągnęła podczas okresu inkwizycji oraz Drugiej Wojny Światowej. Największe zatrwożenie padło na mieszkańców West Coast City. Zmierzają tam tłumy osobistości paranormalnych. W mieście znajduje się zagadka, każdy chce się dowiedzieć, jaka. I czemu to akurat tutaj niemalże całe miasteczko padło ofiarą opętania.

  • RE: Begin

    // Alone.

    posted in Black Wonderland 2.0
  • RE: Begin

    I tak też zrobiła, choć na razie wyłącznie przepłukała usta i przemyła twarz. Po tym wciągnęła na siebie swoje ubrania oraz wysuszone obuwie. Opuściła pokój bez zamykania go, w końcu nie miała tam żadnych cennych przedmiotów. Za to wybrała się na spacer po hotelu, chcąc sprawdzić co poza zwykłymi pokojami znajduje się tu. Jadalnia? Po głowie chodziła jej siłownia lub chociażby sala gimnastyczna, Adahy nie miała zamiaru przerywać swojego reżimu treningowego, choć bez tych udogodnień też sobie poradzi.

    posted in Black Wonderland 2.0
  • RE: Begin

    Uśmiechnęła się lekko. Ten dzień zaczynał się nawet dobrze, pomimo wszystkiego, co ją spotkało. Odstawiła je pod ścianę, a kaloryfer zakręciła. Po tym rozejrzała się w poszukiwaniu łazienki. Wczoraj nawet tego nie sprawdziła, a nie miała pojęcia czy w jej pokoju znajdowała się jakakolwiek. Równie dobrze łazienki mogły być wspólne, na korytarzu.

    posted in Black Wonderland 2.0
  • RE: Begin

    Z łóżka wstawała powoli, nie mając na to zupełnie chęci. W końcu jednak poddała się swojej wewnętrznej dyscyplinie. Podniosła się i przeciągle ziewając, rozciągnęła. Po tym wygrzebała się z materaca i sprawdziła stan jej butów i skarpet. Suche?

    posted in Black Wonderland 2.0
  • RE: Begin

    Widząc brak reakcji z strony kaloryfera, po prostu uwiązała buty za sznurówki na żebrowaniach i położyła na nim skarpety. Powinny szybko wyschnąć.
    Kiedy już to zrobiła, odeszła w stronę łóżka i położyła się na nim na wznak. Jeszcze raz sięgnęła dłonią do blizny pod szczęką.
    “Czyli wpadłam w któryś z tych portali, o których on mówił?” Przymknęła oczy. Palcem przejechała po krawędzi nierównej skóry. "Więc nie mogłam się zabić, ale… Dlaczego nie pamiętam nic z tego, co było później? Może to przez szok? Albo przeniosło mnie tu zanim zginęłam? Cholera… Przynajmniej nie siedzę w kiciu. Dzięki, psorze… "
    Dłonią przejechała po burzy swych jasnych włosów. To wszystko nie kleiło jej się. Żałowała, że nie miała przy sobie swojego zeszytu. Pomagał jej w takich chwilach.
    — Eeeeeeeeh… — Zatopiła głowę w poduszce, nie wiedząc co o tym myśleć.
    “Najlepiej będzie się z tym po prostu przespać.” Pomyślała i odpowiadając samej sobie, pokiwała głową, nie wyciągając jej z miękkich objęć pościeli.
    Niechętnie podniosła się i poczłapała do drzwi, zamykając je. W drodze powrotnej zrzuciła z siebie kurtkę oraz spodnie, po czym padła w łóżko jak rzucony worek kartofli i zakopała się pod kołdrą.

    posted in Black Wonderland 2.0
  • RE: Moskwa

    A jednak. Jego dłonie zacisnęły się jeszcze bardziej. Wystąpił naprzód.

    posted in Pandemia
  • RE: Las Vegas

    Tyle, że Dice nie miał zielonego pojęcia o tym, jak należy prowadzić rozmowę z takimi ludźmi. Mimo tego spróbował pozbierać się w sobie i kontynuował.
    — …Na imię mi Dice Cook, miło mi. Ueh… Czy chciałby usłyszeć pan jakiś utwór w moim wykonaniu?

    posted in Pandemia
  • RE: Begin

    “Ciekawe czy kotły działają…” Przekręciła gałkę, ustawiając średnie grzanie.

    posted in Black Wonderland 2.0