Group Details Private

Miasto Nieszczęść

Dazan, położone u ujścia rzeki Sewra, stolica Marchii Werlackiej, największy port nad morzem Tiss, członek Gredoty - związku handlowego miast nad Tissem, a zarazem główny port Oredry - imperium środkowofridlarskiego, największego obecnie państwa. Mogłoby się zdawać - bogaty raj na ziemi. Owszem, Dazan jest bogatym miastem, ale nie dwojako. Owszem, też jest rajem, ale w innym znaczeniu. Jego bogactwo tyczy się tak aspektów handlowych, jak i stopnia przestępczości. Mimo milicji, inkwizycji i Zakonu, ulice wręcz ociekają złem, głównie w nocy. Jest też rajem dla wszelkich złodziei, ale też i stróżów prawa, chcących wybić się ponad tłum równie naiwnych entuzjastów sprawiedliwości. Na domiar złego Dazan stało się obiektem zainteresowania Kręgu i Bractwa, co nie wróży za dobrze miastu, a nawet odbiło się negatywnie na mieszkańcach Ostatnimi czasy wzrosła też aktywność potworów poza Pełnią, a za sławnych Łowców wyznaczone zostały potężne nagrody. Nie obyło się bez zamachu na lokalnego Margrabię, zwanego powszechnie królem. Wszystko to sprawiło, że Dazan zyskał miano Miasta Nieszczęść i zaczęło mu się powodzić coraz gorzej na rynku. Wszystko się sypie, mrok zakrywa naiwne światło. Miasto jest rozdarte między sześć zwaśnionych frakcji. Wśród tych podziałów, zła i sztampowej sprawiedliwości znajdujesz się Ty. Bezpieczny za monitorem, chcący poznać ten świat, wkroczyć w niego, zaryzykować. Kim zostaniesz? Jaką stronę wybierzesz? Jakie podejmiesz decyzje? Odznaczysz się w historii Miasta Nieszczęść, czy znikniesz w mroku sobie podobnych?

  • RE: Więzienie Kolonialne

    — Obyś miał rację. — Odpowiedziała krótko Jannet, której głowę raczej zaprzątywały teraz inne sprawy, martwiące ją. Poza tym nie wiedziała na ile mogła wierzyć w to, że pościg tak łatwo połknął przynętę. Jednak teraz już poczuła się swobodniej i choć z początku się zawahała, to po tym chętniej odkorkowała piersiówkę i pociągnęła łyk. Z początku tylko jeden, mały, dla smaku, ale szybko uzupełniła to drugim, znacznie sumienniejszym.

    posted in Oskad
  • RE: Strzaskana Skała

    Sey cmoknął. Przynajmniej już pierwszy strzał mieli z głowy.

    Celownik przeniósł na jednego z dwóch niezranionych kanibali. Namierzył prosto w jego pierś i wypalił. Nie upewniając się czy kula trafiła do celu, odryglował zamek i wprowadził do niego nowy pocisk.

    posted in Oskad
  • RE: Dwór Srebrnej Maski

    — Nigdy nie zamierzałem okłamywać ani jego, ani Ciebie. — Zmrużył oczy. — Ale tak, tak… Do rzeczy.

    Odchrząknął. Dobrze byłoby napić się czegoś.

    — Kilka tygodni temu zacząłem poważnie myśleć nad tym, co tak właściwie daje szczęście w życiu. Ciekawa sprawa. Zajmowałem się szulerstwem oraz zleceniami, kryjąc przed ludźmi to, kim byłem naprawdę. Jedno dawało mi satysfakcję, drugie pieniądze, ale żadne szczęścia, a przynajmniej doszedłem do takiego wniosku. Myślałem czy może lud, z którego pochodziła moja matka, Mivvoci, nie mieli lepszego sposobu na życie? Więc wybrałem się do nich, a oni mnie znaleźli. By zostać wcielonym do plemienia musiałem przejść, jak na to mówili? Ah tak, musiałem przejść Próbę. I uwierz, że szło mi całkiem nieźle, będąc nieskromnym. Tyle, że nie zdążyłem dotrzeć do jej końca, bo ludzie Magraudera postanowili przyłączyć się do widowiska. Zaczęli wyłapywać wszystkich, a ja skryłem się w tym czasie. Potem wyszedłem im na spotkanie i podałem się za myśliwego, pochwyconego przez szaroskórych. Chwycili to, a ja wykorzystałem tą farsę, by śledzić ich aż do szyn. Miałem całkiem niezły plan uwolnienia Mivvotów, przedostałem się nawet na pokład pociągu, ale później wyszło na to, że moim drodzy pół-pobratymcy uznali mnie za winnego ich tragedii i nieomal zabili, gdyby nie, jak przypuszczam, twoi ludzie. Dzięki nim uciekłem z wagonu i zacząłem biec w górę pociągu. Przydatnym byłoby dowiedzieć się, gdzie była stacja docelowa, ale cóż… Wszystkiego mieć nie możemy, prawda? — Spojrzał wymownie na Srebrną Maskę. — Po tym zamieniłem kilka słów z twoimi podkomendnymi, a znakomite z nich chłopaki, bo nie dość że wybili wszystkich zbirów Magraudera, to jeszcze zapewnili mi najtwardszy sen od długiego czasu. I cóż… — Rozłożył dłonie. — Na tym historia się kończy, ponieważ mam podstawy by podejrzewać, że jej resztę znasz, czyż nie?

    posted in Oskad
  • RE: [Deravierres] Sektor Danneberg

    Za rozkazem Barwalda rzucił się także Dieter, choć z milisekundowym opóźnieniem. Zwyczajnie w napięciu zamyślił się.

    Przesadził zarośla i ściskając Achenwalla obiema dłońmi, pędził w kierunku domostwa, a dokładniej do rozbitej szyby. Z każdym uderzeniem jego serca, na najwyższych obrotach pompującego krew do każdej części ciała, w jego mózgu rozbrzmiewały słowa oficera. “Nie dajcie się zabić o byle ruderę.”. Słyszałeś, Dieter? Nie daj się zabić o byle ruderę.

    Biegł, gotowy do dwóch kolejnych ruchów. Padnięcia lub przywarcia do ściany.

    posted in Lokacje
  • RE: Zielona Zatoka

    – Hę…? Nie mam, no. Jutro z rana pójdę se. Tylko daj mi jakieś lepsze ubrania, bo te łachy nie wypadają, nie?

    posted in Elarid
  • RE: Las Vegas

    Powstrzymał się przez zagwizdaniem z podziwem. Co za lokal! Nie miał szansy na odwiedzenie takich miejsc nawet przed apokalipsą, a co dopiero teraz. Jednak głupi miał szczęście, skoro udało mu się zyskać robotę w takim miejscu. No, prawie udało.

    Starał się nie tracić Giacomo z oczu. Przyspieszył, by dołączyć do niego po tym jak na moment zwolnił, by popodziwiać kasyno.

    posted in Pandemia