[Metro-Zdzieszowice] Tunele


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Metro nie istniałoby bez tuneli, które łączą każdą z jego stacji, a także piwnice, podziemne magazyny czy dawne schrony, tworząc jeden, pulsujący życiodajnym oddechem, organizm. To nimi prości ludzie odbywają podróże, a kupieckie karawany transportują dobra na rozklekotanych wozach.
    Jednak tunele kryją w sobie wiele, wiele zagrożeń, których wraz z upływem czasu nie ubywa. Wiele z nich było budowanych tak, by maksymalnie zaoszczędzić na środkach, więc teraz, po ponad dwóch dekadach od ich ostatnich napraw, ryzyko zawału jest realniejsze niż kiedykolwiek. Mutanty także przysparzają kłopotów, gnieżdżąc się w opuszczonych studzienkach i odwodnieniach. Ich ataki nieraz sprawiały, że nawet silnie bronione karawany przepadały bez śladu. Ramię w ramię z nimi bezpieczeństwu zagrażają bandyckie szajki, które zawsze znajdą dla siebie miły kąt w licznych zakamarkach i nie zmarnują żadnej okazji na wzbogacenie się kosztem zwykłych podróżnych. Chociaż nawet oni nie są w stanie nic zrobić, gdy wiosenne roztopy zalewają tunele wodą po pas…


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Szczurołap [T- 4 (Dzień 0)]

    — Może poleję mu mordę wodą? — Spytał Strzałomiot, trącając spitego na cacy członka drużyny.
    — Marnować? Wodę? — Kulawy spojrzał na niego z politowaniem. — Zwiesić do góry nogami, krew napłynie do mózgu.
    — Te, chłopaki. — Drab wstał z przykucu, po czym rozciągnął ramię. — Może ja po prostu mu przypierdolę?
    Cała trójka spojrzała się pytająco na szefa.
    Sytuacja nie przedstawiała się najlepiej. Dlaczego?
    Otóż banda Szczurołapa miała do wykonania niedawne zlecenie od stałego klienta, “Rozkołysanych Ramion.”. Proste, należało pochwycić względnie urodziwą, młodą blondynkę i dostarczyć do burdelu. Pierwszą część zadania przebiegła bezbłędnie. W tunelu między Kościelną, a Galeryjną pochwycili taką, gdy szmuglowała alkohol dla Arkowców. Strasznie żywotna i krzykliwa, dopiero gruby knebel zdołał ją uciszyć. Po tym ekipa Szczurołapa zaciągnęła ją do swej kryjówki, na tym samym odcinku. Szybki przystanek, tylko by nabrać zapasów i sił przed dalszą drogą. Jednak, pojawił się pewien problem. Młody z dużym entuzjazmem zaopiekował się ognistą wodą blondynki, w skutek czego po pół godzinie znaleźli go pijanego jak Messerschmitt w jednym z kątów siedziby. Wypadałoby, żeby na czas podróży był co najmniej przytomny. No, chyba, że Szczurołap planuje zostawić go samego w kryjówce, gdy reszta pójdzie oddać zlecenie.


  • Elarid

    //Mogłeś mnie jakoś poinformować, gdzie zaczynam i że w ogóle zaczynam.//
    W takim stanie nawet stado głodnych szczurów mogłoby go zabić, więc zostawienie go samego nie wchodziło w rachubę, zwłaszcza jak zrobi coś głupiego, a to potrafił robić bez alkoholu.
    - Spróbujcie najpierw z wodą, a jeśli nie zadziała to zastanowimy się nad innymi metodami. - odparł i w międzyczasie sprawdził jak trzyma się pochwycona przez nich kobieta, wolał mieć pewność, że nie ucieknie im, gdy będą cucić tamtego kretyna.


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    // No cóż. //

    Maruder [T-8(Dzień 0)]

    Koła drezyny miarowo stukały na wysłużonych szynach, co jakiś czas podrzucając i kołysząc pasażerami. Wadliwy reflektor co wybój gasł, to znowu zapalał się, oświetlając głębię tunelu, wraz z jej dziurawym orurowaniem i smętnie zwisającymi kablami. Niekiedy mijali ściany pełne śladów po kulach, bordowe od dawnej lub świeżej krwi. Lud metra nie zawsze czekał na wyrok sądu, by wymierzyć karę. Egzekucje często przeprowadzano szybko, efektywnie i co najważniejsze, bez zbędnych świadków.
    W pewnym momencie najechali na rozjazd torów, mijając przy tym niewielki podest techniczny. Kilka metrów od nich, na torowisku, leżała kobieta, obwąchiwana przez kilka szczurów.
    — Stać. — Kulpecki wydał komendę podnosząc dłoń, a jego podkomendni łagodnie zatrzymali platformę. — Pójdę to sprawdzić.
    Kapral zwinnym ruchem zeskoczył z drezyny, mierząc w ciało z Szczyglika. W poświacie migającej lamy wyglądał niemalże surrealnie, niczym zjawa, która z każdym mrugnięciem oka przybliżała się do swej ofiary. Gryzonie odstąpiły dopiero, gdy się zbliżył. Uklęknął, obrzucił kobietę uważnym wzrokiem, po czym, gdy światło ponownie rozbłysło za jego plecami, zupełnie niespodziewanie wymierzył broń przed siebie.
    Bang! Bang! PM wystrzelił dwukrotnie, ukazując upadającą sylwetkę w oddali.
    — Do broni! Tyły! — Wrzasnął, rzucając się na torowisko.
    Wtedy nad głową Marudera świsnęła strzała, nadlatująca zza pojazdu.

    Szczurołap [T- 4 (Dzień 0)]

    W czasie, gdy jego podkomendni zaczęli wylewać na twarz Młodego mniej lub bardziej delikatne strumienie wody, Szczurołap mógł w spokoju doglądnąć stanu kobiety.
    Grzecznie leżała w celi, którą ekipa skonstruowała z złomianych odpadów i drewnianych desek. Jej ręce były związane za plecami, na kostkach również zaciśnięto jej sznur. Knebel, jaki trzymała w ustach, skutecznie tłumił jej błagalne jęki, zaś opaska na oczach uniemożliwiała jej dojrzenie czegokolwiek. Najmilszy widok dla handlarza żywym towarem.


  • Elarid

    Kimkolwiek byli, chcieli zabić jego pracodawców, a więc pozbawić go źródła dochodu. Nie żeby mu to przeszkadzało, od pierwszego wejrzenia znienawidził ich wszystkich, ale ktoś musiał przeżyć, żeby wypłacić jego nagrodę. No i, co gorsza, przymierzyli się na jego własne życie, a tego już nie miał im zamiaru darować. Odwrócił się do tyłu z naładowaną kuszą, którą oparł o ramię i przystawił do policzka, chcąc ułatwić sobie celne strzelanie. Uklęknął na drezynie i spróbował dojrzeć jakiś cel, posyłając bełt do pierwszej zauważonej sylwetki.

    Z zadowoleniem poklepał ją po pośladkach, już wyczuwając niemały zysk, a może i premię, jaką dostaną od tamtego alfonsa. Po ostatniej wizycie w “Rozkołysanych Ramionach”, tak w ramach załatwienia interesów, jak i upłynnienia na rozrywkach nadmiaru gotówki, naszła go myśl, którą chętnie podzieli się ze swoim pracodawcą. Szczurołap ostatnio nie narzekał na brak zleceń, a wręcz przeciwnie: Musiał odsyłać niektórych klientów z kwitkiem, wreszcie mógł pozwolić sobie nie na branie wszystkiego, jak leci, żeby związać koniec z końcem, ale na wybieranie zleceń, które były prostsze, bezpieczniejsze, lepiej płatne czy zwyczajnie dawały więcej przyjemności, jak choćby to tutaj. Taka sytuacja mu coś uświadomiła: Albo był dobry, jeśli nie najlepszy, w tym fachu, albo miał już odpowiednią renomę, albo brakowało konkurencji, albo wszystko na raz, inaczej ludzie nie waliliby do niego tak tłumnie. Dlatego uznał, że przy okazji dzisiejszej wizyty w burdelu omówi ze znajomym alfonsem plan, który już od dawna kołatał mu się po głowie… Bo choć był sierotą i bandziorem bez szkoły, to miał coś, czego nie miało wielu jemu podobnych degeneratów: Plany na przyszłość, a przede wszystkim ambicję. Ale na to przyjdzie pora później, teraz jeszcze upewnił się, że knebel, opaska i więzy kobiety są odpowiednio mocno zaciśnięte, poprawiając je w razie potrzeby, a następnie wrócił do swojej bandy, ciekaw czy zdołali już docucić Młodego.


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Maruder [T-8(Dzień 0)]

    Przy rozbłyskach strzałów Maruder bez problemu wypatrzył kilka sylwetek, wybiegających z miniętej platformy na torowisko, natomiast strzała trafiła wprost w twarz ponad dwumetrowego olbrzyma, posyłając go na ziemię z opętańczym krzykiem.
    Walka była wyrównana, bo choć tamtych było więcej, to pościg nadrabiał to w jakości.
    Kulpecki zneutralizował zagrożenie z drugiej strony i teraz walił zza drezyny, oszczędnie, ale celnie. Trafiony drab dostał od niego kilka kulek, a gdy pomimo tego dalej trzymał się na nogach, pojedyncza kula Pogodzika przeszyła jego skroń i utknęła w mózgu, rzucając go na tory.
    Młody Kotuński wychylił się zza osłony i oddał kolejną, długą serię do wroga.
    TUF! TUF! TUF! TUF!
    Dźwięczał Szczyglik, roztaczając w okół siebie chmurę dymu.
    TUF! TUF! Cyk. Cyk. Cyk. Cyk…
    Broń szeregowego przestała strzelać, a ten spojrzał się na nią z zdziwieniem. Milisekundę później kula przeszyła jego bok.
    — Argh! — Zawył z bólu i upadł do tyłu.
    Widząc to, Grzybnia ukryła się za burtą drezyny, a następnie wychyliła się zza niej z dziwacznie wyglądającą, zapaloną strzałą naciągniętą na kuszę.
    "Granat?’’ Zdążyło przemknąć Maruderowi przez umysł.
    Kobieta wycelowała ładunek w strop tunelu i spuściła go z cięciwy. Od razu w miejscu trafienia utworzył się ognisty deszcz, rzęsiście skapujący na bandytów. Ci wycofali się w popłochu o kilka metrów, ale pomimo utraty trójki ludzi nie ustępowali, przechodząc do oddawania bardziej ostrożnych strzałów zza rogu podestu technicznego.

    Szczurołap [T- 4 (Dzień 0)]

    Wszystkie więzy i knebel trzymały się tak, jak należy; solidnie i ciasno. Nie wyglądało na to, by blondwłosa zdobycz bandy mogła samodzielnie oswobodzić się w najbliższym czasie. Dlatego Szurołap mógł z zadowoleniem obrócić się na pięcie i powrócić do swoich chłopaków, którym, jak się okazało, nie szło już tak różowo.
    Gdy przywódca powrócił do pomieszczenia, zastał swoich podkomendnych w podobnych pozycjach. “Lekkie pochlapanie twarzy” skończyło się tak, że większość torsu Młodego była przemoczona, choć z pewnym skutkiem; chłopak już bełkotał, a do tego kręcił głową, która sennym ruchem przetaczała się z jego jednej strony na drugą. Jednak to nie wystarczało, by uznać go za przytomnego, prawda?
    — O, szef. — Drab zauważył powrót Szczurołapa. — To mogę mu już przypierdolić?


  • Elarid

    Sam postanowił skorzystać z okazji i skrył się za jakąś osłoną, aby nie eksponować się tak na strzały przeciwnika, a następnie załadował tam kuszę i ocenił, czy będzie w stanie celnie trafić jednego z bandytów czy kim oni tam byli.

    - Jak tak o tym myślę, to lepszy jednak będzie nieprzytomny niż obity, zwłaszcza przez Ciebie… Dobra, robimy tak: Jeden zostaje z nim na ochotnika. Nie pójdzie wtedy do burdelu, ale dostanie połowę wypłaty Młodego. A jak ochotnik sam się nie znajdzie, to ja go znajdę, jasne?


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Maruder [T-7(Dzień 0)]

    Akurat nadarzyła się okazja, gdy Gwardzistów zajmowało kilku kolejnych strzelców, jacy pojawili się na tyłach. Jeden z bandytów wybiegł na torowisko, gotowy do miotnięcia w drezynę koktajlem Mołotowa, którego płomień już buchał w jego wyciągniętej dłoni.

    Szczurołap [T- 4 (Dzień 0)]

    — Ehhh, szef to się w ogóle nie umie… — Mruknął Drab w odpowiedzi na propozycję. Na moment obecny nikt szczególnie nie rwał się na ochotnika, ale może bardziej konkretna oferta za zostanie z Młodym ich przekona.


  • Elarid

    Wycelował i spróbował strzelić tak, aby trafić w butelkę. Liczył na to, że w ten sposób mieszanka wyleje się na niego i zapali. Śmierć to śmierć, ale nie mógł wiedzieć, ile jeszcze jest przeciwników do pokonania, a coś takiego mogło ich bez dwóch zdań odstraszyć. Od razu przeładował też kuszę, strzelając do kolejnego wroga, a jeśli poprzedni strzał nie odniósł odpowiedniego efektu, to od razu wystrzelił drugi raz w bandytę, teraz jednak celując tak, aby zabić go tradycyjnie.

    - Mówiłem, że sam znajdę ochotnika, nie? Dlatego mówię: Pół wypłaty Młodego… A, niech stracę: Noc w burdelu z jakąś kurwą z wyższej półki na mój koszt. - dodał, nie mając zbytnio wiele innego do zaoferowania, a liczył, że tutaj da radę wymigać się przysługą od płacenia, znał się w końcu z alfonsem i były na to jakieś szanse, zwłaszcza, gdy dostarczy mu dokładnie taką kobietę, jaką chciał.


Log in to reply