[ Powierzchnia ] Zakłady Koksownicze "Zdzieszowice" - Zachód


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Choć na pierwszy rzut oka tereny dawnych Zakładów Koksowniczych mogą wydawać się jedynie morzem gruzu i martwych skorup dawnych baterii przemysłowych, z rzadka przebitym sięgającymi nieba, brunatnymi kominami, to zarówno dla ludności zdzieszowickiego metra, jak i dla zasiedlających piwnice oraz podziemia ruin Rdzawych, Koksownia nosi w sobie ogromną wartość. Dla tych pierwszych jest to źródło przedwojennych narzędzi, urządzeń oraz wyposażenia, bezcennych i niemożliwych do odtworzenia w obecnych warunkach. Przez Zakłady ciągnie się także jeden z najważniejszych szlaków łazików, tak zwana Czarna Droga, prowadząca do przyzakładowej bocznicy kolejowej, od czasu Dnia zastawionej kilkunastoma składami kolejowymi wypełnionymi po brzegi węglem, koksem oraz różnymi paliwami. Choć dostarczanie węgla nie jest już tak opłacalne jak dawniej w wyniku powolnego wyczerpywania się jego zapasów oraz pojawienia się konkurencji pod postacią oleju rzepakowego, tak do niedawna wielu łazików przeprawiało się przez zakłady, by sprowadzić surowiec na rynek prywatny.
    Jak można się domyślić, koegzystencja trzech grup obecnych na tym terenie, łazików z Metrozetu, zbieraczy z Metrokoksu i zacofanych Rdzawych nie była możliwa. Potyczki między obywatelami formalnie sprzymierzonych linii wywoływały głośne skandale oraz pobudzały nastroje separatystyczne, a handel między Metrokoksem i Rdzawymi wyprowadzał cenną żywność z podziemi, a także wzmacniał pozycję mieszkańców powierzchni, którzy wobec tego mogli pozwolić sobie na atakowanie rządowych rajdów, nieraz zadając spore straty, na które Szara Gwardia oraz aparat propagandowy Sojuszu nie mogły sobie pozwolić. Na przestrzeni ostatnich miesięcy zarządzono pełną blokadę tych terenów poprzez wzmożenie patroli SMZetu na granicy oraz organizowanie wypraw przeciwko większym skupiskom Rdzawych. Od Zakładów odcięto także cały Metrokoks, a dla łazików chcących bezprawnie łamać blokadę przewidziano karę zesłania na prace przymusowe lub wieloletnie pozbawienie wolności. Pomimo tego wielu śmiałków wciąż ryzykuje, nie rezygnując z zasobów i wyposażenia o nieocenionej wartości, według plotek wciąż spoczywającego w ruinach i ciemnych piwnicach opuszczonych przez wymordowanych Rdzawych.


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Roksana “Furiatka” Polańska [T-2 (Wydarzenie)]

    Z wąziutkiego okna wieży transformatorowej rozciągał się monotonny widok. Szeroka ulica, jedna z głównych, szerokich dróg poprowadzonych przez teren zakładów brała swój początek przy dawnej bramie, oddzielającej koksownię od miasta. Po jej lewej stronie pochylały się szeregi budynków, jeszcze nie przemysłowych. Były to drobne pomieszczenia kontrolne, węzły wszelakich plątanin wodo oraz gazociągów, biura kierowników pracy. Przynajmniej to wynikało z tego, co mówił Matusz wczorajszego wieczoru. Budynki były w różnym stanie. Niektóre stały, wyprostowane na baczność, inne krzywiły z bólem, a te, które miały na tyle nieszczęścia, by przyjąć na siebie eksplozje i pożary, zostawiły po sobie wyłącznie szare zwaliska cegieł i betonowych odłamków, z których z rzadka wyzierały żelazne szkielety. Ich wieża także nie uniknęła ran, ściana na wysokości parteru została częściowo zburzona, przez co cała konstrukcja pochyliła się, opierając cały ciężar na nadwyrężonej, stalowej belce.

    Po prawej stronie drogi rzędem wartowały konary martwych drzew. Wiele z nich było w różnym stopniu ściętych czy powalonych, co nadawało im dziwnie ludzkiego wyglądu, jakby osób o zupełnie odmiennej aparycji, ale spoglądających przed siebie tym samym, mętnym wzrokiem.

    Sama droga także nie pozostawała pusta. Zaścielały ją dziesiątki rdzewiejących wraków ciężarówek. Pozostawione je tutaj w dniu, gdy zawyły syreny, by nigdy więcej nie wrócić do ich kabin. Od tego czasu w spokoju zżywały się z podłożem, systematycznie ogołacane z przydatnych części, ładunku, paliwa czy nawet kawałków blachy. Spoczywały jako puste powłoki, lecz była w tym jakaś milcząca solidarność, wieczna zmowa martwych reliktów przeszłości, zdecydowanych by na zawsze pozostać na tej szczególnej drodze.

    Charakterystyczny klik zamka karabinu za jej plecami odwrócił uwagę Roksi od sytuacji na zewnątrz. Odwrócił głowę. Mateusz przygotowywał broń do dzisiejszej rajzy. Składał poszczególne elementy w wielkim skupieniu, czasem zatrzymywał dłoń w miejscu, zastanawiając się nad niewiadomymi sprawami, po czym kontynuował czynność.

    Do wieży transformatorowej dotarli wczoraj, już po zmroku. Mateusz nastawał na to, by zagłębić się choć o kilkanaście budynków dalej w teren zakładów, ale szyki pomieszał im kręcący się w okolicy patrol Szarej Gwardii, przez co musieli przeczekać noc w budynku. Ryzykowali, łamiąc zasady blokady Dyktatora, ale jej towarzysz przekonał ją do tego wyjścia, zapewniając, że zna lokalizację niedawno co rozbitej siedziby Rdzawych. Liczył na obłowienie się pozostałymi po wybitych mieszkańcach sprzętami, ale także miał nadzieję znaleźć sprawne żarówki czy niezniszczalne uniformy robotnicze.

    Mateusz niespodziewane odłożył właśnie czyszczony element karabinu i podniósł wzrok na Roksi.

    — Lepiej zawiąż sznurówkę. — Mruknął, kiwając głową na jej buty — Tutaj i tak już nie jest trudno o potknięcie, wiesz? Tak jak w tej historii z gościem, którego zeżarły mutanty dwadzieścia metrów od zejścia na stację, bo przewrócił się o własne nogi.


  • Black Wonderland

    — A to czasem ty nie byłeś tym gościem? Też się pewno potknąłeś o własne nogi — rzuciła lekko, trochę złośliwie, trochę zadziornie, po czym wyszczerzyła zęby.

    Posłuchała się jednak Mateusza. Przykucnęła i postarała się zawiązać buty, dwukrotnie upewniając się, że węzeł jest porządny. Miała ochotę się trochę pokłócić, ale jednak coś ją powstrzymało. Miała złe przeczucia. Chciała mieć już to wszystko za sobą i jak najszybciej wrócić. Zupełnie jakby sądziła, że gdzieś tam czyha na nich coś, o czym nigdy nie słyszeli. Zarzuciła włosami do tyłu.

    — Masz jeszcze jakieś mądre rady na dziś?


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Roksana “Furiatka” Polańska [T-2 (Wydarzenie)]

    Najwyraźniej chciał coś powiedzieć, ale zatrzymał w połowie otworzone usta. Zacisnął wargi, spojrzał w jakieś nieokreślone miejsce, jakby szukał odpowiedzi w środku głowy, ale w końcu zrezygnował i podniósł się, przewieszając swojego jednostrzałowca przez ramię.

    — Chyba już żadnych. — Wzruszył ramionami. — Tylko musimy patrzeć, gdzie idziemy. Ani ty, ani ja w końcu nie znamy tego terenu, nie? — Spojrzał w okienko wieży transformatorowej. — A z tego, co ludzie mówią, dziur i zapadlisk na Koksach trzeba bać się bardziej niż Rdzawych czy mutantów.


  • Black Wonderland

    Roksana wzdrygnęła się. Nie lubiła tego poczucia, że nie zna terenu. Na dole było bezpieczniej, znało się każdy kąt. Poprawiła włosy i przygotowała się do drogi, przybierając bojową minę.

    — Szkoda, że dziurom nie można spuszczać łomotu. Byłoby prościej.

    Popatrzyła na swoje buty i zacisnęła palce u stóp na moment. Odetchnęła. Oczy i uszy szeroko otwarte. Przyjęła to do wiadomości.


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Roksana “Furiatka” Polańska [T-2 (Wydarzenie)]

    — Życie byłoby zbyt proste, gdyby wszystko można było załatwić spuszczając łomot. I nieciekawe. — Zaśmiał się cicho. Finalnie oklepując kieszenie, podszedł do klatki schodowej i jeszcze na moment zwrócił się ku Roksi. — Pójdę pierwszy. Trzymajmy się blisko. No, i z Bogiem.

    Dłonią wykonał szybki znak krzyża, po czym zsunął się w dół klatki schodowej.


Log in to reply