Group Details Private

Black Wonderland 2.0

Oto trafiłeś do magicznego miejsca, którego nie ma na mapach. To miejsce, Czarna Kraina Czarów, jest przepełnione magią, krwią i tajemnicą, czekającą na Ciebie, Jokera ze Świata.

Znajdź swoje miejsce, zgiń albo się wydostań. Wybór należy do ciebie.

  • RE: Plantacja Fitzsimmonsów

    Odnalazłaś takie bez trudu, Jimmy i Hugh mieszkali tu tylko we dwóch, kiedyś budynek musiało zamieszkiwać o wiele więcej osób. Wszystko było też odnowione i wyremontowane, chociaż nie miałaś co liczyć na luksusy. Luksusy, których w gruncie rzeczy nie potrzebowałaś, więc kanapa wystarczyła, zwłaszcza po przeżyciach kilku ostatnich dni. Pukanie do pokoju obudziło cię, gdy za oknem powoli zmierzchało.

    posted in Oskad
  • RE: Imperium

    Woofy:
    Wydano wam cały sprzęt, ale dopiero wtedy, gdy uregulowałeś rachunek za swój deser oraz napoje całej grupy. Później bez problemu mogliście opuścić Pałac, nie minęło też dużo czasu, gdy udało się wam odnaleźć pozostałych członków ekspedycji oraz odnaleźć motel, gdzie w przyzwoitej cenie mogliście spędzić resztę dnia i całą noc.
    //Jeśli chcesz coś jeszcze zrobić w mieście to śmiało, jeśli nie, to napisz tylko, że odpoczywał, przygotowywał się do wyprawy i tak dalej, a ja w następnym poście przewinę do momentu, w którym opuścicie Imperium.//
    Vader:
    - Powiedzmy, że ma pan idealne wyczucie czasu. - odparł tamten, nie naciskając, żebyś usiadł. - Potrzebuję pomocy doświadczonego łowcy nagród i prawdziwego żołnierza. Nie byle jakiego rewolwerowca, łasego na pieniądze, przekupnego najemnika czy bezwzględnego cyngla. Owszem, misja będzie wymagać znajomości użycia broni, zostawi pan za sobą niejednego trupa… Ale przysłuży się pan mnie, Imperium i całej kolonii. A nagroda… Cóż, jestem majętnym człowiekiem i bez cienia przesady mogę powiedzieć, że przejdzie pana najśmielsze wyobrażenia, nawet jeśli ma pan bujną wyobraźnię.

    posted in Oskad
  • RE: Las Vegas

    //Z tym, że przebrałeś się przed wyjściem w normalne ubrania, także post do edycji.//

    posted in Pandemia
  • RE: Los Angeles [USA]

    Mężczyzna zabrał banknot, wydając ci po chwili resztę, a z nią klucz do pokoju o numerze 137.
    - To na górze, pierwsze piętro. Na lewo są schody, winda nie działa, ale chyba sobie poradzisz. Idź cały czas prosto korytarzem, pokój jest na samym końcu.

    posted in Świat w Płomieniach
  • RE: Seszele [Ocean Indyjski]

    Skinął wam głową na powitanie i uścisnął każdemu rękę.
    - Chodźcie za mną. Pogadamy o wszystkim na miejscu, to nie jest rozmowa, którą można odbyć w miejscu publicznym.
    Po tych słowach rozejrzał się jeszcze szybko wokół i ruszył w kierunku wyjścia z lotniska.

    posted in Świat w Płomieniach
  • RE: Warszawa [Polska]

    @kubeł1001 napisał w Warszawa [Polska]:

    Tym razem udało ci się wykonać unik, ale za to twój atak nie zrobił większego wrażenia na przeciwniku. Wątpiłeś, żeby był aż tak wytrzymały, prędzej mógł nosić jakieś ochraniacze. Walka mogłaby toczyć się dalej, ale nie tłukliście się w jakimś zaułku, a w wagonie metra, które to dojechało na kolejną stację. Drzwi się otworzyły, a twój przeciwnik sięgnął dłonią pod prochowiec, jakby chcąc coś stamtąd wyciągnąć.

    //Ekhem.//

    posted in Świat w Płomieniach
  • RE: Wioska Caelfall

    Musiałbyś przebić się przez zwarte szeregi walczących chłopów i bandytów, aby się jakoś do nich dostać, a nawet gdyby cię się to udało, to nie miałeś pewności, czy tamci cię zwyczajnie nie zastrzelą, gdy będziesz ku nim gnać. Opracowując w myślach najlepszy plan na przekradnięcie się przez walczących i dopadnięcie strzelców, nim ci zdołają wystrzelić, nie zauważyłeś, jak miejscami linia obrońców zaczęła pękać. Było to w dwóch miejscach: w jednym, gdzie walczył herszt bandytów, oraz w drugim, gdzie walczyli jego Orkowie. Przez powstałe wyrwy zaczęli przechodzić kolejni bandyci. Jeden z nich, w skórzany kaftanie, chuście osłaniającej twarz, z małą tarczą na ramieniu i pałką nabijaną metalowymi kolcami w dłoniach rzucił się prosto na ciebie, silnym zamachem broni chcąc rozłupać ci czaszkę.

    posted in Elarid
  • RE: Zielona Zatoka

    Wypadało się do owej wizyty przygotować, ale poza dobraniem sobie biżuterii i innych dodatków oraz ewentualną kąpielą nie miałaś absolutnie nic do roboty, i tak bez ubrań nie wyruszysz.
    //Daj jakiś ogólny post i w ogóle, a ja przewinę do momentu wyjazdu.//

    posted in Elarid
  • RE: Leśny Trakt

    Nie byli żołnierzami, nie takimi, jakie mają regularne armie Cesarstwa czy innych państw, ale potrafili się w miarę dobrze prezentować. Zadaszona brama była obecnie otwarta, pilnowało jej trzech lekkozbrojnych strażników: dwóch z halabardami, jeden z mieczem przy pasie. Halabardnicy, gdy tylko was zobaczyli, przyjęli nieco bardziej bojowe pozy, usłyszałaś też odgłos kroków na drewnianej podłodze i zauważyłaś, że nad bramą znajduje się bastion, a w nim kusznicy, celujący do waszej grupy. Trzeci strażnik, nie dobywając broni, postąpił o kilka kroków naprzód.
    - Kim jesteście i czego szukacie w zamku Vetz? - zapytał, mierząc ciebie i twoją straż wzrokiem.

    posted in Elarid
  • RE: Miasto Hammer

    Vader:
    Ruszył ku patrolującym okolicę Paladynom, zagadując dwójkę z nich. Za mało, żebyś mógł się prześlizgnąć, wciąż było sześciu kolejnych. Ale cokolwiek powiedział Paladynom, zdawało się działać, bo gdy odchodził, poszli za nim nie tylko tamci dwaj, ale niemal wszyscy, na straży pozostał tylko jeden wojownik Srebrnej Dłoni.
    Woofy:
    I ona była tego samego zdania. Paladyni ściągnęli pancerne rękawice, kładąc dłonie na waszych barkach. Początkowo nie czułeś nic, potem przyjemne ciepło w miejscu, w którym leżała dłoń Paladyna, rozchodzące się stopniowo na całe ciało. Towarzyszące ci lekkie zmęczenie ustąpiło, czułeś też poprawę nastroju. Wojownicy ponownie założyli rękawice.
    - Imię, nazwisko, status społeczny i cel przybycia do miasta. - zapytał cię już dużo brdziej standardowo i regulaminowo jeden z Paladynów, drugi zadał ten sam zestaw pytań Elfce.

    posted in Elarid