Szlak Smoczych Gniazd


  • Elarid Mistrz Gry

    Napady Orków i Goblinów były odwiecznym problemem ludzkich państw, które sąsiadowały z Dzikimi Polami. Także Drowy, które otrzymały te ziemie w ramach nagrody od Demonów, wraz z ich ludnością i bogactwami, musieli znaleźć sposób na radzenie sobie z tym wszystkim. Wyprawy odwetowe na Dzikie Pola okazywały się klapą, najczęściej nie udawało się odbijać schwytanych jeńców czy łupów, a wojska Mrocznych Elfów były wybijane do nogi. Z tego powodu Malekith, Wieczny Imperator i władca drowskiego państwa, nie szczędził surowców i złota, aby umocnić ten rejon swojego królestwa. Jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać tam większe i mniejsze grody czy zamki, które z czasem przekształciły się w gigantyczne fortece. To są właśnie owe Smocze Gniazda, nazwane tak od niezwykle realistycznych rzeźb na szczytach wież, które niekiedy same odegnały orczą nawałę, gdy odpowiednio ustylizowało się je Magią Mroku. Jednakże w końcu Zielonoskózy przejrzeli ten podstęp. Wtedy jeden z wodzów powiedział: “Ta? A jak to je niby łby Smoczydeł, to my im te łby ukręcim!”
    Orkowie doskonale wiedzą, że wybudowanie tak potężnej fortecy trwa i pochłania wiele zasobów, a takowych nie udało się wybudować wcześniej. Dlatego atakują oni zwykle mniejsze i słabsze umocnienia, które mogą szybko sforsować i ruszyć dalej. Zresztą, Mrocznym Elfom nie udało się zabudować całej granicy, stąd wielu orczych wodzów woli nakładać kilka lub nawet kilkanaście dni drogi, aby bezpiecznie ominąć zamki i umocnione garnizony, a potem zrobić swoje daleko od granicy, równie brutalnie, co skutecznie i niespodziewanie.



  • Grathog
    Młody uczeń inkwizytora drżał lekko żałując, że nie mogą rozpalić ogniska, które przydałoby się w tak chłodny poranek. Nie temperatura była jednak jego największym problemem, a Mistrz Przecinak, który od dłuższego czasu medytował, porozumiewając się z kimś za pomocą magii światła. Prawdopodobnie zbierał od dowództwa dokładne polecenia na temat zamku, którego budowę mieli sabotować wraz z tajemniczymi, nieokreślonymi do tej pory posiłkami. Tak długa rozmowa oznaczała prawdopodobnie że misja będzie naprawdę wymagająca i skomplikowana.

    //Jeszcze nigdy nie widziałem tak szybko sprawdzonego kapcia


  • Elarid Mistrz Gry

    //Nie obraź się, ale karta też nie była szczególnie rozbudowana, jeśli chodzi o ilość i długość, choć nie mówię, że to źle, jakościowo jest okej, a sam pomysł bardzo mi się podoba.//
    Problem po kilku minutach rozwiązał się sam, gdy Inkwizytor skończył medytację i wstał prędko na nogi.
    - Chodźmy. - powiedział krótko, pakując do końca wszystkie swoje rzeczy, aby jak najszybciej wyruszyć w drogę.



  • Grathog odchrząknął i skinął głową, wykonując polecenie. Wiedział, że mistrz powie mu wszystko co powinien wiedzieć w odpowiednim czasie więc nie zadawał zbędnych pytań


  • Elarid Mistrz Gry

    O dziwo, szliście na piechotę, a Inkwizytor, domyślając się pytania, które zaraz padnie, odparł:
    - Wierzchowce zbytnio rzucałyby się w oczy, a przynajmniej dla tych, których nie chcemy zaalarmować. Nasi sojusznicy śledzą nas już od przynajmniej trzech godzin.



  • - Skubaniutcy, dobrzy są, skoro nic nie zauważyłem… A może po prostu się rozleniwiłem? - Grathog wzdrygnął się, to by znaczyło, że jest już tylko chodzącym trupem, biorąc pod uwagę aktualną sytuację geopolityczną - Huh, to takie typy że to ich zdolności czy mój problem? -


  • Elarid Mistrz Gry

    - Dobrzy, to jedni z najlepszych zwiadowców na kontynencie, a na pewno na Dzikich Polach są bezkonkurencyjni… Przeprowadzili przez Szlak Smoczych Gniazd lub wprowadzili do jego twierdz o wiele więcej Orków i Goblinów niż mogłoby się wydawać.



  • Odchrząknął w sposób, który miał zastąpić skinięcie głową, jako że idący z przodu inkwizytor nie mógł go widzieć. Chyba. Wolał za dużo nie zastanawiać się nad zdolnościami mistrza, tylko skupić się na swoich zadaniach.


  • Elarid Mistrz Gry

    W końcu Inkwizytor zatrzymał się, wskazując na coś ręką. Ty dostrzegłeś zamek, który musiał być naprawdę wielką i potężną twierdzą, skoro widziałeś go z tak daleka.
    - Szlak Smoczych Gniazd to kilkanaście tak wielkich zamków, reszta umocnień jest o wiele mniejsza, łatwiejsza do zdobycia lub ominięcia. Ale nie osłabia to Drowów dostatecznie. Dlatego naszym zadaniem jest pomóc Orkom i Goblinom zająć tę twierdzę, aby mogli ruszyć dalej.



  • - O rzesz… - Grathog przełknął przekleństwo wraz ze śliną - To coś jest ogromne, mamy jakiś plan jak to zrobić? Miejmy nadzieję, że to będzie naprawdę duży oddział orków -


  • Elarid Mistrz Gry

    - Gdyby to tylko liczby liczyły się w tej wojnie, to już dawno byśmy przegrali… Ma to też swoje odzwierciadlenie po drugiej stronie: Ten zamek to też siedziba pewnego Mrocznego Elfa, po śmierci którego, o ile nam się uda, a liczę na to, że nie zdoła zbiec, obrona na tym odcinku Imperium załamie się.



  • - Skoro to tak ważny cel, to czemu dopiero teraz i akurat my się nim zajmujemy?


  • Elarid Mistrz Gry

    - Orkowie musieli ponieść szereg porażek, aby w końcu poprosić nas o pomoc, a trzeba przyznać, że próbowali nie raz, ostatnim razem nawet z pomocą kilku najemnych Wampirów. A wybór padł na nas, bo byliśmy najbliżej, Ty jesteś Goblinem, przynajmniej po części, a ja miałem już kontakty z Zielonoskórymi.



  • - Hmm. Mhm. Właściwie takiej odpowiedzi się spodziewałem, chociaż liczyłem na inną. No cóż, jaką mamy przewagę, jaki nietuzinkowy plan może nam pozwolić zwyciężyć a nie dać się zabić jak wszyscy przed nami


  • Elarid Mistrz Gry

    - Inni musieli mierzyć się z Magami Mroku, a mieli tylko własnych Szamanów. Teraz mają też nas.



  • Goblin bez dalszych pytań skinął głową


  • Elarid Mistrz Gry

    Po jakimś czasie, który spędziliście na rozmyślaniach i przypatrywaniu się masywnej bryle zamku, pojawili się zwiadowcy, o których mówił Mag, Gobliny dosiadające wilków. Odziani byli niczym typowi przedstawiciele swej rasy, przynajmniej żyjący tutaj, w proste ubrania ze skór i skórzane napierśniki, uzbrojeni zaś byli w jednoręczne miecze lub szable, krótkie łuki refleksyjne, sztylety, noże, niekiedy też włócznie lub kilka oszczepów. Choć znały też proch i broń palną, to jej nie posiadały, była za głośna, aby mogli jej użyć jako zwiadowcy.
    - Szefo czeka. - odpowiedział jeden z nich, a dwaj inni podjechali bliżej, zmuszając swoje wierzchowce, aby przed Wami uklęknęły, pozwalając Wam wsiąść.



  • Skinął głową i wdrapał się na bliższego wierzchowca wraz ze swoim skromnym ekwipunkiem. Postarał się usiąść tak, żeby nie spaść podczas jazdy i nie upokorzyć się przed przyszłymi towarzyszami broni mimo że nie był przyzwyczajony do jazdy na czymś innym niż jego zaklęty wierzchowiec


  • Elarid Mistrz Gry

    Najwidoczniej Twój mistrz, zresztą zapewne słusznie, obawiał się, że bystre oczy Drowów zdołają wypatrzeć Was nawet z tej odległości, więc taki transport, choć niezbyt wygodny, pozwolił na skryte przemieszczenie się do obozu Zielonoskórych, a przynajmniej tym on musiał niedawno był, obecnie wykonane z drewna lub kości tyczki namiotów oraz same namioty, zszyte tak ze skór dzikich zwierząt, jak i niektórych rodzajów Demonów czy nawet Mrocznych Elfów, były już ładowane na juki Wielkich Wkurwów, bojowych odyńców większych od koni, służących Orkom tak za zwierzęta typowo do transportu, jak i do walki, ich potężne szable mogły przebić na wylot nawet kogoś w lekkim pancerzu. Tutaj jednak służyły głównie do transportu namiotów, zapasów, a po akcji, o ile będzie udana, także i niewolników, większość Orków dosiadała Wargów, stworzeń przypominających wielkie wilki, a Gobliny, stanowiące około jedną trzecią całej grupy, tradycyjnie używały do walki i transportu wilków. Wasze przybycie potraktowano ze spokojem, a nawet lekceważeniem, Orkowie wciąż preferowali siłę mięśni i oręża nad Magią, ale musieli też zostać poinformowani o Waszym przybyciu przez swego herszta. A ten od razu wyróżniał się z tłumu. Ork o głowę przewyższał wszystkich swoich pobratymców, był też od nich o wiele lepiej zbudowany. Choć nie miał na sobie wiele odzienia, a do tego było ono dość prymitywne, to na pewno nie był pierwszym lepszym wodzem pomniejszego klanu, jego miecz pochodził zapewne z najlepszych goblińskich kuźni, sztylet był bez dwóch zdań drowską robotą, a w łuku dostrzegłeś kontury pracy elfich rzemieślników… No i przy siodle jego Wielkiego Wkurwa było zawieszonych było kilkanaście ściętych, zasuszonych łbów, Drowów, Upadłych i pomniejszych Demonów.



  • Cóż, najwyższy czas nauczyć się radzić sobie bez tego typu przesadnych wygód, jak magiczne wierzchowce, zwłaszcza gdy są w zagrożeniu życia. Grathog zeskoczył z wilka, gdy ten się zatrzymał i wykonał w bliżej nieokreślonym kierunku gest pomiędzy ukłonem a skinięciem głową w ramach powitania, pozostawiając pierwsze odezwanie się, zgodnie z przyjętymi normami, starszemu inkwizytorowi

    //jak widzę tak długi opis to zawsze potem mam dylemat, bo z jednej strony głupio mi pisać zbyt mało a z drugiej nie chcę na siłę za dużo zbędnego bełkotu


  • Elarid Mistrz Gry

    - Witaj, wodzu! Inkwizycja przesyła wyrazy szacunku i przysyła mnie i mojego ucznia, aby dopomóc Ci w Twojej misji. Zwę się… - zaczął, lecz Ork szybko mu przerwał.
    - No kurwaaa, ja pierdolę, ile tak można, kurwa mać? Jak je jakieś magiczny, to też kurwa wyszczekany, nieważne, Szamano czy Inkwizytoro, kurwa ich mać… Strzepmić ryja to można i kiedy indziej, teraz trza iść na bitkie, dobre, chłopy? - zapytał, a wszyscy wokół oderwali się od zajęć, aby potwierdzić ochoczo okrzykami bądź wzniesieniem w górę broni czy zaciśniętych pięści.
    //Żaden problem.//



  • -Szaman i Inkwizytor, na raz. Jesteśmy tu by wam pomóc w zdobyciu tej twierdzy, ja to Grathog a to mistrz Przecinak. Macie jakikolwiek plan- półgoblim włączył się do rozmowy, chcąc uprościć ją wszystkim zainteresowanym


  • Elarid Mistrz Gry

    Ork najpewniej w ogóle nie zwróciłby na Ciebie uwagi, gdyby nie wzmianka, że jesteś Szamanem. No i stał za Tobą, dosłownie i w przenośni, potężny Mag, przed którym Ork musiał odczuwać jeśli nie respekt, to chociaż niepokój lub strach.
    - Ta. Nie widać? Bierem manatki i jazda. Zwiadowcy znajom ten zamek dobrej, niż oni sami, od środka i ze zewnątrz, także tylko Wasza w tym głowa, żeby nam siem tam wejść udało, Magi.


Log in to reply