Gwieździsta Puszcza


  • Metro 2035

    Wychylił głowę na zewnątrz chaty. A nóż dali mu jakichś strażników, może oni mogliby załatwić mu wodę.


  • Elarid Mistrz Gry

    Jak najbardziej dali, ale poznałeś od razu, że byli to inni niż ci łowcy, którzy Cię tu przyprowadzili, a sądząc po tym, jak jeden na Ciebie spojrzał, to raczej nie dogadasz się z nimi w żadnej kwestii.
    //Chcę po prostu przyspieszyć do zasadniczej fabuły.//


  • Metro 2035

    Jak mus, to mus. Wrócił do wnętrza chaty i rozłożył się wygodnie. Poszedł spać, starając się nie myśleć o jutrzejszej próbie.


  • Elarid Mistrz Gry

    Obudziłeś się rankiem, skoro świt, przez stopniowo narastający dźwięk grania na rogach i bębnach oraz śpiew tubylców.


  • Metro 2035

    “To jest jakaś ich wersja budzika czy już dzwonią na ceremonię?” Pomyślał zaspany James, rozcierając dłonią twarz. Dopiero po chwili przyszło mu do głowy, że przecież mógł być już od dawna spóźniony! W ciągu kilku sekund poprawił swoją aparycję i pędem wybiegł z chaty.


  • Elarid Mistrz Gry

    Nie odbiegłeś daleko, strażnicy skutecznie Cię zastopowali. Zauważyłeś, że niemalże wszyscy dorośli mieszkańcy osady, może poza grupą strażników i najstarszymi czy chorymi, opuszczali swoje domostwa dzięki prowizorycznym windom bądź spuszczając się na dół na linach czy schodząc po drzewach. Wszyscy szli w jednym i tym samym kierunku, więc możesz mieć pewność, że ceremonia jeszcze się nie zaczęła, a gdy już się to stanie, będziesz miał wielu widzów.


  • Metro 2035

    Oh, akurat publiczność mu nie przeszkadzała. Wręcz przeciwnie, świadomość, że jest oglądanym, schlebiała mu i dodawała odwagi.
    — To już? — Spytał, spoglądając na strażników.


  • Elarid Mistrz Gry

    Jeden skinął głową i wskazał na najbliższą windę, która miała zabrać Cię na dół, do miejsca próby.


  • Metro 2035

    — Aye. — Mruknął, po czym raźnie podreptał do windy.


  • Elarid Mistrz Gry

    Zjechaliście na dół, a później ruszyliście dalej, klucząc wśród drzew. Jeśli masz jeszcze jakieś pytania czy wątpliwości, to teraz jest ostatnia dobra chwila, aby je rozwiać.


  • Metro 2035

    Czy James miał jakieś pytania? Raczej nie. Sprawa była prosta. Jeżeli zda próbę, przeżyje. Jeżeli nie zrobi tego, umrze. Momencik… Może oni mu powiedzą?
    — Na czym to właściwie będzie polegało, panowie? — Spytał.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Na wszystkim. - odparł jeden z nich, a powiedziało Ci to tyle, że w sumie mógłby się nie odzywać.
    - Sprawdzimy Twoją siłę, Twoją szybkość, Twoją zwinność, Twój hart ducha i Twoją mądrość. - dodał drugi, co było już nieco jaśniejszym wyjaśnieniem, ale i tak nie dawało wiele.


  • Metro 2035

    — Z tym ostatnim może być problem, nigdy nie byłem szczególnie pilnym uczniem. — Głośno myślał. — Dużo osób przede mną podchodziło do tej próby?


  • Elarid Mistrz Gry

    - Niewielu mieszańców ma na tyle odwagi, aby wrócić do nas. - odparł ten małomówny, z widoczną pogardą wymawiając to drugie słowo.


  • Metro 2035

    — To zastanawiające, wydajecie się być otwarci. — Odpowiedział James, oczywiście mówiąc sarkazmem. Wraz z strażnikami udał się w kierunku miejsca, gdzie miała odbyć się próba.


  • Elarid Mistrz Gry

    Miejscem tym była wielka polana, którą otaczały drzewa z czymś na kształt drewnianych platform, gdzie zasiadali lub stali tubylcy z wioski - Twoja widownia. Byli też wojownicy i strażnicy, choć większość została, aby bronić wioski. Nie zabrakło tam również członków starszyzny. Strażnik wspominał coś, że pierwszą próbą była próba siły i rzeczywiście, do tego chyba się przymierzano, kładąc na ziemi kilka pali ze świeżo ściętych i obrobionych drzew. Nim dobrze zastanowiłeś się, jak będzie wyglądała próba, na wezwanie starszyzny, którego nie zrozumiałeś w całości, wystąpił z tłumu ochotnik, młody, postawny, silnie zbudowany, który pochwycił pal u dołu, wziął z nim krótki rozpęd i wyrzucił go w górę, a podczas lądowania ten wyraźnie zaznaczył miejsce w ziemi.
    //Jeśli masz skojarzenia z tym szkockim sportem to jak najbardziej masz rację.//


  • Metro 2035

    “No to klops…” Pomyślał James. Nigdy nie grzeszył szczególną siłą, a to zadanie było tak łopatologiczne, że nie mógł pomóc mu spryt czy magia. Jednak wolał przynajmniej spróbować, bo choć nie spodziewał się świetnego wyniku, tak poddanie się było po pierwsze nie w jego stylu, a po drugie na pewno nie dawało mu szans na przeżycie.
    Podszedł do jednego z palów, strzelił knykciami, po czym chwycił go i naprężył się, próbując podnieść.


  • Elarid Mistrz Gry

    To Ci się udało, zdołałeś się także wyprostować i wciąż utrzymać na nogach wraz z tym ciężarem, co jednych wprawiło w zdumienie, innych zaś rozbawiło, ile czasu musiałeś na to poświęcić.


  • Metro 2035

    — Dobra… — Mruknął do siebie, stękając z wysiłku. — To połowa sukcesu… teraz tylko… — Ugiął kolana, naprężył się i wykorzystując siłę całego ciała wyrzucił pal w powietrze, przed siebie.


  • Elarid Mistrz Gry

    Nie poleciał ani wysoko, ani daleko, ale tego mogłeś się spodziewać. Tak jak reakcji tłumu, gdzie chyba tylko starszyzna zachowała powściągliwość, reszta zwyczajnie Cię wyśmiała lub buczała, widząc tę próbę.


  • Metro 2035

    Oparł dłonie na kolanach i wziął głęboki oddech.
    “Najwidoczniej tutaj nie oceniają za starania, masz Ci los…”
    Spojrzał w bok. Czy młody, który wystąpił z tłumu, brał się za kolejny pal?


  • Elarid Mistrz Gry

    A i owszem, choć tym razem rzucił go o wiele bliżej, to jednak i tak lepiej, niż Ty. Najwidoczniej masz więcej, niż jedną próbę. Niby dobrze, ale z drugiej strony, to czy ta druga próba coś w ogóle da?


  • Metro 2035

    Nie wiadomo, ale jeżeli miałaby wyjść lepiej, to nie podejście do niej byłoby wielkim błędem. Dlatego podszedł do kolejnego z pali, najlepiej mniejszego i splunął w dłonie. Po tym chwycił go, napiął się i tym razem od razu wyrzucił w powietrze.


  • Elarid Mistrz Gry

    Wszystkie były niemalże identyczne, a ten rzut na pewno był lepszy od poprzedniego, choć reakcja tłumu była identyczna. Czyli chyba spodziewali się lepszego wyniku. Cóż, dobrze że tamten strażnik mówił o kilku próbach, inaczej już teraz musiałbyś się z nimi żegnać. Tak czy siak, wszyscy ruszyli platformami dalej, wgłąb lasu, a Ciebie dwóch strażników zaprowadziło w odpowiednie miejsce, choć wciąż przy poziomie gruntu. Na miejscu drugiej próby również były pale, podobne do tych, którymi usiłowałeś ciskać, ale o wiele wyższe, nieco węższe i wbite w ziemię. Jeden miał pozostałości gałęzi, którymi mogłeś wspiąć się na górę, ale reszta była już ich pozbawiona.
    - Próba zwinności. - wyjaśnił idący obok strażnik. - Wchodzisz na górę, i usiłujesz dostać się na drugi koniec bez spadania.


  • Metro 2035

    "Dobra James, to umiesz… " Pomyślał, rozciągając dłonie. Skinął strażnikowi i podszedł do pierwszego z pali.
    “Może nie wykazałem się siłą, ale tutaj będę w stanie coś pokazać. Hop!”
    To powiedziawszy sobie w myślach, wyskoczył i złapał się za pozostałości gałęzi, od razu szukając miejsca dla nóg, by móc się wybić wyżej i wyżej. Zręcznie wspinał się do góry.


  • Elarid Mistrz Gry

    A i owszem, zręcznie, więc dostałeś się na samą górę. Pale były ustawione od siebie w różnej odległości, niektóre były cieńsze od innych, ale musiałeś na nie wskoczyć, jeśli chciałeś dostać się dalej. Nie było to aż tak trudne jak poprzednie zadanie, a tym bardziej niemożliwe do wykonania, wymagało jednak sporej zwinności i skupienia.


  • Metro 2035

    Jamesowi obu nie brakowało, a przynajmniej on sam miał taką nadzieję. Skupił wzrok na kolejnym palu, precyzyjnie odmierzył skok i ruszył do przodu, starając się od razu celnie wybić ku kolejnemu palu, by przebyć próbę zarówno precyzyjnie, jak i szybko.


  • Elarid Mistrz Gry

    Udało się, co nie wywołało owacji wśród zgromadzonych wokół tubylców, ale uciszyło wszelkie gwizdy, wyzwiska, śmiechy czy rozmowy, jakie miały sporadycznie miejsce wcześniej i wszyscy skupili teraz całą swoją uwagę na Tobie.


  • Metro 2035

    Wybił się po raz kolejny i kolejny, cały czas nie spuszczając pali z oczu, by nie omsknąć nóg. Mierzył, by szybko ukończyć przeszkodę.


  • Elarid Mistrz Gry

    Pokonałeś w ten sposób około połowę drogi, a wśród zgromadzonych wokół tubylców zdało się słyszeć coraz głośniejsze szmery i rozmowy, choć teraz byłeś niemalże pewien, że są Tobie przychylni. Już miałeś wybić się do kolejnego skoku, gdy usłyszałeś tak znajomy dźwięk, choć nie spodziewał się go usłyszeć tutaj, a zwłaszcza teraz: suchy huk wystrzału z karabinu Hralk. A potem kilkanaście kolejnych. Tak zdziwieni, jak i przerażeni, tubylcy zaczęli pospiesznie uciekać, choć w tym zbiorowisku wielu padło trupem na platformach, inni spadli, niekiedy będąc martwymi, nim dotknęli ziemi, a w innych wypadkach spotkał ich gorszy los, gdy to dopiero tam znaleźli śmierć.


  • Metro 2035

    “Cholera.” To była pierwsza i jedyna myśl, jaka w tym momencie zaświtała w umyśle Jamesa. Błyskawicznie rozejrzał się dookoła. Skąd strzelali?!


  • Elarid Mistrz Gry

    Zewsząd, takie przynajmniej miałeś wrażenie, bo albo było ich tak wielu, że rzeczywiście otoczyli polanę, albo nie dość, że szybko strzelali, to jeszcze sprawnie przemieszczali się z miejsca na miejsce, aby sprawiać takie wrażenie.


  • Metro 2035

    W takim razie James zrobił to, co wychodziło mu najlepiej; zniknął. Za pomocą magii upodobnił się do swojego otoczenia, wtapiając się w nie niczym kameleon. Po tym zsunął się z pala na ziemię i okrężną drogą pobiegł… do ludzi. A dokładniej na ich tyły,


  • Elarid Mistrz Gry

    Udało Ci się minąć kilku z nich, a po ubiorze było widać, że nie przybyli prosto z miasta, odziani byli w stroje z futer i skór, niczym traperzy i pionierzy, choć nie miałeś pewności, czy nimi byli, ci zwykle żyli z tubylcami jeśli nie w dobrych, to chociaż poprawnych relacjach. Tamci tymczasem, wciąż strzelając, zmienili nieco cele, trafiając głównie w nogi, jeśli mieli taką możliwość, a tak unieruchomionych tubylców ogłuszali ciosami karabinowych kolb w głowę.


  • Metro 2035

    Przesunął się całkiem na tyły oddziałów ludzi, gdzie tam spróbował niepostrzeżenie wciągnąć jednego z nich w krzaki, podduszając go bez zbędnego oszczędzenia siły. Mógłby stąd po prostu uciec, ale wtedy już na pewno nie będzie miał szansy na wejście między Mivvotów, o ile jacyś tu zostaną.


  • Elarid Mistrz Gry

    Napastnicy, kimkolwiek byli, początkowo starali się trzymać w zwartej grupie, ale gdy postrzelili odpowiednio wielu Mivvotów lub tamci uciekli dalej, musieli przerzedzić swój szyk, co sprawnie wykorzystałeś, a cała akcja przeszła po Twojej myśli, choć nie masz co liczyć, że minie zbyt dużo czasu, aż ktoś się zorientuje.


  • Metro 2035

    Od razu zabrał się za przeszukiwanie nieprzytomnego, by zabrać jego broń. Oprócz tego ukradł także jego wygląd, którego iluzję nałożył na siebie.


  • Elarid Mistrz Gry

    Wygląd to jedno, inna kwestia, że w wypadku interakcji z napastnikami od razu wpadniesz. Mężczyzna miał przy sobie naładowany rewolwer Smithsona i garść sześciu dodatkowych pestek, a także karabin Hralk, również nabity, a na dwóch przewieszonych ukośnie przez pierś bandoletach znajdował się zapas pojedynczych pocisków do tejże broni.


  • Metro 2035

    Zerwał bandoliery z gościa, po czym sam się nimi obwiesił. Po tym korzystając z osłony przykląkł na jedno kolano i wycelował w plecy ludzi. W pierwszej chwili zawahał się. Przecież… tak długo żył pośród nich. Ojciec także był człowiekiem. Nigdy nie miał problemu z posłaniem kulki drugiemu, ale teraz…
    Nacelował muszkę w środek pleców najbliższego mu trapera i wystrzelił. Od razu przesunął lufę na kolejnego i powtórzył strzał. Nie strzelał do ludzi, strzelał do najeźdźców.
    Od razu, gdy Ci spostrzegną, że coś jest nie tak, James zmieni pozycję, obrzucając się roślinną iluzją i zabierając karabin z sobą.


  • Elarid Mistrz Gry

    Wystarczyły dwa takie zabójstwa, aby tamci przerwali atak i zaczęli rozglądać się wokół. Trzeci strzał sprawił, że zaczęli Cię ostrzeliwać w sposób zmasowany i nie miałeś wątpliwości, że jedna z kul zaraz trafi w cel. Nie żeby Cię widzieli czy szczególnie celowali, po prostu pruli na oślep z karabinów i rewolwerów tam, skąd mniej więcej wiedzieli, że padł strzał.


  • Metro 2035

    // “Od razu, gdy Ci spostrzegną, że coś jest nie tak, James zmieni pozycję, obrzucając się roślinną iluzją i zabierając karabin z sobą.”
    kupa //


  • Elarid Mistrz Gry

    //Mi chodziło o to, że zaczęli strzelać tak szybko, że nie zdążył zmienić pozycji, a jakby spróbował, to dostałby przypadkową kulkę.//


  • Metro 2035

    Cholera… James padł na ziemię, modląc się w duchu, by bogowie uratowali go przed śmiercią. Niech tylko tamci uznają, że strzelec zdążył się przemieścić! W razie czego narzuci na siebie iluzję martwego Mivvota z Harlkiem w dłoniach, ale niech go zostawią w spokoju!


  • Elarid Mistrz Gry

    Dopiero ten ostatni zabieg się powiódł, choć musiałeś dać z siebie wszystko, aby nie krzyknąć z bólu, gdy jeden z ludzi kopnął Cię z całej siły w żebra, chcąc wyżyć się na trupie za śmierć kumpla.
    - Tubylczy śmieć. - mruknął, spluwając jeszcze na Twoją głowę.
    - Zostaw go, do cholery! - krzyknął inny. - Zbierajmy tych, których tu złapaliśmy, i wracajmy. Jak dobrze poszło, to wioska też jest już nasza, a te dzikusy mają przerąbane.
    - Jak mówisz “przerąbane” to bawi bardziej, przez naszego pracodawcę. - dodał inny i kilku rzeczywiście się zaśmiało, choć Tobie brakowało szczegółów, żeby wiedzieć, co w tym śmiesznego. Albo rozumieć cokolwiek. Grunt, że rzeczywiście odeszli od Ciebie, ale wciąż musieli być w pobliżu.


  • Metro 2035

    James jeszcze przez chwilę leżał w krzaku, z wszystkich sił starając się nie kwiczeć z bólu po kopniaku. W tym czasie, miał zadziwiająco dużo czasu na przemyślenia, które co prawda odbywały się na adrealinowym gazie, jednak nie ujmowało im to bystrości.
    “Przerąbane, pracodawca, ała, ała… Chcą urządzić wyrąb lasu? Ał, ał. No tak, wioska by im, cholera ale to boli… przeszkadzała. A na sprzedaży niewolników mogą zarobić dodatkowy pieniądz…”
    To myśląc, mężczyzna spróbował podnieść się z ziemi, jednak nie udało mu się to. Nie przez ból czy brak siły. James stchórzył. Przed momentem niemalże stracił życie i zwyczajnie bał się narażać je po raz drugi. Chciał być odważny, nie wyszło mu.


  • Elarid Mistrz Gry

    Mimo że się nie podniosłeś, miałeś dość dobry widok na to, co działo się w pobliżu: Pozbawionych przytomności tubylców zabierano, podobnie jak zamordowanych przez Ciebie napastników, z trupów zaś zdzierano wszystko, co cenne, Ty na szczęście nic takiego nie miałeś, więc zostawili Cię w spokoju. Grupa zaatakowała szybko, a wycofała się jeszcze szybciej, znikając w leśnej gęstwinie, zostawiając Cię samego. Tak, stchórzyłeś. Ale czy nie wszyscy stchórzyli? Ty z nich wszystkich zrobiłeś najwięcej, zabiłeś najwięcej napastników, nie dałeś się też schwytać. No i żyłeś, a tchórze żyją dłużej. Ponoć po to, aby później już nie tchórzyć.


Log in to reply