Dodge City


  • Elarid Mistrz Gry

    Barman jedynie podniósł lekko brew, pewnie nie spodziewał się tu Ciebie w towarzystwie kogoś takiego jak ten słynny łowca głów, ale bez zbędnych ceregieli nalał Wam obu porcje trunku.
    - Cztery srebrniki. - powiedział, gdy Petrie sięgał po swój kieliszek.


  • Oskad

    James bez słowa wyłożył podaną sumę na blat. Dzisiaj miał wyjątkową ochotę na coś mocniejszego, w końcu było co świętować. Nie codziennie wychodzi się żywym z takiej jatki.


  • Elarid Mistrz Gry

    Jeśli chodzi o picie, to przyjdzie Ci się urżnąć w samotności, bo najemnik jedynie wychylił swoją kolejkę i opuścił lokal, nie chciał chyba przebywać tu dłużej, niż to konieczne.


  • Oskad

    Tia. Ciekawe co on miał do roboty, taki sławetny łowca nagród? Na pewno więcej niż James, który z tej całej przygody wyszedł niemalże z stratą. Zamówił jeszcze jedną kolejkę.


  • Oskad

    Tia. Ciekawe co on miał do roboty, taki sławetny łowca nagród? Na pewno więcej niż James, który z tej całej przygody wyszedł niemalże z stratą. Zamówił jeszcze jedną kolejkę.


  • Elarid Mistrz Gry

    Barman nie pytał, barman rozumiał i napełnił Twoją szklankę. No i chciał zarobić, w końcu za jednego takiego drinka żądał aż dwóch srebrników.


  • Oskad

    Upił prędko swój kieliszek i odstawił go. Tym razem zamówił coś tańszego, byle by mógł się zapić, ale nie za zaporową cenę.


  • Elarid Mistrz Gry

    Najzwyklejsze w świecie piwo brzmiało jak plan, zwłaszcza że za pełny kufel musiałeś zapłacić tylko pięć miedziaków.


  • Oskad

    A więc piwo było planem i to dobrym planem. Porzucił drogie drinki i teraz zamówił piwo.


  • Elarid Mistrz Gry

    Nie tak dobre, ale tańsze i bardziej swojskie… Całą wypłatę masz zamiar przepierdolić na uchlanie się w saloonie? Dość dobry plan.


  • Oskad

    Tak, James miał zamiar całą swoją wypłatę przepierdolić na uchlanie się w… Moment.
    James miał zamiar całą swoją wypłatę przepierdolić na uchlanie się w saloonie. Nie taki był plan. Dopił ostatnie piwo z tych, które zamówił i chwiejnie wyszedł z baru, kierując się do mieszkania jakie wynajmował w Dodge.


  • Elarid Mistrz Gry

    Dotarłeś tam, choć nie bez przeszkód, alkohol zrobił swoje. W środku było pusto, a nie licząc cienkiej warstwy kurzu na kilku meblach, jakie posiadałeś, nic się tutaj nie zmieniło od Twojej ostatniej wizyty.


  • Oskad

    Zaległ na łóżku i wtulił głowę w materac. Nie miał zamiaru podnosić się z leżyska przez następne kilka godzin.


  • Elarid Mistrz Gry

    I tak też się stało. Gdy się obudziłeś, na zewnątrz była już ciemna noc.


  • Oskad

    Nawet jego własny sen lubi płatać mu figle, budząc go w środku nocy. Wybornie. Gdy podnosił się z łóżka, poczuł jak jego żołądek upomina się o porcję pożywienia, bo faktycznie Szuler nie jadł wiele od czasu powrotu z Kanionu. Westchnął i sprawdził czy miał choć trochę drewna, którym mógłby napalić w piecyku.


  • Elarid Mistrz Gry

    Było drewno, był również węgiel, a także woda i różne rodzaje jedzenia, którymi mógłbyś zaspokoić swój głód, jak wołowina, wieprzowina, drób, ser, chleb i wiele warzyw.


  • Oskad

    Podrapał się po głowie. Skąd w jego mieszkaniu mogły się wziąć zdatne warzywa? Nie przypominał sobie by w ostatnim czasie je kupował. Chyba, że był jednym z tych, którzy po pijaku nie zajmowali się czymś tak popularnym jak tańczenie nago przed pałacem Hoodoo albo bicie najbliższych, tylko dla odmiany odwiedzali warzywniak.


  • Elarid Mistrz Gry

    To, czy warzywa nadawały się do spożycia było tu kwestią dyskusyjną, one po prostu były, a nie narratorowi oceniać, czy można je zjeść bez ryzyka.


  • Oskad

    Cóż… Napalił w palenisku i postawił garnuszek z wodą na piecu. Czekając na zagotowanie się wody, wziął w dłoń kilka pasków suszonego mięsa i zaczął je pogryzać.


  • Elarid Mistrz Gry

    Ni to smaczne, ni to pożywne, ale do podróżnego jedzenia zdołałeś się już przyzwyczaić. Zdążyłeś zjeść dwa takie, gdy woda była gotowa.


  • Oskad

    Odszukał herbatę i przygotował sobie kubek gorącego naparu. Siedząc tak i popijając napój, myślał. Niekoniecznie o rzeczach, które sprawiały mu przyjemność. Chcąc zabić trapiące myśli, wyjął talię i zaczął ćwiczyć jeden z karcianych trików - polegał na tasowaniu w ten sposób, by rozdanie formalnie wyglądało w porządku, ale w rzeczywistości dało rozdającemu najlepsze z kart.


  • Elarid Mistrz Gry

    Herbata smakowała bardzo dobrze, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, jak długo piłeś samą wodę, będąc w drodze z i do Diabelskiego Kanionu. Tasowanie kart już gorzej, ale w miarę jak pozbywałeś się resztek snu ze swojej głowy, umysł stawał się coraz bystrzejszy, więc i wykonywanie karcianych sztuczek przychodziło Ci dużo łatwiej.


  • Oskad

    Spędził tak jakiś czas, czując narastający bezsens tego wszystkiego. Jeżeli ten dzień będzie wyglądał jak wszystkie inne, to James pewnie pójdzie do sklepu, uzupełni amunicję, może wyczyści broń. Po tym pójdzie do baru i będzie tam zbijał fortunę na kartach. Ale i to po co? Jeść, pić, grać, czasem strzelać. Jaki jest sens w ciągłym prowadzeniu tego bezsensownego kręgu? Nie ma na co wydawać pieniędzy, ani nie ma z kim się nimi dzielić. Każdy kolejny dzień jego życia jest tak samo pozbawiony jakiegokolwiek znaczenia i sensu. Tępo wgapił się pół-pusty kubek. Po co to wszystko? Dopił napar i rzucił cynowym naczyniem o ścianę. Czy jest możliwe by opuścić tą spiralę? Położył się na łóżku.

    // Ty się Kubuś nic nie martw, ja mam plan. Nie obraził bym się za time skip do rana. //


  • Elarid Mistrz Gry

    I tym niewesołym akcentem skończyłeś swoje rozmyślania, bo sen nadszedł znów równie niespodziewanie, jak wcześniej Cię opuścił. Tym razem, gdy się obudziłeś, był już ranek.


  • Oskad

    Normalna, ludzka chciałoby się powiedzieć, godzina. Wyszedł z łóżka i przebrał ubrania. Przemył także twarz, która pewnie niewesoło wyglądała po wczorajszym piciu. Świeży udał się do sklepu, ściskając w dłoni tą część nagrody, której nie spił w barze.


  • Elarid Mistrz Gry

    Mimo wczesnej pory i wyludnionych uliczek (co, jakby się zastanowić, było normą, odkąd kolej do Imperium nie kursuje), sklep był otwarty, towary gotowe do sprzedaży, a właściciel przybytku gotów do ewentualnych targów.


  • Oskad

    James dzisiaj nie miał zamiaru na kłótnie. Uzupełnił amunicję w rewolwerach, zakupił także bandolier na kolejne 36 pocisków. Zalał manierkę do pełna wodą i kupił jej kolejne dwa bukłaki. Do tego sporo suszonego mięsa, sucharów, zapałki, smarowidło do broni, nóż bojowy. Jeżeli jeszcze został mu po tych zakupach jakiś grosz przy duszy, rozejrzał się za krótkim karabinkiem Harlka i zapasem amunicji. To wszystko postawił przed właścicielem sklepu.


  • Elarid Mistrz Gry

    Wszystko to kosztowało Cię sześć sztuk srebra, za karabin handlarz życzył sobie zwykle dziesięć, ale był skłonny zejść z ceny, bo i tak wiele już u niego kupiłeś, i zaproponował osiem srebrnych monet, a amunicję dorzuci gratis.


  • Oskad

    // Ciepie mnie po majo i nie pamiętam ile tego mam i ile wydałem. Zakładamy, że starczy mi czy, że nie starczy?


  • Elarid Mistrz Gry

    //Wydałeś sześć srebrników na drogie drinki w saloonie po powrocie, zostało Ci dziewięć.//


  • Oskad

    Cóż, nie mógł nadwyrężać życzliwości handlarza, nie będzie niżej opuszczał ceny. Zapytał za to, czy równowartość ceny za karabin będzie mógł oddać w trzech srebrnikach i sześciuset miedziakach. Jeżeli tak - bez wahania kupił Harlka i tak wyekwipowany, wyszedł z sklepu, kierując się do swojego konia.


Log in to reply