Popielna Grań


  • Elarid Mistrz Gry

    - Najważniejsze, abyś zgładził go sam. Jeśli dobijesz zranionego przez twoich pomagierów wroga lub wykorzystasz podległe Demony do zmęczenia lub zranienia przeciwnika, spłynie na ciebie tylko część nagrody, reszta zostanie stracona lub uzyskają ją twoi podwładni, którzy również mieli w tym swój udział, ale to zdarza się rzadko. Od pierwszego skrzyżowania ostrzy po końcowe pchnięcie, walka musi być wyłącznie twoja. To jak zabijesz wroga i co zrobisz po jego śmierci zależy już od ciebie.



  • - Zdaje mi się, iż nie otrzymałem nic od tego, który padł z mojej ręki tutaj. - Odrzekł, mając na myśli Meleusa czy jak tamten Upadły się zwał. Jeśli otrzymałby jego wiedzę, wiedziałby o co mu chodziło gdy pierdolił coś podczas swojej śmierci. No i nie bał się kary za to, iż sam nie pokonał wroga, i tak otrzyma jej część, więc może w przypadku zwykłych osobników iść na ilość, nie na jakość. Na osobistą walkę czy skrytobójstwo, będzie zmuszony sobie pozwolić wtedy, kiedy przeciwnik będzie niezwykle potężny czy oczytany, na przykład wrogi władca czy magowie. A teraz przypomniał sobie, gdzie znajdzie największych specjalistów z Popielnej Grani. Chodziło mu głownie o kowali, jubilerów, wojowników, księgowych i magów. Oczywiście takich, których status pozwoli mu na zabicie ich bez żadnych reperkusji ze strony ludu. Skoro miał możliwość przejmowania zdolności, czas zacząć to robić.


  • Elarid Mistrz Gry

    - A co chciałeś zyskać? - odparł pytaniem na pytanie Demon i kontynuował, nim zdążyłeś odpowiedzieć: - Jego pychę? Arogancję? Głupotę? Marny popęd za potęgą, której nie mógł dosięgnąć? Brak lojalności, gotowość do zdradzenia mnie, gdy tylko inny Demon da ci coś więcej, niż ja teraz? Nie, mój Hetmanie. Nie zawsze dostaniesz coś w zamian, bo nie zawsze będzie co otrzymać, co przyswoić.
    Księgowych nie mieliście, takimi sprawami zajmowały się Impy, Chowańce i tym podobne, a nie byłeś pewien, czy zabicie wykwalifikowanego w swoim fachu i w gruncie rzeczy istotnego dla Grani Demona da ci aż tak wiele korzyści. Magów i wojowników było więcej, bo w końcu większość Upadłych sprawnie władała różnym orężem, a każdy miał po przemianie dostęp do Magii Ognia. Gorzej, że żaden z nich nie był w jednej czy drugiej dziedzinie ponadprzeciętnie utalentowany. Rzemieślników też było trochę, choć niewielu, tacy Upadli lub niewolnicy pracowali na potrzeby swoich władców, niekoniecznie na handel, więc nie potrzeba było wielu. Jubilerów nie było, byli za to budowniczowie, kamieniarze czy kowale, ale ponownie, czy korzyści z zabicia ich będą większe niż ewentualne straty dla całej Grani? Zawsze możesz w ten sposób wzbogacić się na innych, dopiero co zdobytych, poddanych lub specjalnie urządzić w tym celu kilka łupieżczych wypraw do sąsiadów.



  • - Informacje jakie posiadał. Groził mi czymś gdy umierał, wolałbym na wypadek gdyby to nie było czcze gadanie to wiedzieć. Zaraz po przemówieniu pójdę sprawdzić kogo możemy zaatakować od zaraz.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Gdyby rzeczywiście mówił prawdę i byłoby coś takiego, to otrzymałbyś tę wiedzę. Jeśli się tak nie stało, to znaczy, że jedynie blefował, aby nas poróżnić, zasiać w tobie ziarno niepewności, licząc, że wykiełkuje i w ramach jego pośmiertnej zemsty zgładzę cię, gdy spróbujesz mnie zabić. A przynajmniej tak mi się wydaje.



  • - Nie mam logicznego powodu do zdrady. Większość Wielkich Lordów albo już tu siedzi z wielkim wianuszkiem wokół siebie, ale przyjdzie z własnym. Pozwolę sobie powiedzieć, że szansa jaką j otrzymałem jest jedną na cały świat, jakbym był pierdolonym wybrańcem losu. Pomogę Lordowi dotrzeć na sam szczyt, a sam zyskam możliwości o jakich nawet demony mogą marzyć. Zdrada byłaby dobra tylko krótkoterminowo. Nikt nie przyjmie na własność kogoś kto dał radę zdradzić i przeżyć mimo Paktu.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Nie myślałeś podobnie, gdy stałeś się Upadłym? Że to Azer da ci to wszystko, co ja teraz mogę dać, że to ją zaprowadzisz na szczyt, aby czerpać dzięki temu korzyści? Bądź co bądź zdradziłeś ją, a kto zdradził raz, temu łatwiej przyjdzie uczynić to znowu.



  • - Nie, nie myślałem tak. Upadłym zostałem nie z własnej woli, a potem byłem trzymany jako uległy piesek na smyczy uroku. No i w teorii zdradziłem ją dopiero po zdjęciu Paktu i zarazem ów uroku, wcześniej miałem po prostu inne rozumienie wierności i zrobiłem to dla niej.


  • Elarid Mistrz Gry

    Pokiwał głową i złożył dłonie w piramidkę, milcząc jakiś czas.
    - Nie pozwolę zdradzić się drugi raz, nie teraz, gdy mam szansę wypełnić mój plan. - powiedział w końcu i wstał, odchodząc bez słów wyjaśnienia. Jego słowa wydawały się tak przestrogą, że prędzej zgładzi cię prewencyjnie, gdy tylko będzie mieć cień podejrzenia, że możesz go zdradzić i sabotować jego plany, niż pozwoli rozwinąć się intrydze. I, być może niezamierzenie, ale wątpiłeś w to, nie mógł być tak nieuważny, uchylił nieco rąbka tajemnicy związanego z sobą i swoją przeszłością. Najwidoczniej to właśnie przez zdradę trafił do tamtego lochu w Świetle Świtu, zdradzony przez kogoś, przez co nie mógł wypełnić swojego planu. No i skończył też w ten sposób audiencję, pozwalając ci wrócić do swoich spraw.



  • Gdy demon opuścił pomieszczenie, dopiero się rozluźnił i starł pot z czoła. Był zmęczony samym przebywaniem w jego otoczeniu, aura tak potężnej istoty nie jest łatwa do zniesienia, nawet dla Upadłego. Czekał sobie wygodnie na przyjście swoich ludzi by wygłosić rozkazy.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Dla pewności: Wszystkich? W sensie Upadłych, Leari, Demony i tak dalej?//



  • //Poza Leari wszyscy, którzy są rozpatrywania jako wojsko


  • Elarid Mistrz Gry

    I tak też przybyli. Najpierw Upadli, nie wszyscy, bo około tuzina pracowało jako nadzorcy Demonów czy niewolników oraz wykwalifikowani rzemieślnicy. Kolejnych trzech było oczami i uszami władczyni, a teraz władcy, Popielnej Grani poza jej granicami, byli dość dobrymi szpiegami, choć żaden z nich nie wrócił jeszcze ze swoich misji, zleconych przez Azer, co musisz mieć na uwadze. Po nich pojawiły się Demony, z którymi miałeś najsilniejszą więź, bo to je uwolniłeś ze Światła Świtu, od Rogatych Demonów, przez Popielniki na Treserze skończywszy, choć on się z tego nie wydawał zadowolony, pewnie o wiele bardziej wolał zajmować się przemianami zwierząt w demoniczne bestie. Na koniec zjawiły się zwykłe Demony z Grani, mięso armatnie Impów czy Chochlików, a po nich kolejne zastępy Rogatych Demonów, Piekielników, oswojonych Magmowców, Złych Oczu i wiele więcej.



  • - Nasze ziemie, choć piękne i dostanie, są małe. Nasz Pan, w swoim geniuszu, postanowił, iż musimy je poszerzyć. Szykujemy się na wojnę, moi drodzy. To będzie dla was okazja, nie tylko by się wykazać, ale także by zdobyć rozliczne bogactwo i potęgę! Zacznijmy od Treserów. Badanie jaj gryfów schodzi na boczny plan, potrzebuję w przeciągu tygodnia maksymalnej ilości bestii jakie możemy uzyskać. Cokolwiek zdolne do efektywnej walki będzie dobre. Wasza dwójka może odejść. - Skierował te słowa do dwójki treserów, w tym tego, którego sam tu przytachał zza morza. - Wszystkie inne jednostki, poza pewnymi wyjątkami o których wspomnę zaraz, od jutra zaczynają surowy trening pod moim nadzorem. Skupimy się głównie na taktyce i podstawach współpracy na polu bitwy, bo nie zdążymy opanować niczego innego w tak krótki czas. - Wygłosił, po czym wybrał 10 Chochlików, które zdawały się najbardziej inteligentne. - Wasza dziesiątka, wystąp. Od dziś będziecie moimi posłańcami, będziecie dostarczać rozkazy i przekazywać instrukcje za równo tutaj, jak i na polu bitwy. Po pierwsze, ty udasz się do kuźni i każesz zwiększyć nakłady produkcyjne. Broń i lekkie pancerze, tego potrzebujemy. Ty udasz się do zbrojowni i zarządzisz wydawanie wyposażenia.


  • Elarid Mistrz Gry

    Treserzy oraz wybrani posłańcy rozeszli się do swoich zajęć, aby zacząć od razu. Szczególnie Chochliki były szczęśliwe ze swojej funkcji, ale nie ma co im się dziwić, każda fucha była lepsza od walki jako mięso armatnie na pierwszej linii… No, może jeszcze czyszczenie stajni dla Zmór, ale to zwykle robili niewolnicy, zabawnie było patrzeć jak giną od jednego ciosu kopyt, które dopiero co czyścili, a kolejni muszą z nich zeskrobywać krew i mózgi poprzedników. Tak czy siak, tamci odeszli do swoich zajęć, pozostali wciąż czekali na rozkazy.



  • - To tak. Teraz Upadli, Rogate demony, Impy i Chochliki udają się do zbrojowni, by otrzymać wyposażenie. Dostęp do niego macie w tej kolejności, jak wymieniona. Noże, sztylety i inne bardzo lekkie i proste do wytworzenia oręże przekazać Impom i Chochlikom. Wszyscy macie się stawić jutro z samego świtu na placu treningowym. Zlecę wam wtedy i pokaże metody treningu. Nie zamierzam traktować Impów i Chochlików jak zwykłego mięsa armatniego, dostaną chociaż normalne wyszkolenie. Wszyscy poza pozostałymi wytypowanym gońcami mają się rozejść. - Zakończył wywód na dziś, już w głowie kalkulując metody treningu. - Wy dostarczcie mi do sypialni mapy naszego księstwa i okolicznych terenów, najlepiej z opisem władygów z którymi sąsiadujemy. Do tego przekażcie, że mają zostać wysłane listy do naszych szpiegów, informujące o zmianie władzy. - Po tym rozkazie, sam skierował się w kierunku sypialni, którą powinna przygotować Leari.


  • Elarid Mistrz Gry

    Nowo mianowani gońce rozeszli się pospiesznie, motywowani chęcią jak najlepszego sprawdzenia się, aby nie wracać do roli mięsa armatniego. Nie byłeś w zasadzie pewien, którą komnatą przygotowała dla ciebie Leari, ale było ich niewiele i szybko odnalazłeś właściwą. Była to jedna z komnat dla gości, i to tych ważniejszych, mających również podobne do ludzkich kształty i gabaryty. Było tu więc wielkie łoże z czterema kolumnami i baldachimem, kufry i szafki niezbędne do przechowywania rozmaitych przedmiotów, ozdób, złota, broni czy ubrań, a dalej wyposażona w bieżącą, ciepłą i zimną wodę, miniaturowa sauna dla maksymalnie trzech czy czterech osób. Do tego coś, co może ci się najbardziej spodobać, czyli okazały balkon, z którego masz widok na całą Grań i jej bezpośrednią okolicę. Leari nie miała wiele do roboty, ale możliwe, że to tutaj czas spędzało przynajmniej część Drowów, ale posprzątała tak, że nie było po tym śladu. Sama czekała przy łóżku, gotowa na kolejne rozkazy.



  • - Powiem ci… W sumie nic ci nie powiem. - Położył się na łóżku. - Przyszły te mapy i raporty? Muszę wybrać cel ataku, nie będziemy szli na ślepo. -


  • Elarid Mistrz Gry

    - Najwidoczniej trochę to trwa. - powiedziała, wzruszając ramionami. - Może poprzedniej pani nie były one do niczego potrzebne?



  • - Głupia bladź. Nawet tego nie potrafiła porządnie zorganizować. - Splunął na ziemię. - Zliż. - Kiwnął głową na plwocinę na posadzce. Położył się na łóżku. - Przynieś mi tutejsze podręczniki do magii ognia i błyskawic. Muszę w końcu przejść na wyższy poziom, mam dość bycia tylko zaawansowanym.


  • Elarid Mistrz Gry

    Pokiwała głową, ale nie wykonała pierwszego polecenia, jedynie opuściła komnatę, udając się po księgi, o ile jakieś tu w ogóle są.



  • Prychnął z pogardą. Gdy tu wróci, zmusi ją do wykonania rozkazu.


  • Elarid Mistrz Gry

    Ale to później, bo szybciej niż ona, choć wciąż po kilku kwadransach, pojawili się twoi posłańcy z mapami i zwojami, abyś mógł rozeznać się w tym, z kim sąsiadujesz i kogo obrać za pierwszy cel kampanii.
    //Prawdopodobnie część z opisanych tu Lordów trafi później do spisu NPC.//



  • Usiadł do biurka z mapami, zwojami i raportami, jak towarzysza mają tylko świece, kryształową szklankę i butelkę jakiegoś mocnego alkoholu, bourbonu czy czegoś takiego. Zamknął drzwi by nikt mu nie przeszkadzał, rozkazując Leari by czekała pod drzwiami. Wyjął jeszcze z szuflady jakiś pergamin i coś do pisania, by robić notatki. Zaczął wnikliwe wertować przyniesione mu dokumenty, umilając sobie czas trunkiem.



  • Usiadł do biurka z mapami, zwojami i raportami, jak towarzysza mają tylko świece, kryształową szklankę i butelkę jakiegoś mocnego alkoholu, bourbonu czy czegoś takiego. Zamknął drzwi by nikt mu nie przeszkadzał, rozkazując Leari by czekała pod drzwiami. Wyjął jeszcze z szuflady jakiś pergamin i coś do pisania, by robić notatki. Zaczął wnikliwe wertować przyniesione mu dokumenty, umilając sobie czas trunkiem.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Wybacz, że dopiero teraz.//
    Gdy przeczytałeś wszystko, nie napawało to optymizmem. Najlepsze w tym wszystkim mogło być tylko to, że jest wiele potencjalnych celów, ale z drugiej strony żaden nie wydawał się zbyt zachęcający do ataku. Na wschód od ciebie swoje włości miał Kullumng Zdobywca. Niezwykle zasłużony w wojnach przeciwko ludziom, Orkom i Goblinom, znacząco poszerzył włości Demonów na początku inwazji, stąd jego przydomek, raz szturmował nawet Twierdzę Losu, ostatni elficki bastion na świecie, ale nie zdołał go zająć, jak wielu przed nim. Jednak to z kampanii przeciwko Zielonoskórym na Dzikich Polach powrócił niedawno, wojował tam ze sporymi sukcesami, ale jednocześnie utracił większość swojej armii. Wydaje się najodpowiedniejszym celem, bo ma najmniej wojowników, ale z drugiej strony wszyscy są zahartowani w boju, doświadczeni, osobiście przezeń wyszkoleni i dobrze wyposażeni, więc nawet mała liczba może im nie przeszkodzić w wyżynaniu twoich, w gruncie rzeczy niedoświadczonych, żołnierzy. Na północy rezydował niejaki Drugod. Ponoć wielki wojownik i twórca wielu magicznych broni, był tak naprawdę marionetką w rękach potężniejszego od siebie, Galvaritha, który po prostu potrzebował kogoś, kto będzie zarządzać jego włościami pod jego nieobecność, Demon ten bowiem, zwany Piekielnym Kopytem, większość czasu spędzał poza swoją domeną, będąc ciągle w ruchu, walcząc z każdym, kto się napatoczy, swoje ziemie uważając jedynie za skarbiec, punkt zaopatrzenia i krótkiego odpoczynku między jednym a drugim rajdem. Południe, największe i najbogatsze, dzierżył niepodzielnie Baz’goreth, którego sława była wręcz legendarna, on to bowiem prowadził część wojsk Demonów podczas Bitwy Ostatnich Łez, a jednocześnie jako jedyny z dowódców tamtej hordy wciąż żyje i wciąż rezyduje tutaj, a nie powrócił do Piekła. Ma największe zasoby, armie i wpływy ze wszystkich twoich sąsiadów. Na zachodzie z kolei rozciągały się włości Pani Rozkoszy, Xinruul, Demonicy równie pięknej, co niebezpiecznej, która ponoć zabiła i okrutnie torturowała tyle osób, z którymi się przespała. Ba, każdy Upadły na jej usługach może spędzić z nią jedną noc, po przejściu rytuału, a ponoć jest później tak oszalały z miłości i pożądania do niej, że za obietnicę każdej kolejnej wspólnej chwili jest gotów zrobić wszystko, ma więc na swoje usługi niezliczone zastępy fanatyków, choć niewiele samych Demonów w armii. No i jeszcze on, Ragnaros, choć on nie posiadał nominalnych włości, między ziemiami na wschodzie i południu był wielki wulkan, który to zamieszkiwał z hordą Magmowców. Właściwie nie wiadomo, co tam robił, kim jest i jakie ma plany, bo każdego śmiałka, o ile wcześniej nie zabiją go jego sługusy, spala on żywcem.



  • //Odpiszę rano, bo zaraz się kładę


  • Elarid Mistrz Gry

    //KKK.//



  • Alamar nie był głupi. Jeśli ktoś nawalał się przez kilka lat z ogórami i nawet próbował przejąć Twierdzę Losu, nie może być taktycznym idiotą, więc posiadając nawet mniejsze siły, na pewno zmiecie Alamara, który ostatni raz dowodził, gdy jeszcze był człowiekiem, do tego ma masę niewprawionych żołnierzy. Drugod odpada, jeśli go najadą, prędzej czy później będą musieli walczyć z Piekielnym Kopytem. Ragnaros za to jest cholernie niepewny i nawet jeśli uda im się z nim wygrać, może okazać się, iż pod jego władaniem nie ma więcej niż kilku kup kamieni. Najrozsądniejsza wydaje się Xinruul. Czemu? Po pierwsze, to kobieta, demony zazwyczaj gardzą sukkubami, nawet jeśli te doszły daleko, dlatego nikt się nią zbytnio nie przejmie. Do tego ma na swoich usługach głównie Upadłych, którzy może i mają potencjał rozwoju, ale w bazowej formie są słabsze od rogatych demonów, przynajmniej zazwyczaj. Do tego to szaleńcy i fanatycy, więc wprowadzanie ich w szał i zaganianie do pułapek nie będzie trudne, a na tym przecież muszą się opierać przy mniejszej liczebności. Jeśli odpowiednio wyszkoli swoje siły, wszystko powinno zagrać. Wczytał się bardziej na temat jej terenów i ogólniej struktury jej terytorium no i szacowanych sił wroga.


  • Elarid Mistrz Gry

    To, czy Demony nie będą się nią tak przejmować, nie było takie pewne, bo z wieloma, tak twoimi sąsiadami, jak i dalszymi władcami Piekieł była w dość… zażyłych i bliskich relacjach. Ale faktycznie wydaje się najrozsądniejszym wyborem, jeśli już musisz coś podbić, chyba że spróbujesz ją sobie podporządkować, co też może się udać i nie wywoła ataków odwetowych innych Demonów, jeśli jakieś w ogóle miałyby być. Jeśli chodzi o jej siły, na swoich usługach miała dziesiątki Sukkubów i przynajmniej czterystu Upadłych. Na pewno miała też inne stwory, jak Zmory, Rogate Demony, Chochliki czy Impy, ale pełniły one funkcję marginalną, bo to właśnie Upadli stanowili trzon jej armii. O samych włościach było niewiele, z nazwy wymieniono tylko jedno miejsce, Mroczną Iglicę, stolicę jej włości, gdzie sama rezydowała.



  • Posiadanie demonicy jako kochanki… To mogłoby być ciekawe, ale do tego i tak musi dostać się do iglicy. Siły mają porównywalne, z tym, że Sendemir ma coś, czego ona nie ma, element zaskoczenia i taktykę. Ludzie bardzo się w tym rozwinęli przez lata porażek z silniejszym wrogiem, a Sendemir posiadał część z tej wiedzy. Dołożył papiery, uznając, iż wszystkiego co musiał już się dowiedział. Położył się na łóżku i zaczął czytać o wyższych poziomach magii i tym jak je osiągnąć. Musi zostać Mistrzem.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Tych ksiąg o Magii jeszcze nie dostałeś. I generalnie, jeśli już wiesz wszystko, to możemy przewinąć do momentu wyruszenia armii na podbój albo ciebie i małej świty, jeśli zdecydujesz się na bardziej pokojową opcję. Chyba że masz coś ważnego do zrobienia przed opuszczeniem Grani.//



  • // Ogólnie to chcę wyruszyć dopiero za tydzień, teraz ci opiszę co będę przez ten tydzień robił.//
    Można upodlić człowieka, zmienić jego krew i umysł, ale wyuczynych mechanizmów się nie pozbędziesz. To właśnie wszystko czego nauczył się jako wysoki rangą dowódca wśród Stalowych przechodziło teraz przez umysł Alamara, zmieniając lekko swoje kształty, jako że nie ma do czynienia z ludźmi, ale demonami. Zaczął od podziału, co było chyba najbardziej oczywiste. Najpierw wybrał 17 najbardziej przyzwyczajonych do jazdy na Zmorach i walki z ich grzbietu Upadłych i uczynił z nich kawalerię swojej armii. Liczba może i niska, ale do pościgu za uciekinierami i flankowania się nada. Następnie podzielił Rogate Demony na 6 oddziałów po 20 demonów i nadał im po jednym pieszym Upadłym z zadatkami jako dowódcę. Wśród kawalerzystów też wybrał najlepszego, by ten im przewodził. Impy i Chochliki przydzielił po 2 na każdego rogatego demona i po jednym bardziej kumatym na każdego Upadłego. Reszta zostaje z tyłu jakby któryś z rozdysponowanych poległ, by go zmienić. Ostatnia Zmora, ta na której dotychczas jeździł zostaje wierzchowcem Alamara, a Sukkub i Leari są jego strażą przyboczną. Magmowce tworzą swój własny oddział, w którym najbardziej kumaty rządzi, to samo Popielnicy i Złe oczy.
    Teraz co do treningu. Po pierwsze nauczył Rogate demony i Upadłych szyków marszowych i podstawy walki w formacji oraz, co ważniejsze, kooperacji z przydzielonymi im małymi demonami. W tych oddziałach Impy i Chochliki nie są już tylko mięsem armatnim, ale równomierną pomocą. Kiedy Rogaty demon utrzymuje wroga swoimi ciosami i zmusza go na skupieniu całej uwagi na nim, mikrusy ze swoimi sztyletami atakują odsłonięte części wyskakując znienacka zza Rogatego demona i kończą przeciwnika, by zminimalizować zmęczenie i zmaksymalizować efektywność. W przypadku Upadłych robią za drugą parę oczu informując o wszystkich zmiennych wokół, jak i odbierają rozkazy od gońców, kiedy Upadły walczy, w ich wypadku rola bojowa jest mniejsza. Popielnikom kazał ćwiczyć skradanie się i ataki z zaskoczenia, no i umiejętność zwiadu, bo w ich planie, to oni pójdą przodem by przetrzebić wroga i ściągnąć go do zasadzki. Kawalerię nauczył manewrowania i czytania sytuacji na polu bitwy, by wiedzieli kiedy mają uderzyć. Złe oczy szkolił w atakach od boków i skupianiu się na samym trzonie armii wroga swoimi promieniami, jeśli dostrzegą, że nasi nie mogą się gdzieś przebić. Ostatnią kwestią zostały magmowce. Wszystkie poza dowódcą podzielił w pary, by te nauczy się osłaniać swoje plecy, za to dowódcę nauczył pozycjonowania ich. To tępe istoty, nie ma sensu zmuszać je do walki w formacji, skoro i tak tego nie potrafią. Upadłych, których uczynił dowódcami za to szkolił z podstaw taktyki, by ci wiedzieli kiedy otoczyć wroga, kiedy przejść z oddziałem w pozycje defensywną, kiedy w ofensywną, kiedy rozluźnić szyk i tak dalej. Gońców wybranych wcześniej za to instruował z metod przenoszenia informacji i zbierania ich oraz systematyzowania. Oczywiście poza tym, ćwiczył ich też w walce i dbał o to, by każdy dobrze zjadł, nawet jeśli miało to uszczuplić ich skarbiec. Sukkuba i Leari szkolił z zadań typowych dla adiutantów i magów, czyli z czytania pola bitwy, by wiedzieć gdzie mają się w razie czego udać, by zwiększyć siłę ognia.
    Sam Alamar, poza szkoleniem całymi dniami swoich wojsk i własnym treningiem, wieczorami studiował księgi przyniesione mu przez Leari, by choć trochę zrozumieć ideę magii błyskawic i mistrzostwa magii ognia, ale przede wszystkim tego pierwszego. No i oczywiście jebał swoje dwie adiutanki w ramach odstresowania od szkolenia upośledzonych demonów i zadufanych w sobie Upadłych, który gównie wiedzą o życiu.
    //Możemy przejść, to wszystko.


  • Elarid Mistrz Gry

    Jedynym pozytywnym efektem tygodniowego treningu było to, że jeśli zobaczą was z daleka, to może się przerażą, bo zbieranina ta rzeczywiście zaczęła przypominać armię, ale w tydzień nie da się zrobić z nich wiele. Oczywiście, lepsze to niż posłanie ich do walki ot tak, bez jakiegokolwiek treningu, ale i tak do momentu, gdy wynik bitwy będzie klarowny będziesz miał wątpliwości, czy naprawdę cokolwiek to dało. Tak czy siak, twoja armia była gotowa do wymarszu, zebrana na głównym placu Popielnej Grani, wyposażona, w miarę równych szeregach, a ty ze swoimi adiutantkami po bokach stałeś przed nimi. Twój nowy pan oraz Lartah stali gdzieś z boku, przyglądając się wszystkiemu, tak jak podczas większości treningów. Zostało wydać rozkazy, może palnąć jakąś mówkę i wyruszyć. No i podzielić siły, po tygodniu wszyscy okoliczni władcy wiedzieli, co stało się w Grani i choć to zaakceptowali, to nie oznacza, że nie wykorzystają okazji, aby napaść na osłabioną osadę, a wręcz przeciwnie. Stawia cię to przed kolejnym problemem, jakim jest uszczuplenie swoich i tak niewielkich, w porównaniu z innymi Demonami z okolicy, sił, które ruszą na podbój. O ile rzeczywiście zdecydujesz się na rozwiązanie czysto siłowe.



  • - Zanim cokolwiek zaczniemy, Popielnicy, podzielcie się na równe grupy i zróbcie zwiad w kierunku każdych włości wokół nas, poza tymi na jakie planujemy uderzyć. Jesteście najszybszymi oddziałami w naszym posiadaniu, więc nie powinno wam to sprawić problemu. Chcę wiedzieć, czy ktoś rzeczywiście szykuje sobie na nas zęby, a jeśli tak, to ile zajęłoby mu dotarcie do naszych ziem.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Zmory generalnie są dużo szybsze, ale rozumiem, że musiałbyś wysłać z nimi jeźdźca, a w razie straty bolałoby to bardziej, niż utrata pojedynczego Demona.//
    Wybrane przez ciebie Demony wykonały polecenie i po pogrupowaniu się natychmiast opuściły Popielną Grań, aby jak najszybciej wykonać swoje zadanie i wrócić do ciebie z wieściami. Pozostali czekali na rozkazy, tak jak do tej pory.



  • - Na pozycję! Formacja obronna! Robimy sobie szkolenie przed wyprawą! - Wydał rozkaz. - Teraz Złów! - Po tym jak zmienili formację nakazał im kolejną zmianę. Wydał kilka podobnych komend i w razie problemów i opóźnień poprawiał i poganiał oddziały, szukając ich luk.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Złów? W sensie, że Żółw?//
    Wykonywali rozkazy, to już spory plus. Trzeba przyznać, że się starali, choć ich motywacja to głównie uniknięcie kary, ale lepsze to niż nic. Ich linie nie były szczelne, ale ku swojemu zdziwieniu znalazłeś w nich mniej luk niż sądziłeś. Pozostaje liczyć na to, że podczas bitwy zachowają się podobnie.



  • //A chuj wie, co w tej wodzie siedzi//
    - Jeśli utrzymacie dwukrotnie większy poziom w trakcie walki, pomyślę nad nie ukrzyżowaniem was. Macie czas się nawpierdalać, 1/4 spiżarni stoi otworem. - Pozwolił im wejść do pierwszej komory spiżarni w oczekiwaniu na zwiadowców. Usiadł w dość dalekim punkcie, wypatrując w każdym kierunku.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Mogłeś wysłać ich wcześniej i teraz odebrać tylko raport, ale uprzedzam, żebyś znalazł armii inne zajęcie, bo zejdzie im się przynajmniej kilka dni, jeśli chcesz otrzymać jakieś ciekawe informacje.//



  • //A, to to jest większe niż dzień drogi konno?


  • Elarid Mistrz Gry

    //Kilka dni zajmie im dotarcie na miejsce, zebranie informacji i powrót.//


Log in to reply