Group Details Private

Żelazne Koryto

Postaw się na miejscu jednego z przywódców państw zza Żelaznej Kurtyny podczas Zimnej Wojny. Dzielnie zwalczaj ruchy demokratyczne w twoim kraju i opieraj się wpływom obcych mocarstw, byleby dłużej zostać przy władzy i wpłacić wszystko na szwajcarskie konto bankowe!

  • RE: [Deravierres] Sektor Velmer

       Czym prędzej odwróciła wzrok od martwej, skupiając się na tej, która jest jeszcze żywa. Tak, ten widok mimo wszystko był bardziej pokrzepiający - dawał jakąkolwiek nadzieję. Wie doskonale, że może to łatwo zepsuć, ale póki co wszystko przebiega w miarę sprawnie, byle do końca!
      Przyglądała się jej gestom uważnie, analizując je na wiele wszelkich sposobów. Dobra, chce zostać stąd zabrana… Ale był jeden problem - nie da rady sama skutecznie jej przenieść. Rzuciła krótkie spojrzenie ku martwej. Oh jak teraz chciała, żeby żyła… Musi jednak pomyśleć o czymś innym. No, nie pomyśleć, co się rozejrzeć. Tylko co zrobić z ranną? Zostawić? Zabrać nigdzie nie zabierze…
       – Sama nie dam rady. Pójdę sprawdzić czy gdzieś żyją jeszcze nasi, postaram się szybko wrócić. Przepraszam że Cię zostawię, ale myślę że tak będzie najlepiej. Nie poddawaj się! – szepnęła (wykrzyknik na końcu ma jedynie podkreślić powagę słów!)
      Rozejrzała się po okolicy. Pamiętała, gdzie była reszta jej oddziału? Jeśli tak, to ostrożnie się tam udała, pozostając na ziemi. Jeśli nie, to starała się znaleźć wzrokiem możliwie takie miejsce. Regularnie spoglądała na linię wroga, wypatrując potencjalnych wrogów. Wolała nie patrzeć na ranną, żeby nie psuć resztek humoru, jakie jej zostały.

    posted in Lokacje
  • RE: Kartoteka

    Imię: Nieznane
    Pseudonim: Grzybnia
    Nazwisko: Nieznane
    Zawód: Wolna Łazik
    Najczęstsze miejsce przebywania: Brak
    Krótki opis: Grzybnia to wolna łazik, całkiem skuteczna w swym zawodzie, jednak legendy, które otaczają jej osobę i przynoszą różnej natury sławę mają swoje źródło w czymś zupełnie innym, niż sukcesywnych wyprawach.
    Wedle ludzi, to zdarzenie miało miejsce kilka lat temu; nikt nie zapamiętał dokładniej daty. Wiadome jest, że z stacji Galeryjnej wyruszyła kilkuosobowa grupa łazików, mająca nadzieję odkrycia na powierzchni drożnego przejścia na zalaną stację Promową. Wiadomo także, że w grupie tej znajdowała się Grzybnia, jeszcze wtedy znana pod innymi personaliami.
    Po rozpoczęciu wyprawy słuch o grupie zaginął; ostatnie wieści na jej temat pochodziły od Kościelnych, którzy natknęli się na nich w dwa dni od wyruszenia, na wysokości dawnego budynku Przedszkola Nr. 4. Przez kolejne dwa tygodnie ani na Galeryjną, ani na żadną inną stację nie docierały żadne dowody na powodzenie lub porażkę łazików.
    Gdy już wszystkich uznano za martwych, na stacji Basenowej zjawił się nikt inny, jak właśnie Grzybnia.
    Jej odzież oraz ekwipunek były w dużym stopniu zniszczone, a ona sama była silnie poraniona: jej ciało znaczyły głębokie, krwawe bruzdy oraz ślady ugryzień. Do tego cierpiała na chorobę popromienną oraz ciężkie odwodnienie. Jednak tym, co w oczach stacyjnych medyków nie dawało jej żadnych szans na przeżycie, była pasożytnicza narośl, pokrywająca lewą część jej twarzy oraz torsu; kobieta padła ofierze zarodników pewnego rodzaju zmutowanego grzyba. Wżerając się w ciało, wypuszczały korzenie pod skórą ofiary, by następnie pochłaniać coraz to więcej żywej tkanki, finalnie doprowadzając do śmierci nosiciela.
    Jednak przypadek Grzybni okazał się nadzwyczajny; rozrost pasożyta postępował o wiele wolniej, wręcz bez zauważalnych postępów, pokrywając wyłącznie część jej skóry, czego przyczyny nikt, włącznie z biolożką, nie potrafił określić.
    Po długiej rehabilitacji kobieta powróciła do teoretycznego zdrowia. Zapytana o losy wyprawy, odmówiła odpowiedzi (podobno nawet wobec błagających ją o to rodzin). Szybko powróciła do zawodu, najczęściej działając w pojedynkę, czynnie podejmując się najbardziej ryzykownych zadań oraz zdobywając nowy przydomek: Grzybnia.
    Wygląd:
    Twojastarytomutant

    posted in [Radiotelegrafista] Zdzieszowice
  • RE: [Deravierres] Sektor Danneberg

    W odpowiedzi na to Dieter przytaknął tylko niepewnie i zarzucił karabin na plecy, a lornetkę schował do jednej z kieszeni. Po tym szybko opuścił pomieszczenie - wolał nie spuszczać Barwalda z oczu, dowódca zapewniał mu być może pozorne, ale szalenie niezbędne poczucie większego bezpieczeństwa.

    posted in Lokacje
  • RE: Czat

    Ja myślę nad jakąś, ale wpierw musiałbym się zebrać do zrobienia innej gdzie indziej, bo tam mam pomysł. Po niej pomyślę nad jakąś tu.

    posted in Odrodzenie Ziemi
  • RE: Alryne

    Zdecydował się więc podążać za żołnierzami.

    posted in Mroczne Czasy
  • RE: Rozgrywka

    Wolania

    Wydatki: Zjadłem pączka tajne
    Werbunek: Zwerbowałem przytułek pełen sierot skaveńskich. tajne
    Handel:
    Handel Wydałem 5 000 gessos za zakupienie prochu oraz szkolenia z nim związanym od Costalii.
    Podsumowanie:
    Każdego dnia jesteśmy inną osobą ale kurewsko podobną do tej wczorajszej. tajne

    posted in Zorze Onaliah
  • RE: Alryne

    Odwrócił się w stronę swoich wojaków. Poszukiwanie zlecenia nie powinno zająć tak długiego czasu, choć warto byłoby wyznaczyć kogoś, kto zajmie się bandą pod jego nieobecność. Oczywistym wyborem w tej kwestii jest Ronk - doradca i prawa ręka Mormoga.
    - Róbcie, co Kar’koończyk każe. Ronk, pod moją nieobecność przejmujesz dowodzenie. Tylko nie odpierdolcie niczego głupiego, jasne? - zwrócił się do goblinów, a następnie powoli zaczął wjeżdżać do zamku.

    posted in Mroczne Czasy