Archipelag Sztormu


  • Elarid

    //Eiss teraz: Why do I hear boss music theme? //
    Rozdmuchała dym wokół ciała przeciwnika, zostawiając jednak chmarę dymu wokół, by inni ich nie widzieli, a także buchnęła nim w oczy wodza w próbie oślepienia go. Przyjrzała się jego ciału, a gdyby się miotał odskoczyła. Taki prymitywny człowiek nie mógł być przecież Magiem…


  • Elarid Mistrz Gry

    Max:
    Znalazłeś go bez trudu, tym razem.
    - A ten co? - zapytał zdziwiony, wskazując na przyprowadzonego Goblina. - Jak masz za mało miejsca pod pokładem, to wywal go za burtę, jeden Goblin na pokładzie czy poza nim nie robi mi większej różnicy.
    Vader:
    Również Cię przywitał, a wtedy skąpo odziane kobiety zaczęły wnosić napoje i pierwsze potrawy, różnorakie przystawki, pośród których przeważały różne owoce, warzywa i owoce morza.
    Nim zabraliście się do jedzenia, wódz wstał i poświęcił chwilę na krótką przemowę, która bardzo ucieszyła jego rodaków. Chyba teraz pora na Ciebie, sądząc po wpatrzonych w Twoją twarz oczach wodza i wielu tubylców, aby dać od siebie równie krótką mowę, przy pomocy tłumacza, i zająć się ucztą oraz zacieśnianiem więzów pomiędzy tubylcami.
    Kazute:
    Nie był, powód był o wiele bardziej prozaiczny: Nie byliście tu przecież sami, zawsze towarzyszył Wam tłumacz, który przedstawił Ci się jako Nawigator. Nie był on może w sile wieku, jak jego wódz, ale wciąż miał coś z dawnej szybkości i zwinności, skoro zdołał niepostrzeżenie wyciągnąć sztylet z jakiegoś dziwnego, połyskującego minerału, być może Akwamarynu, największego bogactwa archipelagu, którym sparował Twój cios, niemalże na oślep. Bez słowa wyjął również drugi i stanął pomiędzy Tobą, a swoim wodzem.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    - Twierdzi, że wie gdzie jest jakiś skarb, Sam nie wiem czy mu ufać czy nie, ale wierzę że ty - mimo wszystko - będziesz w tej kwestii bardziej kompetentny niż ja. No, powiedz mu to co mi - zwrócił się do jeńca.


  • Elarid

    Przyznała się w myślach do swojego błędu, jaki popełniła lekceważąc starca. Teraz miała dwóch przeciwników w walce w zwarciu, a czasu do przybycia wojów coraz mniej. Mogłaby zmienić się w pył i odlecieć, by z wygodnej odległości strzelać bełty w ich stronę, acz warto zachować tego asa w rękawie, zwłaszcza, że może być jedyną drogą ucieczki. Buchnęła więc gęstym dymem w oczy obu mężczyzn, by je podrażnić oraz oślepić na dłuższą chwilę, po czym stworzyła dymną zasłonę, by nie było widać jak odbiega od nich wzdłuż plaży. Gdy oddaliła się dostatecznie daleko, załadowała bełt do kuszy i wystrzeliła w ich stronę.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Czekam.//


  • ŻBŻP

    Brook “Wilcze serce” Currington
    - Ostatnio sporo się dzieje na wyspach - rozpoczął przemówienie. - Istnieje tutaj sporo zagrożeń, sporo problemów, jak i też jest za dużo czasu, by o tym nie myśleć. Jednakże, na całe szczęście, są tacy ludzie jak wy - tutaj wyraźnie mówił do tubylców - którzy sprawiają, że słońce jaśniej świeci, a woda wydaje się być czyściejsza. I za to też chciałbym podziękować. Za to, że możemy was nazwać przyjaciółmi, a nasza współpraca może być bardzo owocna. Chociażby ostatnio pozbyliśmy się Krokkenów, zabijając wielu z nich i paląc ich obozowisko. Chciałbym też podziękować swoim kompanom, którzy uznali mnie za swojego dowódcę. Obdarzyliście mnie lojalnością i ja was nie zawiodę. Bawcie się dobrze, przyjaciele.


  • Elarid Mistrz Gry

    Max:
    Powiedział, w końcu od tego zależało jego życie.
    - Albo łże jak pies, albo mówi prawdę, ale nie mnie to oceniać. Zamknij go gdzieś, ale z daleka od innych, żeby go przypadkiem nie zatłukli, jakby dowiedzieli się, co nam powiedział. Ja się tam kiedyś chętnie wybiorę.
    Kazute:
    Zasłona dymna utrudniała widzenie nie tylko im, ale i Tobie, więc spudłowałaś, o czym świadczył bełt, który przeleciał chmurę dymu i pyłu na wylot, wbijając się w piasek na plaży. Dostrzegłaś powoli wysypujących się z chat wojowników, nieopancerzonych, odzianych przeważnie tylko w przepaski biodrowe, jednak nie masz co ich lekceważyć: Uzbrojeni byli w łuki, strzały, włócznie, oszczepy, maczugi i topory, a osłaniali się tarczami wysokimi prawie tak jak oni sami. Ostrza i groty ich broni wykonane były nie z metalu, którego obróbki najpewniej nie znali, ale Akwamarynu, o którym wiedziałaś jedynie, że był cenną błyskotką, a nie materiałem na zabójczą broń. Maczugi również nabijane były akwamarynem, ale większość wojowników dzierżyła maczugi z samego drewna bądź nabijane o wiele tańszymi i prostymi w znalezieniu i wydobyciu, ale niewiele mniej skutecznymi, kawałkami kości, krzemieniami czy pazurami dzikich zwierząt. W Twoim kierunku poleciały trzy pierwsze strzały, a wojownicy zaczęli ustawiać się nawet w jakąś sensowną formację, czego po dzikusach byś się nie spodziewała: Ci z tarczami osłonili łuczników i tych bez tarcz, a trzech z nich przemieszczało się za swoją osłoną tak, aby dotrzeć do wodza i jego doradcy, a potem ich stąd bezpiecznie wyprowadzić.
    Vader:
    Twoi ludzie pierwsi wznieśli toast, tubylcy dużo później, gdy przełożono im Twoje słowa. Formalnościom stało się jednak za dość, pora na ucztę. Na stole pojawiły się pierwsze potrawy, serwowane przez skąpo odziane i urodziwe miejscowe kobiety, czyli rozmaite soki, lokalne trunki, kraby i inne mniejsze owoce morza, jakieś niewielkie gryzonie oraz jakieś zielone liście, do których spożycia zachęcały Was i kobiety, i inni tubylcy. Może to coś na pobudzenie apetytu? Albo jakiś lokalny, plemienny zwyczaj, na który jesteś zbyt cywilizowany, aby go zrozumieć?


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    No, tego to się nie spodziewał. Wolał się jednak nie kłócić i zaczął szukać jakiejś dziury, czy innej kajuty, do której może go wrzucić.


  • Elarid

    Niedobrze, bardzo niedobrze. Najwyraźniej tubylcy zdołali się czegoś nauczyć po poprzednich “gościach” na ich wyspie. Odskoczyła w prawo, by uniknąć strzał, nie miała przecież żadnej kolczugi ani pancerza, który mógłby ją ochronić przed ostrymi grotami. Teraz ma ostatnią szansę, sama z grupą rosłych wojów sobie nie poradzi. Nim pomyślała, co zrobić, oceniła, jak daleko wódz jest od wojów. To dość ważne.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Vader?//


  • ŻBŻP

    Brook “Wilcze serce” Currington
    Zapewnie musi spróbować, co też zrobił. Nie trzeba dodawać, że spodziewał się trucizny, czy innych środków szkodzących?
    ///Też cię kocham.///


  • Elarid Mistrz Gry

    Max:
    Kajut było na okręcie pod dostatkiem, od Ciebie zależy, gdzie konkretnie go umieścisz.
    Kazute:
    Udało Ci się zrobić unik, ale wojownicy nie próżnowali i naciągali już kolejne na cięciwy swoich łuków. Tak wódz, jak i wojownicy i Nawigator, biegli z całych sił, więc dzieli ich od siebie ledwie kilka metrów.
    Vader:
    Jak każdy rozsądny człowiek na takim miejscu, ale co z tego, skoro już spróbowałeś? Nie wyczułeś nic specjalnego, więc albo przystawka nie była zatruta i możesz zabrać się za resztę posiłku, albo trucizna nie miała smaku, koloru czy zapachu, przez co i tak zginiesz.


  • ŻBŻP

    Brook “Wilcze serce” Currington
    Będzie miał to na uwadze, ewentualnie wyda rozkaz eksterminacji tubylców jako swoje ostatnie życzenie.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Czekam.//


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    //Ups. Teraz zauważyłem ten odpis sprzed ośmiu dni…
    Najbliżej jakiegoś więzienia lub miejsca, gdzie najczęściej stacjonują jak najtrzeźwiejsi strażnicy.


  • Elarid

    // Życie mnie kopało po dupie przez ostatnie tygodnie mocniej niż zwykle, nie byłam w stanie odpisać. Sorka.//
    Jednak nie da już rady dobiec i śmiertelnie zranić wodza. Teraz może jedynie sama uniknąć śmierci, uciekając. Solidnie buchnęła dymem w niedoszłą ofiarę, Nawigatora i resztę wojów, by nie widzieli, jak zmienia się w pył.


  • Elarid Mistrz Gry

    Vader:
    Jedzenie nie było jednak takie złe, o wiele lepsze od tego, którym żywiłeś się na okręcie oraz po wyładowaniu na wyspie. Na dodatek tubylcy tym chętniej znosili je, gdy pochłanialiście kolejne potrawy. Nie minęło wiele czasu, gdy kompletnie straciłeś rachubę, ile już zjadłeś i wypiłeś, a niewiele później utraciłeś również przytomność. Obudziłeś się później, w jednej z chat, na glinianym klepisku, wraz ze swoimi ludźmi. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie wielki ból głowy, co jednak było do zrozumienia i przewidzenia. Jednak nie więzy, którymi spętano Ciebie i Twoich ludzi.
    Max:
    Udało Ci się znaleźć jedno takie miejsce, a Goblin nie protestował, nie próbował również ucieczki, cały czas solennie obiecując, że mówi prawdę.
    Kazute:
    Nie widzieli, ale wciąż posyłali strzały, ale teraz już bez większego skutku.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    Wpakował go do środka, zamknął drzwi na klucz i poszedł się upewnić, że okno również jest solidnie bronione. Potem poszedł zajmować się sobą.
    //Można prosić o przeskok czasowy, jeśli nie masz już niczego ciekawego na tę chwilę?


  • Elarid

    Starała się lecieć pod tą postacią naturalnie, jakby z resztą dymu. Nie miała zamiaru się materializować, wolała uciec, acz… wojowie ciasno otoczyli wodza, tak? Nie da rady po cichu zmaterializować się za nim, by poderżnąć gardło zatrutym ostrzem?


  • Elarid Mistrz Gry

    Max:
    //A gdzie byś ten przeskok chciał? A dokładniej to kiedy?//
    Kazute:
    Otóż to, szanse na taki manewr były dość małe, jeśli nie żadne.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    //Głównie do kolejnego wydarzenia. Nie mam ochoty opisywać jego czynności na tym okręcie do kolejnego abordażu.


  • Elarid

    W takim razie wycofuje się. Starała się poruszać zgodnie z wiatrem zdmuchującym resztki jej wcześniejszego dymu tak długo, by zniknąć przeciwnikom z pola widzenia, a następnie wlecieć w dżunglę z daleka od wioski.


  • ŻBŻP

    Brook “Wilcze serce” Currington
    Zaklnął na sam widok kajdan, po czym postarał się zbudzić tyle żołnierzy, ile się dało.
    - Wstawać do cholery, zdradzono nas.


  • Elarid Mistrz Gry

    Max:
    Czasu na czytanie dzienników czy nudę nie było, bo po wykonaniu tego zadania, od razu przydzielono Wam kolejne: Odeskortować piratów do Cesarstwa i tam urządzić im proces oraz służyć za przewodników dla kolejnych okrętów i statków, przewożących zaopatrzenie i osadników do kolonizacji wysp. Dla Ciebie przygoda z Archipelagiem Sztormu się kończy, ale nie na długo. Zwłaszcza, że po drodze pozostaje Wam jeszcze pewne piracka skrytka…
    Kazute:
    Udało Ci się w ten sposób uciec przed jednym zagrożeniem, ale nie oznacza to, że jesteś bezpieczna: Lokalna flora i fauna mogą uprzykrzyć Ci życie bardziej niż uzbrojeni tubylcy.
    Vader:
    Czymkolwiek Was odurzono, solidnie sprawdzało się w swojej roli, bowiem bez trudu obudziło się tylko kilku innych marynarzy, usiłując zachować, podobnie jak Ty, zimną krew i nie panikować. Pozostali wciąż spali lub majaczyli, nieświadomi losu, jaki ich czeka.
    - Myślicie, że chcą wziąć za nas okup? - zapytał jeden z przebudzonych mężczyzn.
    - Prędzej zrobią z nas posiłek, wiele plemion archipelagu ma skłonności kanibalistyczne. - odparł spokojnie Wasz tłumacz.
    - Gdybym nie był związany, to dałbym Ci teraz w pysk za to, że nie mówiłeś o tym wcześniej, tak to bym wziął wartę w obozie.


  • Elarid

    To nie pierwszy raz, gdy ukrywała się w dziczy samodzielnie, ale pierwszy raz w egzotycznym miejscu o którym wiedziano niewiele. Nie zamierza spać, śmierć skrytobójcy podczas snu jest po prostu śmieszna i nieprofesjonalna. Zaczęła rozglądać się za jakąś jaskinią, norą czy w miarę wysokim drzewem z grubymi gałęziami, na którym mogłaby się skryć.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Ekhem.//


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    //Ja w sumie nie wiem co na to odpisać.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Cokolwiek, bo zaraz zrobię Ci zmianę tematu.//


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    Trochę żałował, że ostatecznie nie pozna nowego lądu, ale przynajmniej ma zajęcie.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Zmiana tematu. Założę jakiś nowy i tam zacznę.//


  • ŻBŻP

    Brook “Wilcze serce” Currington
    To, co pozostawało Brookowi, to sprawdzenie, czy Magią Leczenia mógł jakoś zwalczyć efekty tego narkotyku, czy co to było. Potrzebował wszystkich, im szybciej, tym lepiej.
    - Wiesz, że jak się uwolnimy, to stracisz pracę, tłumacz? - odpowiedział. - Nie będziesz komu miał tłumaczyć naszych słów.


  • Elarid Mistrz Gry

    Kazute:
    Jaskiń czy nor nie było, a drzewa pozbawione były rozłożystych gałęzi, to głównie palmy, na które mogłabyś się wspiąć, ale ciężko byłoby się tam dłużej utrzymać, zwłaszcza jeśli wódz wyśle za Tobą pościg.
    Vader:
    - To jedna osada na tysiąc wysp, skąd mogłem wiedzieć, że akurat ci lubią zżerać ludzi? - zapytał tamten.
    Mogłeś, ale zajmie to sporo czasu, którego i tak nie macie pewnie za wiele, im szybciej się uwolnicie, tym lepiej, bo nie wiadomo, kiedy dzikusy zgłodnieją na tyle, aby sięgnąć po Was.


  • Elarid

    Hmm. Jak długo będzie jeszcze w stanie się utrzymać jako pył? I czy statek, który ją tu odstawił był w pobliżu na tyle, by zdołała do niego dolecieć?


  • Elarid Mistrz Gry

    Aby nie prowokować miejscowych odpłynął, a Ty wiedziałaś, że zjawi się dopiero za dwa dni. Kapitan, zresztą słusznie, nie chciał, aby wywoływać na dzikusach presję, zmotywowani siłą ognia okrętu i możliwością desantu jego zbrojnej po zęby załogi mogliby się zgodzić na wszystko, ale co z tego, skoro pewnie zbuntowaliby się po tym w ciągu kilku dni? Dlatego jesteś zdana na siebie, dopóki ten nie wróci, a wątpliwe, żeby wódz ot tak zapomniał o całej tej sprawie i pozwolił Ci bezpiecznie przeczekać na jego wyspie.


  • Elarid

    Zajebiście. No kurwa w chuj. Jedyne, co pozostało to przetrwać te dwa dni na wyspie, w międzyczasie próbując jeszcze zabić wodza. Acz obawiała się, że bez masowego mordu tubylców się nie obędzie. Rozejrzała się, czy lokalnej fauny nie ma w pobliżu. Ani wojów wodza.


  • Elarid Mistrz Gry

    Jeśli cokolwiek było, to doskonale ukrywało się przed Twoim wzrokiem w gęstwinie dżungli i ciemności. Jednak nic nie słyszałaś, więc mogłaś założyć, że póki co masz chwilę na wytchnienie.


  • Elarid

    Zmaterializowała się, by rzeczywiście trochę odetchnąć i zaoszczędzić nieco energii magicznej na ucieczkę lub dalszą zasłonę dymną w razie realnego zagrożenia. Wyciągnęła bukłak z wodą pitną, w którą została zaopatrzona na okręcie i pociągnęła kilka łyków w miarę cicho. Jedyne, co jej pozostało to zachowywać się cicho, wtapiać w tło i być czujną, by nie dać się zajść od tyłu.


  • Elarid Mistrz Gry

    A także opracować plan działania, wykorzystując kilka chwil spokoju, jakie podarowano Ci ze względu na szczodrość wodza, który nie rzucił wszystkich swoich wojowników do ataku od razu za Tobą, aby nie dać Ci odetchnąć, tylko teraz najpewniej otoczył się nimi jak najszczelniej i omawia z Nawigatorem, jak przedstawił Ci się ten mężczyzna, plany dalszego działania.


  • Elarid

    To dowodzi, że Rączy Orzeł jest sprytniejszy niż się spodziewała po prymitywnych dzikusach z dżungli pełnej potworków. Zresztą, kapitana też pewnie by to zaskoczyło. Teraz musiała się zastanowić, co zrobić dalej: przeczekać do świtu, by wtedy spróbować zaatakować znowu wodza? Tak by chyba było dobrze. Chyba…


  • Elarid

    To dowodzi, że Rączy Orzeł jest sprytniejszy niż się spodziewała po prymitywnych dzikusach z dżungli pełnej potworków. Zresztą, kapitana też pewnie by to zaskoczyło. Teraz musiała się zastanowić, co zrobić dalej: przeczekać do świtu, by wtedy spróbować zaatakować znowu wodza? Tak by chyba było dobrze. Chyba…


  • Elarid Mistrz Gry

    Pech chciał, że byłaś w tej dżungli i na całej wyspie zupełnie sama, bez jakiegokolwiek sojusznika czy pomocy, więc musisz podjąć decyzję i mierzyć się z jej konsekwencjami wyłącznie we własnym zakresie.


  • Elarid

    Zaklnęła soczyście w myślach obrażając samą siebie. Mogła się nie bawić w podchody tylko od razu się zakraść i zabić. Już nigdy więcej nie ulegnie ciekawości względem tubylców. Wracając do obmyślania planu działania… Poczeka, aż energia magiczna jej się zregeneruje na tyle, żeby mogła dłużej się utrzymywać w postaci pyłu niż gdyby zaczęła teraz. Tak, postanowi się klasycznie zakraść, jak to robiła wiele razy, wyczekując okazji. Spodziewała się jednak, że wódz nie pozostanie bez ochrony, acz na pewno nie byłby zakryty wszystkimi wojami. Wojownicy nie mieli na sobie żadnej ochrony typu prowizoryczna kolczuga czy pancerz, prawda? Mogłaby ich jakoś zajść od tyłu i poderżnąć gardło, gdyby stali na warcie przed namiotem?


  • Elarid Mistrz Gry

    Jak najbardziej, w większości nie mieli pancerzy w ogóle, a jedynie duże i wytrzymałe tarcze, które jednak nie dawały ochrony przeciwko skrytobójczym atakom, jak choćby ten, który przyszedł Ci na myśl.


  • Elarid

    Już jako tako plan działania zaczął jej się powoli rysować. A jeśli zamieniłaby się w pył, to trzymając się przy samej ziemi w malutkich kawałeczkach nie wzbudzałaby mocnych podejrzeń? Mogliby ją pomylić za szczura lub jego tutejszego odpowiednika? Musi o swoich zdolnościach mocno pomyśleć.


  • Elarid Mistrz Gry

    Nie możesz poznać odpowiedzi na to pytanie, dopóki nie spróbujesz, nigdy nie wykorzystywałaś swojej mocy w ten sposób, a o tubylcach wiedziałaś za mało, aby przewidzieć jakoś ich reakcję.


  • ŻBŻP

    Brook “Wilcze serce” Currington
    Ograniczało to jego możliwości, ale spróbował ocucić w pełni siebie i najbliższego sobie żołnierza. Po czym spróbował się uwolnić z więzów.


  • Elarid

    Pozostaje jej częściowa improwizacja z tym wszystkim. Jeśli zginie, to trudno. Taki żywot najemnika, od zawsze wiedziała, że nie zginie ze starości, a prawie na pewno w walce. Poza tym, zgładzenie jej niewiele pomoże widzowi, bo skoro kapitan chcę tę wyspę, to ją sobie weźmie, nawet gdyby miał wybić całe plemienie. Wciąż regenerowała swoje siły, starając się wtapiać się w ciemne tło nocy. Postoi tak długo, dopóki nic jej nie przerwie lub nie poczuje, że energia magiczna jest znowu pełna.


  • Elarid Mistrz Gry

    Vader:
    Nie przywiązali szczególnej uwagi do kwestii związania Was, zapewne uważając, że narkotyk, zamroczenie i późniejsze zdziwienie lub nawet panika zrobią resztę. Dlatego oswobodziłeś się dość sprawnie, podobnie jak część z Twoich ludzi, która zaczęła rozwiązywać pozostałych, wciąż związanych lub nieprzytomnych.
    Kazute:
    Trwało to dość długo, nie wiedzieć czemu, bo niemalże do świtu, gdyż niebo było już szare, gdy poczułaś, że znów jesteś w pełni swych magicznych sił.


  • Elarid

    Dziwne, że nic jej nie zaatakowało do tego czasu. Cóż, zaczęła poruszać ostrożnie dłońmi i nogami, by wyrwać się z odrętwienia spowodowanego staniem w bezruchu. Później posiliła się suharami, do których zdążyła przywyknąć, oczywiście popijając wodą, by się nie zakrztusić. Następnie ruszyła w kierunku, w którym pamiętała, że powinna być wioska ostrożnym krokiem.


  • Elarid Mistrz Gry

    Odnalazłaś ją bez trudu, ponieważ wokół budynków i pomiędzy nimi ustawiono liczne pochodnie, a dzięki ich światłu widziałaś równie wielu wojowników stojących na warcie bądź wypatrujących czujnie zagrożenia, czyli rzecz jasna Ciebie.


Log in to reply