Group Details Private

Beyond Time - Drastea

Czas płynie w prostej linii, to zasada każdego świata zupełnie jak i tego. Tutaj jednak akcja rozgrywa się w kilku epokach, każdej innej od poprzedniczki. Począwszy od standardowego średniowiecza, przechodząc przez czasy nowożytne, a kończąc na odległej przyszłości.

  • RE: Dodge City

    I mają to do siebie, że zwykle strzelają jako pierwsi, więc jeśli chciałbyś kogoś kropnąć, to albo musiałbyś szczyla i jego kumpli sprowokować, aby tamten uznał to za samoobronę, albo zrobić to z dala od miasta, bo czego Szeryf nie widzi, tego prawu nie żal.
    Sam stróż prawa powoli popijał trunek, jaki otrzymał od barmana, ale widziałeś, że jedną rękę trzymał blisko kabury z rewolwerem, jakby przeczuwając, że coś się zaraz wydarzy. Wątpliwe, żeby znał Warrena lub Ciebie albo kulisy tamtej akcji, ale wystarczyło kilku pijanych typów, jak młody Shine i ci, którzy weszli z nim do lokalu, żeby wywołać burdę, w której mogą zginąć ludzie. Tamci zaś pili, choć nie wybitnie dużo, najwidoczniej nie planowali urżnąć się trupa, przynajmniej nie dziś. Gadali o czymś nudnym i powszednim, obchodziło Cię to mniej niż wczorajszy obiad, ale ciekawie zaczęło się robić, gdy Warren zaczął się przechwalać swoimi umiejętnościami strzeleckimi. Nie mówił do Ciebie, ale czułeś, jakby to było wyzwanie. I wspaniała szansa, żeby sprowokować jakąś strzelaninę lub chociaż bijatykę.

    posted in Oskad
  • RE: Strzaskana Skała

    Dla wszystkich była to tylko praca, ale zwykle w każdej robocie dba się o dobre relacje ze współpracownikami, zwłaszcza jeśli ci Twoi są uzbrojeni, w niektórzy równie groźni, jak Ty sam. Z najemnikiem spotkałeś się w połowie drogi, musiał słyszeć strzał i szedł sprawdzić, co się stało, z bronią w dłoni. Widząc, jak idziesz do niego, a nie trzymasz wartę, zdziwił się nieco, ale uznał to chyba za znak, że nie wydarzyło się nic poważnego i schował broń do kabury, czekając na to, co masz mu do przekazania.

    posted in Oskad
  • RE: Gwieździsta Puszcza

    Śladów nie, bo tropów dzikich zwierząt, ludzi i tubylców było tu za dużo, aby odróżnić od nich jeszcze te końskie, ale odnalazłeś ślady wydeptanego i wygniecionego runa leśnego i poszycia, którymi najpewniej dotarły tu wozy.

    posted in Oskad
  • RE: Wielkie Równiny

    Uścisnął wyciągniętą do niego dłoń i lekko nią potrząsnął.
    - Możesz wrócić i tak to skończyć, ale odradzam. Nawet nie zdążysz odpocząć po podróży, a do Twoich drzwi zapuka ktoś taki, jak ja… Nie dokładnie ja, bo pewnie obawialiby się, że miałbym jakieś sentymenty, ale ktoś podobny, inny zabójca. I skończyłbyś tak, jak ci tutaj. Może i nie byłbyś zdrajcą takiego kalibru jak Bernard, ale wciąż zrobiłbyś coś, czemu Wizjonerzy byliby przeciwni. Ich wola jest taka, aby kontynuować podróż, to więc zrobimy. A jeśli tak bardzo obawiasz się, że nie damy rady, to śmiało, możesz ograbić zwłoki z pieniędzy i innych cennych przedmiotów, aby dzięki nim wynająć w drodze powrotnej innych rewolwerowców, co do których nie będziemy mieli już żadnych wątpliwości.

    posted in Oskad
  • RE: Więzienie Kolonialne

    Chwilę męczył się z rozwiązaniem wszystkich pasków z tyłu głowy, ale w końcu mu się udało, i rzucił noszące ślady Twoich zębów wędzidło na biurko naczelnika.
    - Po co akurat coś takiego? No i ta rozpięta koszula? Cyckami na wierzchu chcesz odwrócić uwagę strażników? - zapytał i parsknął śmiechem.

    posted in Oskad
  • RE: Światło Świtu

    //Wspominałem Ci tu o Szponach Piekieł, ale na te Demony mam ździebko inny pomysł, który chcę później wprowadzić w życie, więc o tym chwilowo zapomnij, ale do wszystkich pozostałych masz dostęp.//
    Nie musiałeś posunąć się do zabijania żadnego Demona, wszystkie miały dość życia w celi, wszystkie chciały wrócić do mordowania śmiertelników, a jeśli mogłeś im to ułatwić, to z radością poddawały się Twojej woli, choć fakt, że wszystkie były o wiele prostszymi i głupszymi stworami od Sukkuba nieco to ułatwiał. Tak czy siak, lochy Światła Świtu mogłeś opuścić z dość pokaźną menażerią, bo poza Sukkubem miałeś też Tresera, dwa Złe Oczy, cztery Popielniki, tuzin Rogatych Demonów i blisko pięćdziesiąt Impów.

    posted in Qogliotan [PBF]
  • RE: Bestiariusz

    Popielnik
    Gdy mówi się o Demonach, to ogień pierwszy przychodzi wtedy na myśl, wszystko, co związane z Piekłem jest z nim jakoś związane: Ogień jest ich częścią, jak w wypadku Demonów Ognia, mogą go kontrolować, jak Upadli czy niektóre Demony, a także, tak jak większość stworów z Piekła, są na niego odporne. Niektóre Demony są jednak bardziej powiązane z pochodnymi ognia i tak jest właśnie z Popielnikiem.
    Demon ten ma częściowo materialną formę, ponieważ, jak zresztą wskazuje nazwa, składa się przeważnie z pyłu, dymu i popiołu, choć tyczy się to głównie jego skóry, wnętrzności czy mięśni, posiada jednak nieco twardszy, choć nie kostny, szkielet, który utrzymuje całe ciało w kupie. To dość ciekawe stworzenie, właśnie dzięki swojej budowie. Wszyscy przeciwnicy Demonów za nimi nie przepadają, ponieważ Piekielniki mają to do siebie, że często ciosy czy pociski, które powinny je zabić, nie robią tego, a niegroźnie przechodzą na wylot. Podobno ktoś kiedyś wyliczył, że szanse na udany atak wynoszą pięćdziesiąt procent, ale na polu bitwy nie ma to większego znaczenia. Niematerialność ułatwia im też pokonywanie niektórych przeszkód, są w stanie dosłownie przejść w postaci chmury popiołu czy dymu przez wiele przeszkód, jak drzewa, skały czy przepaście, lub prymitywne umocnienia, ale nie co oczekiwać, że przejdą tak mury wielkich fortec, gdyby miały taką zdolność, Demony mogłyby rządzić już światem niepodzielnie lub przynajmniej mieć w swoim posiadaniu większą jego część niż obecnie. Popielniki są jednak jak najbardziej możliwe do zniszczenia, w walce z nimi trzeba z reguły atakować tak długo, aż się poszczęści i któryś cios trafi. Jednakże ataki magiczne oraz ciosy zaklętej broni nie mają takiego problemu, tutaj każdy atak jest skuteczny. To samo tyczy się ochrony lżejszych umocnień, przez które dałyby radę normalnie przejść, za pomocą Magii. Niematerialność Popielników ma też wadę, która nie pozwala im walczyć za pomocą jakiegokolwiek oręża, w boju polegają jedynie na swoich kłach i pazurach, co sprawia, że nie przydadzą się do walki z przeciwnikami odzianymi od stóp do głów w solidną zbroję, acz innych szlachtują nimi bez problemu. Ich słabym punktem jest język, ten zawsze da się odciąć, a powoduje to taki ból, że Demon zwykle wyłącza się z walki lub jest łatwiejszym celem, choć mało kto jest w stanie skupić się na nim podczas walki. Dzięki temu narządowi są w stanie wyczuć woń przeciwnika lub ofiary z daleka, służą dzięki temu jako zwiadowcy lub przednia straż, często wspólnie ze Złymi Oczami. To też wspaniała broń psychologiczna, co Demony wykorzystują, gdy tylko nadarzy się okazja, bo o ile zatwardziałego w bojach weterana aparycja Popielnika nie przeraża, to jednak na tych mniej doświadczonych robi już niemałe wrażenie.
    Popielnik.jpg

    posted in Qogliotan [PBF]