Archipelag Sztormu


  • Elarid

    Jakby odrzucić wszystkie nieprzyjemności, zmartwienia i pracę, skupiając się jedynie na odprężeniu ciała oraz umysłu, to obserwowanie pięknych, niecodziennych, egzotycznych widoków, na które mogli sobie pozwolić tylko ludzie odważni, nieustraszeni różnych nieznanych potworów jest zdecydowanie jedną z najlepszych rozrywek jakie mogły ją spotkać w życiu. Będę miała co dzieciom opowiadać, o ile się ich doczekam - pomyślała, obserwując archipelag w oczekiwaniu na słowa wodza.


  • Wiek Pary

    - Mówiąc “to wszystko” masz na myśli tę walkę z piratami, czy sam ogół tej ekspedycji?


  • ŻBŻP

    Brook “Wilcze serce” Currington
    Tłumacz również był już na miejscu?


  • Elarid Mistrz Gry

    Kazute:
    Sądząc po wyrazie jego twarzy, mógł myśleć zupełnie to samo albo równie dobrze skupić myśli na czymś o wiele bardziej prozaicznym, jakby nie było, to wciąż tylko dzikus. W końcu jednak przemówił, a tłumacz przełożył Ci jego słowa:
    - Wódz chce wiedzieć wszystko na temat Twoich kompanów, ich wyprawy i tego, jaki cel mają pełnić w niej ludzie wodza, jego wioska i on sam.
    Max:
    - Ekspedycja. - odparł. - Człowiek zaciągnął się na stare lata, bo potrzebowali jego wiedzy. A przeżycie przygody na krańcu świata jest o wiele ciekawsze niż zgnicie w więzieniu dla piratów, co nie?
    Vader:
    Bez niego byłoby o wiele zabawniej, ale tak, on również się stawił.


  • Elarid

    Kiwnęła głową.
    - Ja, jak i moi towarzysze pochodzimy z kontynentu, stałego lądu, który na upartego możnaby uznać za największą wyspę na tym świecie. Kontynent jest podzielony na państwa. Państwa są tak wielkie, jakby wódz sprawował władzę nad setkami, albo nawet tysiącami wiosek. Obecnie prawie wszystkie państwa są ze sobą w konflikcie, głównie chcą podbić siebie nawzajem, uczynić swoje ludy najmocniejszymi. Cesarz, władca naszego kraju zwanego Cesarstwem Verden w trosce o swoich podwładnych postanowił skolonizować część tych odległych wysp, by mogli się osiedlić i nie zostać zabitymi przez wroga. Wiedząc jednak, że tutaj kręcą się groźne bestię oraz żyją inni ludzie jak Wy, wysłał najpierw wojowników i część pomocników, by wybili potwory uniemożliwiające osiedlenie się oraz nawiązali współpracę z tutejszymi mieszkańcami wierząc, że wszystkie strony skorzystają na tym bez rozpoczynania następnych wojen. Wioska oraz ludzie w niej mieszkający zostaliby ochraniani przez naszych wojów, którzy posiadają doświadczenie oraz lepszą broń. Z czasem wojowie Rączego Orła oraz on sam mogliby się nauczyć wytwarzać taką broń, walczyć nią oraz używać innych narzędzi ułatwiających codzienne życie. Jako, że nie wiemy, jakie owoce są jadalne a jakie trujące, nie wiemy nic o zwierzętach ani potworach, nie znamy ogółem okolicy, chcielibyśmy, by mieszkańcy użyczyliby nam tej wiedzy oraz pozwolili się osiedlić w sąsiedztwie. Wódz pozostałby władcą, byłby niemalże na równi ze służącymi cesarza, którzy nami przewodzą - opowiedziała. Oczywiście najpewniej spora część tego wszystkiego to kłamstwo, gdyż kapitan i reszta szefostwa zapewne będą chcieli pozbawić życia Rączego Orła, gdy ten nie chcąc poddać się ich woli stanie się solą w oku. Gdyby negocjacje nie podziałały, Eiss ma przecież zezwolenie na pozbycie się wodza, a wtedy siłą oddziału najemników zdobyłoby się wioskę.


  • Wiek Pary

    - Nigdy nie byłem w więzieniu, więc dla mnie przynajmniej na początku byłoby ciekawie. To kiedy odpływamy?


  • ŻBŻP

    Brook “Wilcze serce” Currington
    Więc zaczął.
    -Udało nam się załatwić problem z Krokkenami.


  • Elarid Mistrz Gry

    Kazute:
    Mężczyzna pokiwał głową, czas jaki zajęło mu namyślanie się, gdy Nawigator przetłumaczył mu wszystko, zajęło około pięciu minut, ale później odparł, a tłumacz wyjaśnił:
    - Wódz chce wiedzieć, co się z nim stanie, gdy przestanie być potrzebny Cesarzowi. Albo gdyby nie chciał się do tego przyłączyć.
    Max:
    - Zaraz. Zostawię tu trochę chłopaków, to sprawny okręt, do tego z żywym ładunkiem. Zabieramy go do reszty.
    Vader:
    Gdy tłumacz przełożył mu Twoje słowa, wódz tubylców uśmiechnął się szeroko i okazał typową dla swoich ludzi wylewność, podchodząc o dwa kroki bliżej, aby uścisnąć Cię z siłą niedźwiedzia. Szybko jednak się cofnął, gdy Twoi podwładni postąpili o krok bliżej. No i podziękował, obiecując że on i jego plemię są Twoimi dłużnikami, tak jak i Twoich ludzi, co zostało Ci przetłumaczone.


  • Wiek Pary

    Kiwnął głową i wrócił na okręt. Wypada przy czymś pomóc?


  • Elarid

    - Zostawimy wioskę i wyspę w spokoju, by zacząć szukać innych miejsc do osiedlenia się. Dodam, że mój kolega zdołał nawiązać współpracę z wodzem wioski na innej wyspie i z tego co wiem wszystko jest w porządku pomiędzy naszymi ludami - wiedziała, że kapitan nie odpuści sobie złóż akwamarynu tak łatwo z tej wyspy, jednak nie mogła powiedzieć, że zabije wodza jak tylko odmówi. To by go zniechęciło, a ona sama bez reszty wojowników nie zdołałaby nastraszyć całej wioski.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Kapitanie Vader, odbijamy.//


  • ŻBŻP

    Brook “Wilcze serce” Currington
    -Cieszy nas nasza wzajemna relacja. Czy w czymś jeszcze moglibyśmy pomóc?


  • Elarid Mistrz Gry

    Max:
    Możesz pilnować jeńców lub zaprowadzić ich pod pokład Waszego okrętu.
    Kazute:
    Mężczyzna odpowiedział coś, a Ty nie znałaś go od takiej strony: Podniósł głos, niemalże wrzeszczał, a przy tym bogato gestykulując.
    - Kiedyś, wiele księżyców temu, do tej wysepki dobił wielki okręt, o masztach wielkich jak najwyższe palmy, a na mniejszych łódkach przybyli ludzie, tacy jak Ty. Obiecywali to samo. A wódz jest pewien, że Wy również zrobicie to samo, co oni: Zrzekniecie się umów, zmusicie jego ludzi do pracy przy wydobyciu kryształów, a gdy Wasze ładownie będą pełne, zbędnych tubylców wybijecie… Wódz miał wtedy sześć lat, ale zapamiętał wszystko bardzo dobrze. I obiecał sobie, że nie da się wykorzystać, tak jak zrobił to jego ojciec, zawierając przymierze z obcymi. I że zemści się za wszystkie krzywdy, jakich doznał wtedy jego lud.
    Vader:
    - Wódz chce, żebyśmy zaszczycili go na uczcie, którą wydadzą jutro wieczorem. - odparł tłumacz, gdy przełożył z mowy lokalsów na ludzki.


  • Wiek Pary

    Wrócił się więc do nich i pokazał ruchem ręki, że mają iść za nim. Potem poszedł parę kroków i sprawdził, czy zrozumieli. Wszak to inna kultura. Prymitywna, ale inna…


  • ŻBŻP

    Brook “Wilcze serce” Currington
    -Pojawimy się.


  • Elarid

    Zamrugała kilkakrotnie, a maska skutecznie ukrywała jej usta lekko rozdziawione w szoku. Postąpiła nawet krok w tył. Nie spodziewała się, że sprawy przyjmą taki obrót. Raz chciała wypróbować wykonać polecenie bez zbędnego rozlewu krwi, pokojowo, ale ta ścieżka ją zawiodła i zarazem utwierdziła w przekonaniu, że najlepszym sposobem jest po prostu cichy mord. Ocknęła się z chwilowego szoku, mentalnie przygotowała się do zmiany w pył bądź ataku.
    - Więc zamierza wódz mnie zabić za winy kogoś innego, zupełnie mi obcego? Naprawdę zawiodłam się Twoją osobą.


  • Elarid Mistrz Gry

    Max:
    Inna kultura? Ciężko mówić o jakiejkolwiek kulturze, to zwykli piraci różnych ras. Jednak cenili sobie swoje życie, liczyli pewnie, że jeszcze zdołają uratować swoje głowy, choćby jako jakaś ekspedycja karna posłana wgłąb którejś z wysp, więc posłusznie ruszyli za Tobą.
    Vader:
    Wódz znów klasnął w dłonie i oddalił się wgłąb wyspy wraz ze swoją świtą.
    Kazute:
    - Wódz nie zamierza Cię zabić, bo nie jest głupi. Wie, że dysponujesz potęgą, które nie ma żaden z jego wojowników. Więc proponuje Ci układ: Jeśli nauczysz jego i jego najlepszych wojowników swoich sztuczek, on w zamian oszczędzi Ciebie i część z Twoich kompanów, aby mogli pokierować wielkim okrętem w drodze powrotnej do Waszego domu.


  • Wiek Pary

    //Ah, takich jeńców. Sądziłem, że dzikusy, stąd to o kulturze…
    Zaprowadził ich tam, upewnił się że nie mają broni oraz że są skuci.


  • Elarid

    Poczuła rozbawienie słysząc to.
    - Odmawiam - nie czekając aż Nawigator przetłumaczy jej słowa, gęsto zadymiła najbliższą okolicę tj. obszar wokół jej, wodza i tłumacza w promieniu kilku metrów. Gdy to się udało, natychmiast rzuciła się na Rączego Orła z zatrutym ukrytym ostrzem, celując oczywiście w szyję.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Czekam.//


  • Elarid

    //Vader, kici kici, taś taś!


  • ŻBŻP

    ////REEEEEE///

    Brook “Wilcze serce” Currington
    Spojrzał się na swoich.
    -Słyszeliście. Więcej do walki nie wyruszamy, także skupcie się na pilnowaniu obozu i odpoczynku.


  • Elarid Mistrz Gry

    Max:
    Wszystko było w jak najlepszym porządku, a oni po kolei schodzili do miejsca swojego uwięzienia. Ostatni, Goblin, przystanął jednak na chwilę, a później rozejrzał się wokół i szepnął do Ciebie.
    - Ja nie chcę do więzienia, ani na stryczek… Ja wiem o wielkim łupie, ukrytym przez kapitana tutaj, na jednej z wysp… Podzielę się nim. Z Tobą, z Wami, bez różnicy. Tylko dajcie mi wolność.
    Kazute:
    Trafiłaś perfekcyjnie miejsce, gdzie znajdował się Twój cel. Niestety, nie było go tam, gdy ostrze przecinało powietrze, wódz wykonał niespodziewanie szybki unik i zaczął wzywać na pomoc swoich wojowników, ale sam nie uciekał. Wiedział, że gdy się oddali, strzelisz mu w plecy, a tak miał przynajmniej jakieś minimalne szanse, że otrzyma pomoc, nim zdołasz go zgładzić.
    Vader:
    Pokiwali głowami i rozeszli się w swoje strony.
    //Masz coś do zrobienia czy przeskakujemy od razu do uczty?//


  • Wiek Pary

    Rozejrzał się wokół, czy jest tu ktoś jeszcze. Pechowo, gdyby był tu sam jeden, bo nie miałby kto pójść ok kapitana.
    - Czemu akurat ty wiesz o tym łupie?


  • Elarid

    Musi działać szybko, żeby nikt nie zdołał się wtrącić. Nadepnęła na nogę wodza, w tym samym czasie również chwyciła go za nadgarstek pociągając do siebie, drugą ręką wykonując pchnięcie kolejnym odkrytym ostrzem.


  • ŻBŻP

    //Uczta.///


  • Elarid Mistrz Gry

    Max:
    - Piraci są chciwi. Wszyscy. Jakby wiedział ktoś więcej niż ja, pierwszy oficero, i kapitańcio, to rzuciliby się na nas albo by spierdolili, żeby zabrać łup. A tak to mielibyśmy go dla siebie, a im dalibyśmy tylko uczciwą część. Ale teraz kapitańcio nie żyje, a ja chcę żyć, a za to dam każdy łup. To co? Robimy interes?
    Kazute:
    Byłby martwy, gdyby nie to, że coś zablokowało Twoje ostrze. Wątpliwe, żeby sam wyciągnął jakąś broń, niezbyt miał jak i czym. Pancerza też przecież nie miał wcześniej na sobie…
    Vader:
    Następnego dnia, gdy przybyli przewodnicy lokalnego wodza, wyruszyliście na obiecaną ucztę, zostawiając w obozie tylko kilku ochotników czy innych pechowców, aby go pilnowali. Wszyscy cieszyli się na solidne jedzenie, suchary, suszone mięso i łowione ryby im zbrzydły, a ciężko było upolować na lądzie coś na tyle treściwego, aby się na jeść, i żeby nie zabiło przy okazji myśliwego. Podróż przez dżunglę była krótka, a po chwili dotarliście do otoczonej palisadą wioski, gdzie stało około trzydziestu różnych budynków, głównie chat mieszkańców. W środku płonęło wielkie ognisko, a wokół niego ustawiono długie ławy. Przy jednej zasiadał wódz i jego rodzina oraz świta, kolejną zajmowali mężczyźni, a następną kobiety i dzieci. Wam przeznaczono ostatnią, wolną.


  • Wiek Pary

    - Zaprowadzę cię do kapitana. Tam sobie z nim pogadasz jak pirat z piratem.
    Zamknął resztę, upewnił się że pierwszy oficer jest skuty i ruszył na któreś z kolei poszukiwanie kapitana…


  • ŻBŻP

    Brook “Wilcze serce” Currington
    Zasiadł po środku, wcześniej witając się z wodzem.


  • ŻBŻP

    This post is deleted!

  • Elarid

    //Eiss teraz: Why do I hear boss music theme? //
    Rozdmuchała dym wokół ciała przeciwnika, zostawiając jednak chmarę dymu wokół, by inni ich nie widzieli, a także buchnęła nim w oczy wodza w próbie oślepienia go. Przyjrzała się jego ciału, a gdyby się miotał odskoczyła. Taki prymitywny człowiek nie mógł być przecież Magiem…


Log in to reply