[Powierzchnia] Stare Osiedle


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Stare Osiedle było jedną z tych legend metra, które stały na straży prawdy i fałszu. Co do jego istnienia zgadzał się każdy z tych, którzy przetrwali Zagładę. Niewielka dzielnica była oddzielona od miasta parkiem i lasem, zaś prowadziły do niej tylko dwie szosy. Na kilka miesięcy przed wojną zaczęto budować tam stację, chciano ją połączyć z resztą tuneli, ale prace nigdy nie zostały ukończone. Od czasu tych sądnych dni nikt nie słyszał żadnych wieści o losie tamtejszych mieszkańców, a każdy kto wybierał się, by dowiedzieć się ich osobiście, przepadał bez śladu. Wraz z latami mityczność Starego Osiedla rosła, a dorastające w metrze pokolenie przestawało wierzyć w jego materialność, wynosząc je do ogniskowej opowiastki o niedostępnej, zaginionej dzielnicy, z której nikt nie przybył i z której nikt nie powrócił.
    I tylko wartownicy strzegący upraw w salach ruin gimnazjum od czasu do czasu donosili o upiornych istotach, łypiących ślepiami spomiędzy drzew na granicy Sinego Lasu…


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Mariusz “Szprycer” Woliński

    Marsz równolegle do wykopu był rozsądnym wyborem, ale kolejna godzina marszu dowiodła, że nie najlepszym. Przed oczami towarzyszy stanęło wysokie na kilkanaście metrów wzniesienie. Co prawda ono samo nie było dużą przeszkodą, przedarcie się przez mniej bujną tutaj roślinność nie było niemożliwe, lecz sęk leżał w czymś innym: na przestrzeni ostatnich dwóch dekad wzgórze musiało osypać się, nakrywając przy tym swoją masą przygotowany pod budowę tunelu rów. Ślad po wykopie urywał się w tym miejscu.

    — Sandberg. — Powiedział ni stąd, ni zowąd Seweryn. — Czyli jesteśmy blisko.


  • Wrogie niebo Legion Dusz [Dark Dante] Stalowa Wola Zgniły świt

    Puścił mimo uszu uwagę towarzysza.
    - Szybko biegasz? - Spytał dość grobowym głosem, w zadumie przyglądając się kupie piachu i zastanawiając się nad czymś usilnie.


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Mariusz “Szprycer” Woliński

    — Nie. Mogę biec długo, ale nie szybko. Kiepski ze mnie sprinter. — Odpowiedział, spoglądając na wzniesienie. — A co?


  • Wrogie niebo Legion Dusz [Dark Dante] Stalowa Wola Zgniły świt

    - No to najwyższy czas poćwiczyć - Zaczął się rozkładać ze sprzętem - Gonisz na górę, jak tylko coś niebezpiecznego tam znajdziesz, to migiem do mnie. Ja cię będę osłaniał z dołu.


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Mariusz “Szprycer” Woliński

    Seweryn pobladł.
    — Nie lepiej będzie wejść tam powoli, zakraść się? Biegiem zwrócę na siebie uwagę całej okolicy, nie wiem czy to dobry pomysł… — Nerwowo przełożył kilof z jednej dłoni do drugiej.


  • Wrogie niebo Legion Dusz [Dark Dante] Stalowa Wola Zgniły świt

    - Dlatego biegiem będziesz wracał - Odparł tak spokojnie, jakby mówił o pójściu na targ po kilka rachitycznych warzyw - Na górę idź, jak ci się tylko podoba. Ale żeby mi cię tam coś nie zeżarło, będziesz jeszcze potrzebny.


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Mariusz “Szprycer” Woliński

    — Dobra, dobra… Najwyżej będę na twoim sumieniu, a wtedy moja żona nie da Ci żyć. Ostrzegałem!
    Powiedziawszy to rozejrzał się niespokojnie i zaczął powoli wspinać się na wzniesienie. Miałkie podłoże osuwało się pod jego butami, zrywając cienką warstwę szaro-sinej roślinności wyrastającej na piasku, ale Seweryn nie robił sobie z tego zbyt wiele, ostrożnie pokonując metr po metrze. Po chwili dotarł do miejsca, gdzie przez łagodniejącą stromiznę wzgórza zaczął znikać z jego oczu, aż w końcu zupełnie zniknął, wchodząc w gąszcz zeschłych konarów i gałęzi. Jednak nie musiał czekać długo na jego powrót.
    — AAAAAAAAAAAAAA!
    Wrzeszczący dwumetrowiec sprintował w dół zbocza z prędkością zmutowanego ogara. Potknął się, koziołkował dwukrotnie, ale bez zatrzymania się nawet na sekundę znów poderwał się do biegu, finalnie docierając do kompana równocześnie z wyszarpnięciem scyzoryka z kieszeni.
    — Jezus Maria, BIEGNIJ! — Wysapał, patrząc na niego przerażonym wzrokiem.
    Zanim Mariusz zdążył spytać co go tak przeraziło, sam to dostrzegł.
    Na szycie zbocza stała kreatura. Humanoid, wzrostu około półtorej metra. Potężne, krępe ciało, zaś skóra brudnoczarna, pokryta konstelacjami brunatnych strupów i pęcherzy, które równomiernie pulsowały raz po raz w obrzydliwej harmonii. Zaś twarzy istoty… Zmarszczona, jakby spalona. Żarzyły się w niej dwa błyszczące punkty, oczy, głęboko osadzone w czaszce, przerażająco myślące. Usta były wysunięte do przodu, rozsadzone dwoma parami kłów sprawiających wrażenie o wiele, wiele za długich i grubych w porównaniu do gęby mutanta, nadając jej groteskowego wykrzywienia cierpiącego porońca napromieniowanej ewolucji.
    Najciekawsze jednak było to, co wystawało z ramienia istoty. Był to wbity niemalże po sam trzonek kilof Seweryna. Spod metalu wypływała rzadka krew, sącząc się obficie w dół torsu mutanta.
    Kreatura obdarzyła kompanów swoim wzrokiem, patrząc na nich jakby wyrażając coś, czego Mariusz nie mógł za nic odszyfrować. Po tym mutant odwrócił głowę by spojrzeć na kilof wbity w swoje ciało. Jednym ruchem dłoni wyszarpnął narzędzie, a z rany natychmiast trysnęła fontanna posoki. Mutant zdawał się nic z tego sobie nie robić. Rzucił kilof wprost pod nogi oniemiałego górnika i począł powoli odwracać się w stronę, z której przybył.


  • Wrogie niebo Legion Dusz [Dark Dante] Stalowa Wola Zgniły świt

    - Niech nasram w worek i rozgniotę…
    Mariusz pozbierał szczękę z podłogi.
    - Czy widziałeś to samo, co ja? Skurwysyn myśli… Myśli, jebaniec! - Dopiero po chwili pacnął się dłonią w czoło - Czy ty masz pojęcie, coś ty zrobił?! My mieliśmy tylko iść do tej stacji, a nie wywoływać wojnę międzygatunkową!


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Mariusz “Szprycer” Woliński

    Seweryn pobladł, patrząc z przerażeniem na towarzysza, jednak w miarę mijających sekund, jego twarz odzyskiwała barwy. Ciemniała, czerwieniała, aż w końcu do reszty się rozpaliła.
    — A co miałem twoim zdaniem zrobić?! — Jego głos eruptował wściekłością. — Poczekać, aż mnie yyy, rozerwie na strzępy, co?! Ciekawe co ty byś zrobił, jakby taki jebaniec zeskoczył Ci z drzewa na łeb! “Idź”, kurna, “będę Cię osłaniał”!


  • Wrogie niebo Legion Dusz [Dark Dante] Stalowa Wola Zgniły świt

    - W takim wypadku miałeś spierdalać, a nie bawić się w rzeźnika! - Darł włosy z głowy - No to się narobiło… Teraz w dupę możemy sobie wsadzić taką wycieczkę. Jeśli jest ich tam więcej, albo utworzyli struktury plemienne, to nas rozwalą na dzień dobry!


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Mariusz “Szprycer” Woliński

    — Kurwa. — Seweryn odwrócił twarz w bok. — Kurwa! Kurwa mać!

    Zacisnął dłoń w pięść, ale zamiast wyhamować nią na towarzyszu, obrócił się całym ciałem i wbił ją w pień zeschłego drzewa, strząsając z niego deszcz prochu i sinych porostów. Oddychał ciężko, nie odrywając dłoni od kory. Dopiero po kilku sekundach odsunął ją, a drewno odłamało się i z głuchym plaśnięciem opadło na ziemię. Po tym rozejrzał się, podszedł do rzuconego kilofa i podniósł go, patrząc na szczyt wzniesienia.

    — Zawrócisz? — Zapytał spokojniejszym tonem, unosząc wzrok. — Bo ja już nie. Nie, kiedy jestem tak blisko.


  • Wrogie niebo Legion Dusz [Dark Dante] Stalowa Wola Zgniły świt

    Nie robił sobie nic z tego pokazu, przez głowę przelatywała mu taka gonitwa myśli, że nawet nie zauważył, kiedy usiadł na ziemi.
    - No to chuj bombki strzelił… Wpadliśmy jest śliwka w gówno… Czas nam szukać kluczyków do czołgu i spierdalać na trzecim biegu wstecznym… - Otarł dłońmi twarz - A chciałem się tylko pobawić w japońskiego turystę…


Log in to reply