Gospodarstwo na Równinie



  • Rose
    Jannet kompletnie wybiła Rose z rytmu, bowiem blondynka nie spodziewała się, że jej towarzyszka mogła się zmęczyć aż tak podróżą, że ledwo była w stanie wypowiedzieć jedno proste zdanie. Odruchowo chciała okazać jej jakąś troskę, czy inne podobne zrozumienie, szybko jednak się powstrzymała. Jej pewność siebie, dosyć szybko zniknęła i wprawiła się w dosyć grobowy nastrój, widząc jednooką w takim stanie. Oczywiście, nie chciała by ktokolwiek widział, co się w jej głowie dzieje, jednak ta, niezbyt udanie potrafiła kryć akurat te emocje. Cóż, posłusznie wykonała polecenie Jannet, zdziwiona, jak ta szybko zmieniła jej nastrój. Po uwiązaniu koni, sprawdziła tylko, co znajduje się na wozie, ciekaw czy jednooka powróciła tu samotnie. W końcu poszła szukać, Patrici, ble. Mimo usilnych starań, Rose ciężko było czuć do niej coś bardziej pozytywnego, niż irytację.


  • Elarid Mistrz Gry

    Max:
    Jego twarz również wykrzywił grymas bólu, teraz nie byłaś pewna, kogo kontakt ze znakiem zabolał bardziej, ale tubylec nie odpowiedział, a jedynie odwrócił się od Ciebie i zwinął w kłębek.
    Radio:
    Trafiłaś tam bez problemu. W środku albo nikogo nie było, albo nikt nie dawał znaków życia.
    Wiewiur;
    Samotnie. Na wozie znajdowały się skromne już zapasy wody i suchego prowiantu, sugerujące długą podróż, płócienny worek pełen broni palnej, białej i amunicji oraz kilka przeciętych lin oraz szmatek.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    Da mu czas. Wróciła do kuchni, aby przygotować obiad dla reszty, tudzież już nakrywać.


  • Metro 2035

    Nie było nikogo; dobrze czy niedobrze? Jannet nie potrafiła odpowiedzieć. Chciałaby porozmawiać o tym z Liwiuszem, ale teraz, teraz jak ona się przed nim pokaże? Jako nieposkładana, bezużyteczna cholera, która nawet nie dała rady odbić Patricii? A może Liwiusz już dawno ją przejrzał i tylko z jakiejś głupiej litości tego nie mówi? Pewnie tak właśnie jest… Popadając w coraz gorszy nastrój, weszła do pokoju, który jeszcze do niedawna dzieliła z białowłosą, zamknęła za sobą drzwi i zaległa na swoim posłaniu, chcąc odespać dołujące ją uczucia i zmęczenie po podróży.



  • Rose
    A więc to również była jedna z przyczyn podłego nastroju Jannet. Rose nie spodziewała się, że ktoś kto wybrałby sobie na ofiarę akurat Patricię, byłby tak trudny do schwytania. A może samo wytropienie go było proste, ale droga powrotna lub okoliczności już nieco mniej? No nic, Rose postara się obecnie nie drażnić Jannet swoim widokiem i ruszyła szukać reszty bandziorów.


  • Elarid Mistrz Gry

    Max:
    Posiłek był gotowy, a pierwszymi, którzy do niego zasiedli, były przybyłe niedawno zbiry z Krwawej Dłoni.
    Radio:
    Gdy tylko weszłaś do swojego pokoju zauważyłaś zmianę: Twoje rzeczy zostały wypakowane, a niekiedy wręcz wyrzucone, i położone w jednym z czterech kątów w pokoju, a na łóżkach Twoich i Patricii leżały bagaże i podróżne tobołki innych osób, na pewno niepochodzących stąd.
    WIewiur:
    Zastałaś ich w kuchni, gdzie Wasza służąca właśnie szykowała posiłek.


  • Metro 2035

    Zaskoczenie zmianami w jej pokoju lekko zbiło ją z tropu. Czyżby podczas jej nieobecności Liwiusz i Rose okradli jakichś podróżnych? Trzymali tutaj zakładników? Tak szybko uznali ją za martwą? Dobrze byłoby się tego dowiedzieć. Zawróciła na pięcie i poszła poszukać Lilieth z nadzieją na wyjaśnienia.


  • Elarid Mistrz Gry

    Swoją służącą zastałaś w kuchni, gdzie nakładała posiłek dla dwóch nowych twarzy w gospodarstwie, które z pewnością zajęły Twoje dotychczasowe lokum. Jeden od razu Ci się nie spodobał, nie tylko dlatego, że wyglądał na dwumetrowego, tępego mięśniaka, ale przez jego twarz, pooraną bliznami, z krzywym, złamanym nosem, żółtymi zębami i oczami, z których definitywnie źle patrzyło. Uzbrojony był w dwa obrzyny, strzelbę i dwuręczną broń białą, która miała dość specyficzną głowicę na długim stylisku: Z jednej strony było to ostrze topora, a z drugiej typowa głowica młota bojowego. Musiał zdobyć tą broń na martwym tubylcu, pewnie Amaksjaninie, bo ludzie takich nie produkują. Drugi przypominał Ci bardziej trapera, człowieka puszcz i pogranicza, dzikich terenów północnego Oskad, krainy wielkich rzek, jezior i lasów, ponieważ ubrany był nawet w charakterystyczną futrzaną kurtkę i czapkę z bobra. Przez plecy miał przewieszony karabin, przy pasku dwa rewolwery i parę toporków, nóż myśliwski w cholewie buta i bandolier ukośnie przerzucony przez pierś, gdzie doliczyłaś się około ośmiu kolejnych noży, mniejszych, pewnie przeznaczonych do rzucania.



  • Rose
    Dobra, czyli tu się podziali. Rose już miała szykować się do posiłku, ale widząc jak Jannet weszła do kuchni, szybko tego zaniechała, zamiast tego udając się na poszukiwania Liwiusza. Póki co woli Jannet unikać, a przecież trzeba mu zameldować o tym co się wydarzyło, od porwania karawany z listami, po powrót Jannet, na szczęście lub nie, bez Patrici.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    Podawała, prawda, ale nieco poddenerwowana - bądź co bądź na chwilę obecną jest o jednego mivvota za dużo na gospodarstwie.
    Kiedy jednak weszła jannet, stanęła jak wryta, spoglądając z niedowierzaniem. Miała już coś powiedzieć, ale wtedy na chwilę zagościła tu również Rose, lecz szybko wybyła.
    Stała tak przez chwilę, analizując to wszystko. Po chwili jednak niepewnie sięgnęła po kolejny talerz, chcąc położyć go na stole. Niepewnie, bowiem nie wiedziała czy nowi zaakceptują powrót Jannet i poniekąd pozwolą na to służącej.


  • Metro 2035

    Jannet spojrzała na trapera, potem na jego kompana, a na końcu przeniosła żądający wyjaśnień wzrok na mivvotkę.
    – Co to za jedni i co tu robią? – Zapytała, nawet nie kryjąc pretensjonalnego tonu.


  • Elarid Mistrz Gry

    Wiewiur:
    Gdziekolwiek był, jeszcze nie wrócił, wciąż trwoniąc czas na poszukiwania Jannet. Szkoda tylko, że nie wiedział, że ona już wróciła do gospodarstwa o własnych siłach.
    Max, Radio:
    - Moglibyśmy zapytać Cię o to samo. - mruknął ten szpetny, krzyżując szerokie ramiona na masywnej piersi.
    - Jesteśmy ludźmi Krwawej Dłoni. Tak się składa, że gdy Cię nie było, a zakładamy, że bawiłaś się świetnie, bo wiemy o wystawionym na Ciebie liście gończym, to Twoi kompani postanowili do nas dołączyć, w zamian za część łupów z napadów otrzymując protekcję i naszą dwójkę do pomocy. - wyjaśnił drugi bandzior, nieco spokojniejszym, choć wciąż kpiącym tonem.


  • Metro 2035

    Jannet na moment zamyśliła się, po czym ponownie spojrzała na Lilieth.
    –To prawda? Mów od razu. – Zażądała.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    Stała licząc, że będzie z boku i nikt jej nie zauważy. Dlatego, kiedy tylko Jannet się odezwała, podskoczyła nieco. Kiwnęła nieśmiało głową. Tak, to była prawda.


  • Metro 2035

    – W takim razie gdzie jest Liwiusz? – Dopytała, podnosząc jedną brew.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    - Pojechał do miasta - odpowiedziała cicho.


  • Metro 2035

    – Po co? –


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    - Po zakupy. Poza tym nie wiem…


  • Metro 2035

    Jannet kiwnęła niemrawo głową i obróciła się na pięcie, po czym wyszła na dwór, szukając Rose. Wrażenie, że Mivvotka ją okłamuje, było zbyt silne.


  • Elarid Mistrz Gry

    Max:
    -To była ta cała Jannet? - zapytał traper, gdy ta opuściła pomieszczenie.
    Radio:
    Odnalazłaś ją na zewnątrz, gdzie akurat nie robiła nic konstruktywnego.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    Kiwnęła niemrawo głową.
    - Zazwyczaj bywa spokojniejsza… - dodała jeszcze, podchodząc ostrożnie do drzwi i wyglądając za nimi. Rzecz jasna ostrożnie, żeby jej nie zobaczyli.


  • Metro 2035

    Stanęła przed nią krzyżując ręce na piersi i bez ogródek zapytała: — Po co Liwiusz pojechała do miasta? —



  • Rose
    Blondynka wpatrywała się chwilę w Jannet, po chwili spoglądając jednak gdzieś w bok.
    - Po Ciebie - odparła, również bez ogródek. - Mówił że planuje wrócić dziś wieczorem lub jutro rano, ale wiesz, może się to nieco przedłużyć - starała się unikać jej wzrokiem, a jej głos wydawał się taki nieco pozbawiony emocji, drwiny i innych cech.


  • Metro 2035

    Chwilowa buta Jannet, którą przybrała w momencie krótkiej wymiany zdań z ludźmi Krwawej Dłoni, opadła w ułamek sekundy. Spojrzała na Rose z niedowierzaniem, ale także strachem, choć już nie o nią. Czyli Liwiusz się o nią zmartwił i przez to… naraził samego siebie. Co jeżeli na niego też wystawiono list gończy? I pochwycono go? Jeżeli udał się do Imperium, to na pewno tak się stało, ucieczka musiała wpędzić gliniarzy z całego miasta w tryb ciągłej gotowości. Cholera! Mamy nad sobą Krwawą Dłoń, Patricia już tutaj nie wróci, a Liwiusz może wpaść prosto w sidła… Brawo Jannet, znowu zjebałaś po całości! Trzeba było gnić w tym więzieniu. Posępnie stwierdziła.
    — Czy… czy on mówił gdzie dokładnie pojedzie? Czy mówił o Imperium?! — Rudowłosa nie potrafiła ukryć, a teraz nawet nie trudziła się ukryciem przejęcia iszczerego strachu oraz poczucia winy w głosie.



  • - Udał się do Dodge i Imperium, chociaż mówił głównie o zaciągnięciu języka - blondynka starała się przypomnieć sobie rozmowę z Liwiuszem o poszukiwaniach Jannet oraz także inne, prawdopodobnie ważne szczegóły. Słysząc zmartwienie w głosie Jannet i ogólnie całej jej twarzy, Rose również zaczęła się martwić o Liwiusza. - Od bandziorów Krwawej Dłoni dowiedzieliśmy się o tym liście - dodała po chwili, w sumie nie będąc pewną, czy ten fakt jest jakkolwiek istotny. - Co z Patricią? - Rzuciła jeszcze, po kolejnej krótkiej chwili milczenia. Mimo iż szczerze jej nie lubiła, to i tak trochę się już do niej przyzwyczaiła a i prawdopodobnie dla Jannet była z jakiegoś powodu ważna…


  • Metro 2035

    Jannet odwróciła wzrok i wbiła go w ziemię. Nie dość, że Liwiusz może zostać zaaresztowany, to jeszcze Rose dobiła ją pytaniem o białowłosą. Próbując pozbierać słowa w sensowne zdanie, poczuła ukłucie w żołądku, to ukłucie, które nie chciało pogodzić się z przykrym dla jednookiej faktem.
    — Ona… Teraz dostanie pomoc… Będzie jej lepiej, ale… nie wiem czy wróci… nie wróci… — I w tym momencie nie utrzymała w sobie płaczu. Po policzku zaczęły jej ściekać łzy. Odwróciła się od blondynki.


  • Elarid Mistrz Gry

    Wiewiur, Radio:
    //Kontynuujcie sobie.//
    Max:
    Bandyci nie przejęli się tym zbytnio i wrócili do posiłku. Ty zaś przyglądałaś się całej tej scenie (czyli wszystkiemu, co tamci dwaj wcześniej napisali), aż Twojej uwagi nie przykuł dziwny dźwięk na górze, dokładnie tam, gdzie siedział gość, o którym nikt nic do tej pory nie wiedział.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    Poczekała wpierw na reakcję bandytów. Jeśli zaś nic nie robili, poszła tam.
    //Nie mają piętra i tak naprawdę mogłaby go trzymać u siebie i Rose, jak tak teraz myślę.



  • This post is deleted!


  • //Gdzie jest o Patrici, zaciekawiło mnie to. Kurde, tu powinien być znak zapytania, czy kropka? W sensie w tym pierwszym zdaniu :V //
    Rose
    Rose w ogóle nie była dostosowana do pocieszania ludzi, czy jakiegokolwiek okazywania im czułości. W związku z tym, nie bardzo wiedziała do mogła zrobić teraz z Jannet. Może ją zostawić samą sobie, okazać jej wsparcie, czy może lepszym wyjściem byłaby zmiana tematu rozmowy? Zostawienie jej i pójście, to chyba najgorszy ale i najprostszy sposób na poradzenie sobie z nią. Tylko czy faktycznie Rose byłaby zadowolona z tego wyjścia? Okazanie wsparcia, czy jakiejkolwiek czułości może być trudne dla Rose, w końcu jej wcześniejsze zachowanie nijak nie wskazywało na to, że byłaby do czegoś takiego zdolna…
    - A…A… - zaczęła, w sumie samej nie wiedząc, co chciałaby konkretnego powiedzieć. Informacja o tym, że Patricia nie wróci nieco Rose zdziwiła, nie spodziewała się, że Jannet będzie w stanie wrócić bez niej. - Może odpoczniesz w przyczepie Liwiusza? - Zaproponowała, zdając sobie sprawę, że jej pokój zajęli bandyci z Krwawej Dłoni. Cóż, teraz nieco otwiera się przed Jannet, pokazując nieco normalniejszą swoją stronę, póki co w sumie nie wiem co mogłaby innego zrobić.


  • Metro 2035

    Jannet przetarła oko i spojrzała na nią lekko nieobecnym wzrokiem. …O co jej chodziło? Nieważne, musiała się zająć inną sprawą. Wzięła wdech, próbując się uspokoić. Dopiero po tym zapytała: — M-mówił, że wróci dziś wieczorem lub jutro z rana, tak? — Dopytała się cichym głosem.



  • Rose
    - W teorii tak, ale może mu się to przedłużyć… Tak czy siak, z pewnością by zrozumiał, czemu śpisz u niego. - Odparła i ruszyła w stronę przyczepy ich szefa.


  • Metro 2035

    — Nie o to chodzi! — Podniosła głos w ślad za blondynką. — Cała milicja w Imperium staje teraz na uszach żeby znaleźć winnych po ucieczce z kicia, a on pojechał prosto w ich łapy! — Krzyknęła. Zupełnie nie wiedziała co począć, miała nadzieję, że Rose coś wymyśli. W końcu ona zawsze była tą lepszą…


  • Elarid Mistrz Gry

    @Maxwell napisał w Gospodarstwo na Równinie:

    Poczekała wpierw na reakcję bandytów. Jeśli zaś nic nie robili, poszła tam.
    //Nie mają piętra i tak naprawdę mogłaby go trzymać u siebie i Rose, jak tak teraz myślę.

    Widać, że na pewno ich to zaciekawiło, ale nie aż tak, aby próbować oderwać się od posiłku i zawracać sobie głowę czymś takim. Jeśli zaś chodzi o Twojego nowego znajomego, to znalazłaś go na podłodze, gdy wił się z bólu, trzymając się za dziwną ranę, tudzież znamię lub piętno, które wcześniej jakby odtrąciło Twoją próbę pomocy.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    Cholera. Zaczęła gorączkowo szukać medykamentów. Skoro magią nie dawało rady, może uda się klasycznie? Oczywiście jeśli jej poszukiwania zapędziły ją w okolicę draba i trapa (zostawiam tak coby się pseudo rymowało :V), próbowała udawać spokojną, ale nie przestawała szukać.


  • Elarid Mistrz Gry

    Nie mieliście tego wiele, głównie bandaże i ziołowe maści, wykorzystywane na poparzenia, otarcia i do szybszego gojenia ran, prostych bandytów mieszkających na odludziu nie było stać na coś lepszego.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    I to starczy. Wzięła w pierwszej kolejności maść na poparzenia.



  • Rose
    Po usłyszeniu słów Jannet, Rose natychmiast się zatrzymała, odwracając się w kierunku jednookiej.
    - Czemu mi tego nie powiedziałaś najpierw?! - Wydarła się w kierunku Jannet. Oczywiście, dla niej najważniejsze jest jej dobro, a Liwiusz idzie na drugi plan… Ciekawe czy w ogóle wspomniałaby kiedykolwiek, że Imperium nie jest obecnie najbezpieczniejszym miejscem i że właśnie tam udał się Liwiusz. Cholerna, nędzna, gruba świnia. - Co tu jeszcze robisz, musimy jechać i sprawdzić czy jeszcze żyje! - Po tym udała się w kierunku bandytów, do domostwa. Szybko postawi wszystkich na nogi, byleby wiedzieć cokolwiek o obecnym stanie ich szefa.


  • Elarid Mistrz Gry

    Max:
    Udało Ci się.
    //Przyspiesz to jakoś i idź do niego od razu z lekami, sam widzisz, że odpisuję rzadko, więc po co to jeszcze przedłużać?//
    Wiewiur:
    Odnalazłaś ich w jadalni, przy posiłku. Jak na typowych drabów największej organizacji przestępczej w kolonii przystało, Wami, zwykłymi bandziorami, w ogóle się nie przejmowali, pozwalając toczyć się życiu w gospodarstwie tak, jak do tej pory, dopóki było im to na rękę.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    //Wzięła w znaczeniu użyła, sądziłem że zrozumiesz skrót i sam nim pójdziesz.
    Nałożyła więc maść
    Jeśli ona nie podziała, próbowała każdego innego leku po kolei, oczekując odpowiednią chwilę, coby nie zszedł na przedawkowanie lub zażycie zbyt wielu różnych lekarstw…


  • Elarid Mistrz Gry

    Nałożyłaś tylko jedną maść, gdy usłyszałaś pukanie do otwartych drzwi. Odwracając się, zobaczyłaś jednego z bandytów, na szczęście nie tego osiłka, tylko jego co bardziej rozumnego kompana, patrzącego z rozbawieniem na scenę dziejącą się właśnie na jego oczach.
    - No, no, co my tu mamy. Im dłużej jestem w tym domu, tym więcej ciekawych osób spotykam: Najpierw baba z listem gończym, który wart jest tyle złota, ile ona ma zbędnych kilogramów, a teraz jakiś tubylas. Co potem? Amaksjanin w kurniku?


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    Stała sparaliżowana, ale i nieco rozluźniona. Tak, wydawał się mądrzejszy od swojego kompana, ale czy znaczy to że nie był zwykłym bandytą…?
    - Z… Znalazłam go niedawno, chwi-chwilę po waszym wyruszeniu. Ma jakieś dziwne znamię… Nie wiem co to. Jak tylko wyzdrowieje, będzie można go puścić. Nie musi być tu cały czas - mówiła, czasami się zacinając lub jąkając. Uważała, że lepiej będzie się usprawiedliwić, niż przemilczeć całość, dodając do tego zapewnienie, że nie musi z nimi zostać na stałe. Chociaż chciałaby, w końcu inny towarzysz niedoli…


  • Metro 2035

    Jannet stanęła jak wryta, niemo obserwując odchodzącą Rose.
    "— Jak miałam wiedzieć, że on w ogóle wyjechał?! — Wrzasnęła w myślach. Przecież nawet nie przyszłoby jej do głowy, że on może szukać jej, jej! — Genialny pomysł Rose, pojedźmy prosto do Imperium, niech drugi raz wsadzą mnie do więzienia, arogancka pindo! — "
    Dopiero po chwili do niej doszło, że mogłaby nazwać rywalkę każdym wyzwiskiem z swojego słownika, ale to nawet trochę nie pomoże powrócić Liwiuszowi do gospodarstwa. Chwilowa buta opadła, a jej miejsce zajęło gorzkie poczucie bezradności. Nie może szukać Liwiusza, ani pomóc w jego poszukiwaniach. Cała nadzieja leżała w Rose i ludziach Czarnej Ręki. Czas odrzucić pozory, Jannet.
    Poszła w ślad za blondynką, i gdy już ją znalazła, zdecydowanie oznajmiła:
    — Nie skończyłam z tobą rozmawiać. —



  • Rose
    - Ja wręcz przeciwnie - odparła do Jannet, po czym zwróciła się do bandziora. - Tą dorożką co ją złowiliśmy zajmiemy się później, mamy ważniejszą misję… Gdzie Twój kumpel? - Zwróciła się do bandziora, ignorując mniej dynamiczne działania, jakie mogłaby w tej chwili podjąć Jannet. Ta ruda szmata już dostatecznie wkurzyła ją przed chwilą, ciekawe jakie teraz informacje chce przekazać? Że właśnie mijała Liwiusza zakuwanego w kajdany?


  • Metro 2035

    "— Chciałam po dobroci. — Pomyślała Jannet. Dziewczyna nie zostawiła jej wyboru.
    Wpiła dłoń w jej ramię i jednym, silnym ruchem obróciła ją do siebie.
    — Teraz posłuchaj mnie do cholery, jasne? — Patrzyła na Rose stalowym wzrokiem, cały czas boleśnie zaciskając palce na jej drobnym obojczyku.



  • Rose
    Blondynka odruchowo chciała chwycić za swój rewolwer, ale gwałtowny obrót nieco jej to uniemożliwił.
    - Czego? - Syknęła w jej stronę, trochę z powodu bólu, a trochę z powodu obecnej niechęci do tej kobiety. Zupełnie zapomniała że jeszcze kilka minut temu bardzo jej współczuła i chciała nawet dać jej przyczepę Liwiusza…


  • Elarid Mistrz Gry

    //Dajcie znać, jak skończycie, bo ja póki co się nie mieszam.//


  • Metro 2035

    — Po pierwsze, — Zaczęła mówić. — Nie pojadę z wami, bo równie dobrze mogłabym sama zamknąć się w pierdlu. Szukają mnie. Dopilnuję gospodarstwa przez ten czas. Po drugie, najpierw dowiedzcie się czy list gończy opiewa na karę śmierci czy pozbawienia wolności. Jeżeli będzie skazany na śmierć i zamkną go w Imperialnym więzieniu, do czasu egzekucji będzie siedział w większej celi. Jeżeli zamkną go na dłuższy czas, będzie w którejś z tych mniejszych. Po trzecie, jeżeli chcielibyście dostać się od więzienia od zewnątrz, będziecie do tego potrzebowali od cholery dynamitu, więc weźcie go na zapas. Po czwarte, nie dajcie się sami złapać. Imperium musi się teraz roić od milicji, więc uważajcie na każdym, pieprzonym kroku. Po piąte… — Tutaj Jannet pozwoliła sobie na mały uśmiech, wspominając niedawne wydarzenia. Opadł z jej twarzy tak szybko jak się pojawił. — …Ukryj broń tam, gdzie milicjanci nie będą jej szukali. Tak na wszelki wypadek. — Wypuściła blondynkę z chwytu.
    — To wszystko. —


  • Elarid Mistrz Gry

    Max:
    - Za zbiegłego niewolnika można dostać ładną sumkę, jeśli jego właściciel wyda za nim list gończy. Wiesz o tym?
    Wiewiur, Radio:
    - Jakie znowu, kurwa Wasza mać, Imperium? - zapytał bandzior, gdy wreszcie skończyłyście swoją sprzeczkę. - Nie taka była umowa, a my się w łapy Milicji sami pchać nie będziemy, jasne?


  • Metro 2035

    — Nie widziałam żadnej umowy, więc mam to i Ciebie głęboko w dupie. — Odpowiedziała facetowi bez większych ogródek, nawet nie odwracając do niego głowy, po czym powróciła wzrokiem na Rose. Spojrzała wprost w jej oczy.
    — Macie oboje tutaj wrócić, rozumiemy się? —


Log in to reply