• RE: Karty Postaci

    Imię: Flint Reed-Davis
    Przydomki: Brak.
    Płeć: Mężczyzna
    Wiek: 28 lat
    Forma: Czysty
    Pochodzenie: Mars
    Zawód: Dawnej hutnik w jednym z kompleksów miejskich, teraz żołnierz Syrtiskiej Armii Ludowej
    Umiejętności:
    Posiada podstawowe wykształcenie
    Podstawowe przeszkolenie wojskowe
    Jak na zniszczonego pracą byłego robotnika, jest całkiem przystojny.
    W miarę dobrze zbudowany.
    Wady:
    O jakiejkolwiek wiedzy przekraczającej gimnazjum możemy zapomnieć, w wieku 15 lat już poszedł pracować, co i tak było dość opóźnionym startem kariery zawodowej jak na warunki jego osady.
    Ma nie za dobry wzrok, który musi poprawiać soczewkami (wydaje na to spory kawałek żołdu)
    Ma skłonność do używek.
    Historia:
    Życie Flinta było zadziwiająco spokojne jak na planetę, na której się wychował. Urodził się w prostej rodzinie robotników, była bieda, ale ojciec nie pił za dużo i matka była w miarę rozgarnięta, więc jakoś przędli. Skończył 9 lat edukacji, bo musiał się w międzyczasie opiekować chorym bratem, rodzice, jak wszyscy, pracowali w tym czasie w kopalni. Jako że był trochę bardziej kumaty i dość wykształcony na klasę społeczną, z której pochodził, a bratu się na tyle polepszyło, że mógł zostać sam, poszedł pracować do huty szkła, stanowisko, na które go przyjęli, zwolniło się kilka dni wcześniej w tajemniczych okolicznościach, kiedy jeden z robotników wpadł na nocnej zmianie do kadzi… Flint pracował tak i nabierał lat. Próbował się odciąć od rodziny, tym bardziej po tym jak ojciec padł z piach i jego matka się zestarzała, ale sumienie mu na to nie pozwalało. Przez bagaż życiowy, mało która kobieta interesowała się nim na dłużej, mimo iż był “słodki”, nie udało mu się założyć rodziny. Jak każdy robotnik w jego hucie, po czasie zaczął wychodzić razem z resztą brygady na piwo po robocie, narzekając po cichu na podatki. Wiedział, że Suweren ich kopuły bije się z jakimiś powstańcami na południu, ale uważał, że sprawa szybko ucichnie. Po 5 latach, gdy armia była już prawie u bram miasta, uznał, że nie ma co czekać jak reszta szczurów, czas zacząć działać. Wstąpił do ruchu oporu, który chciał wstąpić do Armii Ludowej, gdy ta przejmie miasto, zdobywając pierwsze zasługi poprzez wybicie straży miejskiej i oddanie im jednego z dystryktów. Wiedział, że to plany szaleńca, grupa kilkadziesięciu odszczepieńców bez prawdziwej broni nie da rady słabo uzbrojonej milicji. Przyszedł tam tylko po kwitek za udział w operacji i jakieś bazowe wyszkolenie z działania w strukturach militarnych. Na początku tej akcji, wywinął się, zgodnie z jego podejrzeniami akcja upadła, pomógł ewakuować niedobitków, by zdobyć jeszcze więcej punktów, przy okazji zabrał broń jednemu z milicjantów, którzy padli w trakcie szturmu. Razem z ruchem oporu wrócił do kryjówki i nadał wiadomość do przywództwa Armii o niepowodzeniu operacji. Miesiąc później był już na poligonie wraz z innymi świeżo zwerbowanymi, jednak jako rebeliant, był traktowany ciupkę lepiej. Po wyszkoleniu od razu został starszym szeregowym i wstąpił do 23 Kompanii ogniowej, 5 Pułku. Głównie brał udział w misjach partyzanckich i zasadzkach, ale zdarzały się takie na froncie. I tragedia wydarzyła się na froncie właśnie. Przez błędną interpretację rozkazu od dowództwa, utracili znaczną sił i musieli zarządzić przegrupowanie, podczas którego padła jeszcze połowa z ocalałych. 24 takich jak Flint zostało odesłanych na tydzień do domu w ramach ozdrowienia, jednak po tym jak połatali jego niezbyt głębokie rany, Flint nie chciał wracać do domu. Przekonał dowódcę jednostki medycznej, by przywrócono go do służby wcześniej, gdyż nie czuje obciążenia psychicznego. Po jednym dniu czekania na rozpatrzenie wniosku w koszarach i piciu z tymi wybierającymi się na przepustkę dostał nowy przydział. Nigdy nie słyszał o części armii czy formacji, do której go przypisali, więc był mocno zaskoczony, inni żołnierze w koszarach też mało wiedzieli. Jak tylko otrzymał koordynaty, przeniósł się na wskazane miejsce wraz z transportem zaopatrzenia. Został ugoszczony przez niestandardowo ubranych żołnierzy i zaraz czego go rozmowa z jego nowym dowódcą.
    Ekwipunek:
    Wyborowy karabin laserowy wraz z amunicją
    Uniwersalny karabin kinetyczny wraz z amunicją i bagnetem
    Prymitywny Nóż
    Lekki pancerz
    Mundur armijny
    Soczewki korygujące wzrok
    Butelka syntetycznego ekstraktu z tytoniu i waporyzator, wraz z dwoma zestawami akumulatorów.
    Standardowy zestaw żołnierski z plecakiem i śpiworem
    Majątek:
    Kawalerka, w której kiszą się jego matka i brat jest w sumie jego.
    Stary zdezelowany motor
    Trochę poukrywanych oszczędności w domu rodzinnym i u kilku zaufanych kumpli. Jakby wywalili go z armii czy uciekł, jeśli się do nich dostanie, będzie w stanie kupić sobie własną broń kiepskiej jakości i przeżyć przez kilka miesięcy bez stałego źródła dochodu.
    Towarzysze: Mają go niedługo przedstawić nowemu oddziałowi i przełożonym. W sumie to dzisiaj
    Wygląd: text alternatywny

    posted in Odrodzenie Ziemi
  • RE: Czat

    Spoko, to ja teraz idę kartę zrobić.

    posted in Odrodzenie Ziemi
  • RE: Sprawy Wewnętrzne [Afryka]

    Generał Ronald Reid-Daly
    – Powinniśmy zapytać się Niemiecką Afrykę Zachodnią, czy zaatakowałaby Gabon. Jeśli się zgodzą, spokój Gabonu będzie zakłócony, a my będziemy mogli skupić się na walce z Królestwem Afryki. Problemem będzie, jeśli Królestwo Afryki zaatakuje Niemiecką Afrykę Zachodnią wraz z jej atakiem na Gabon, lecz jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że Królestwo Afryki nie jest przygotowane na wojnę na dwa fronty.

    posted in Nazaris
  • RE: Sprawy Wewnętrzne [Afryka]

    Generał Ronald Reid-Daly
    – Doskonale. Czy są jeszcze jakieś sprawy, które powinniśmy poruszyć? - zapytał swoich doradców.

    posted in Nazaris
  • RE: Handel [Afryka]

    Rodezja

    Zakupimy 50 jednostek paliwa od Algierii Francuskiej za nasze 60 jednostek zaopatrzenia lotniczego.
    Zakupimy 50 jednostek paliwa od Sułtanatu Omanu za nasze 60 jednostek zaopatrzenia lotniczego.
    Zakupimy 50 jednostek paliwa od Czadu za nasze 60 jednostek zaopatrzenia lotniczego.

    posted in Nazaris
  • RE: Czat

    Chciałbym zagrać i mam pomysł na postać. Marsjański Czysty, walczący dotychczas o przetrwanie tyrając w fabryce jak wół i płacąc daniny dla miejscowego watażki, zostaje wyzwolony przez Ludową Armię i wstępuję do niej. Chciałbym rozpocząć po podstawowym wyszkoleniu i kilku misjach, jakieś 2 miesiące doświadczenia polowego, myślałem o tym, by jego oddział został pozbawiony dowódcy podczas jakiegoś działania na froncie i uszczuplony, dlatego przeniesiono ich do innych drużyn, często na różnych krańcach frontu. Grę zacząłbym w momencie rozmowy z jego nowym przełożonym, myślałem o jakimś autonomicznym batalionie czy czymś w stylu, nie do końca ustrukturyzowanym, ale zachowującym hierarchię i swoje zwyczaje. Myślałem o nim jako o sprytnym, niskim typie z szybkimi nogami. W późniejszym czasie jak już trochę powojuje, chciałbym albo zdezerterować i zostać piratem uciekając od tego całego marsjańskiego gówna, albo przynajmniej robić coś na boku w trakcie awansowania w armii, jakiś niezbyt legalny interes czy przemyt czegoś dla żołnierzy. Nie mam zbytnio pomysłu na wady poza byciem dawnym biedakiem i brakiem większego wykształcenia, z kilkoma nałogami. Czystym jest oczywiście tylko i wyłącznie przez brak kasy, może mieć jakąś wadę wzroku nawet. Interesuje mnie przed stworzeniem postaci, to jak mniej więcej wygląda uzbrojenie takich bazowym jednostek, jak mniej więcej przebiegają walki i jakie są warunki życia jakiego żołnierza, poza oczywiście wysoką śmiertelnością.

    posted in Odrodzenie Ziemi