• RE: Dyplomacja [Azja + Australia]

    Generalregierung für die besetzten tibetischen Gebiete (Tibetischer Okkultstaat)

    Do: Chanat Ałtajski

    Pragniemy zaproponować chanowi Rodionowi Romanowiczowi von Ungern-Sternberg pakt o nieagresji pomiędzy naszymi dwoma państwami, który miałby obowiązywać przez okres 10 tygodni.

    Jednocześnie chcemy także zaproponować współpracę badawczą w rozwoju kołowego pojazdu bojowego.

    posted in Nazaris
  • RE: Handel [Azja + Australia]

    *Tibetischer Okultstaat

    Do: Imperium Zwycięstwa

    W takim razie przyjmiemy ilość 10 jednostek uranu za 1000 złota.

    posted in Nazaris
  • RE: Handel [Azja + Australia]

    Tibetischer Okultstaat

    Do: Kaganat Liao

    Chętnie przyjmiemy ofertę, płacąc 1500 złota.

    posted in Nazaris
  • RE: Handel [Azja + Australia]

    Tibetischer Okultstaat

    Do: Kazachstan

    Zgoda.

    Do: Klika Śmierci

    Świetnie, targu dobito.

    Do: Imperium Zwycięstwa

    Czy na pewno nie ma szansy na to, iż Imperium sprzeda choćby 25 uranu?

    posted in Nazaris
  • RE: Sprawy Wewnętrzne [Azja+Australia]

    Gubernator Generalny Albrecht Von Totenwald

    Jazda z kurwami.

    Świeżo upieczony, trzeci już Gubernator Generalny w historii Generalregierung für die besetzten tibetischen Gebiete, znanego szerzej pod nazwą Tibetischer Okultstaat, to osoba której niewielu spodziewało się na tej pozycji. Nawet sam Albrecht Von Totenwald nie spodziewał się tego, bowiem nigdy nie wiązał swego życia z polityką. Urodził się 38 lat temu, w dniu 7 Maja, na terenie ówczesnej III Rzeszy, jako syn pochodzącego z arystokratycznej rodziny oficera wojskowego Brunona von Totenwalda oraz matki Elizy. Po spędzeniu kilku pierwszych lat dzieciństwa na terenie Niemiec, wraz z matką, starszą oraz młodszą siostrą przeniósł się do Tybetu, by dołączyć do ojca, który wtedy brał udział w nazistowskiej misji pod przywództwem Heinricha Himmlera. Dzięki temu mógł być świadkiem tego, jak rodziło się państwo nad którym ponad dwadzieścia lat później przyszło mu objąć kontrolę. Zza ramion ojca, który w tym czasie wyrastał na prawą rękę Himmlera, obserwował jak naziści słowem, ogniem i ołowiem wycięli swoją drogę do państwowości. Wtedy też po raz pierwszy uświadomił sobie, że… brzydzi go to. Nie sama śmierć. Ona była wszechobecna, zrozumiała - mógł do niej przywyknąć. Tym, co go brzydziło, była śmierć z którą musiał obcować. Smród rozkładających się ciał. Płyny ustrojowe wylewające się z trupów. Szczury żerujące na mięsie martwych. Wszystko to przyprawiało go o odruch wymiotny. Od tego czasu, wbrew oczekiwaniom rodziny, zaczął coraz to bardziej stanowczo odsuwać od siebie wizje związania życia z władzą i polityką. Za to, coraz bardziej lgnął ku czemuś zupełnie innemu - nauce. Po wejściu w dorosłość, Albrecht poświęcił się studiom nad różnymi dziedzinami naukowymi, szczególnie zaś upodobał sobie medycynę. Lubił to życie. Mógł poświęcić się czemuś, co uważał za faktycznie warte poświęcenia się, w przeciwieństwie do pseudo-naukowych bzdur, które często słyszał. W zaciszu laboratorium spełniał swoje ambicje i nie potrzebował niczego innego do szczęścia, a przynajmniej tak sam mówił. Jego rodzina nawet pogodziła się z tym stanem rzeczy, poza ojcem, od 1957 obejmującym funkcję Gubernatora Generalnego, który nie potrafił zaakceptować tego, że przez kawalerstwo jego syna, nazwisko Totenwald zaniknie wraz z Albrechtem.
    I kto wie, czy rzeczywiście Albrecht nie spędziłby reszty życia wśród próbówek i fiolek, gdyby nie zima roku 1971 i pogarszający się stan zdrowia Brunona. To stało się pod koniec grudnia - wszyscy von Totenwaldowie zostali zebrani wokół łoża wtedy już umierającego, najstarszego członka rodu. Po przekazaniu słów żonie, córkom i ich wnukom, Brunon nakazał wszystkim, poza Albrechtem, opuścić pomieszczenie. Wtedy też przekazał swojemu synowi, że w swojej ostatniej woli dokonuje tego, czego nikt się nie spodziewał, ale na co, jako Gubernator Generalny, miał pełne zezwolenie - przekazał władzę jedynemu męskiemu potomkowi. Wraz z tym podał Albrechtowi niewielki dokument, który sam nazwał instrukcją, a który w rzeczywistości był tylko spisem niejasno określonych celów i środków, jakimi ma je osiągnąć. Niedługo po tym, stary Gubernator zmarł.

    Rok 1972 zaskoczył więc Albrechta. Nie z własnej woli, lecz od teraz piastował funkcję Gubernatora Generalnego. Nie każdy był zadowolony z tego obrotu sprawy. Wielu liczyło, że to oni zostaną wybrani. Wielu nie pochwalało tego, że Gubernatorem stał się człowiek, który nigdy nie był na polu walki.

    Teraz tylko od Albrechta zależało czy ich gorzkie oczekiwania wypełnią się czy też nie.

    posted in Nazaris
  • RE: Handel [Azja + Australia]

    Sri Lanka chętnie sprzeda do 80 ZMW.
    Przyjmiemy cokolwiek, co zostanie nam zaoferowane.

    posted in Nazaris
  • RE: Handel [Azja + Australia]

    Tibetischer Okultstaat

    Do: Kazachstan

    Zakupimy 50 Uranu za 5000 złota.

    Do: Klika Śmierci

    Zakupimy 50 Uranu za 5000 złota.

    Do: Australia

    Zakupimy 50 Uranu za 5000 złota.

    Do: Imperium Zwycięstwa

    Zakupimy 50 Uranu za 5000 złota.

    posted in Nazaris
  • RE: [Powierzchnia] Stare Osiedle

    Mariusz Szprycer Woliński

    Seweryn westchnął ciężko, drapiąc potylicę. Szprycer od razu spostrzegł, że jego słowa zabiły ćwieka siedzącemu na buldożerze mężczyźnie. Minęła chwila, nim znalazł dla niego odpowiedź.

    — Doceniam optymizm, ale wiesz… — Spojrzał na Mariusza. — Jest powód, dla którego mało kto wracał żywym z Osiedla. Właśnie oni. I no, promieniowanie, ale rozumiesz co mam na myśli.

    posted in [Radiotelegrafista] Zdzieszowice
  • RE: Nowy Jork [USA]

    Veronika Mindrauser Sinn

    Porcelanowa filiżanka lekko kołysał się w powietrzu, a znajdujący się w jej wnętrzu ciemny, parujący płyn delikatnymi falami muskał ściany naczynia. Aromat, jaki rozchodził się od niego, był nadzwyczajnie pociągający, drażnił nozdrza każdej osoby w swym zasięgu, zaś szczególnie tej, w której palcach znajdowało się ucho filiżanki. Nie dawał o sobie zapomnieć i stale kusił, wręcz błagał o to, by go skosztować. Nic więc dziwnego, że kobieta, która zapłaciła za ten napój całkiem sporą sumę, nie zwlekała długo i uniosła krawędź naczynia do swoich ust, biorąc subtelny łyk.

    — Jest niezła. — Powiedziała do siedzącego po drugiej stronie stołu, pozornie zatopionego w myślach mężczyzny. — Choć oczekiwałam czegoś więcej po tym miejscu. — Kontynuowała, stawiając filiżankę na blacie. — Luce, mógłbyś rzucić okiem na skrzynkę odbiorczą? — Dodała po chwili zastanowienia. — Zarząd ma jakieś zadania dla mnie na dzisiaj?

    posted in Świat w Płomieniach
  • RE: Las Vegas

    — Kumam! — Kiwnął głową, zatrzymując się. — To… Dzięki. I dzięki za oprowadzenie, brachu. Do zobaczenia.

    posted in Pandemia