Wielkie Równiny


  • Elarid Mistrz Gry

    - Też tęskniłem. - odparł, jak zwykle cyniczny i niezbyt poważny. Mogłaś się nawet zastanawiać czy jakiekolwiek Twoje słowa naprawdę do niego trafiają? - Skoro to mamy za sobą, to zostaw tu całą broń, amunicję i resztę sprzętu. Będą bezpieczne, nie mam zamiaru Cię okraść, jeśli przy tej akcji każda spluwa będzie się liczyć. A potem chodź do środka. - powiedział i sam wszedł do środka zrujnowanego domu.


  • Metro 2035

    — Czemu nie mogę zabrać ich ze sobą? — Zapytała z wyrzutem, wchodząc za nim.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Bo Ty nie ufasz mi, a ja Tobie. - odparł z prostotą, rozkładając ręce. - Broń będzie cały czas z Tobą, tylko że w drugiej części kufra, żebyś mogła ją bez trudu wyciągnąć, gdy się uwolnisz… Im szybciej zaczniemy, tym szybciej będziemy mogli wyruszać w drogę, obgadać na miejscu plan, przygotować się… No a Ty spotkasz się ze swoją przyjaciółeczką. Oddawaj sprzęt, potem Cię przeszukam, a później… - powiedział i nie dokończył, choć było to zbędne, widziałaś już zwoje liny oraz szmatki leżące na kilku fragmentach zrujnowanej ściany, która spadła na podłogę.


  • Metro 2035

    Drgnęła.
    — Aha. — Mruknęła, po czym zaczęła ściągać z siebie broń. Odłożyła dubeltówkę, Pokerzystę, Marksmana, Smithsona, nóż bojowy, toporek, udowy bandolier, dynamit, de facto większość tego, co miała, po czym kiwnęła głową Starowi na znak, że możemy przechodzić dalej. Byle by nie pchał swoich rąk tam, gdzie nie ich miejsce.


  • Elarid Mistrz Gry

    Nie przeszukiwał Cię, a przynajmniej nie od razu. Miałaś nadzieję, że sobie odpuści, ale były to nadzieje płonne, bo chciał jedynie mieć pewność, że nie będziesz stawiać przy tym zbyt dużego oporu. Dlatego najpierw skrępował Ci ręce za plecami, w ramionach, przedramionach i nadgarstkach, nie zważając na to, że były dość ciasne, a Ty spędzisz sporo czasu w podróży, nie tylko tak związana, ale i niewielkiej przestrzeni kufra przypominającego trumnę. Nie chciał pewnie też, żebyś jakoś przywołała Davida, więc od razu wepchnął Ci do ust sporą szmatę, wypełniając je prawie w zupełności, a następnie obwiązał je kolejną. Dopiero wtedy zabrał się za przeszukiwanie Cię,ale scyzoryka w rękawie na szczęście nie znalazł. Potem, przez kilka minut, ku Twojemu rozdrażnieniu, choć nie miałaś pewności, czy dla własnej przyjemności, dokładnie też obmacał Twoje piersi, doskonale pamiętając, że kiedyś ukryłaś tam mały, acz wciąż śmiertelnie niebezpieczny, rewolwer. Dopiero gdy miał pewność, że nic tam nie ma, obrócił Cię w kierunku wyjścia z chaty i klepnął w pośladek, biorąc do ręki ostatnie trzy zwoje lin oraz jeszcze jedną szmatkę.


  • Metro 2035

    // Nóż bojowy odłożyła już wcześniej, o czym pisałem, a także chcialem jeszcze przed pętaniem po prostu przełożyć opaskę na lewe oko. //


  • Metro 2035

    //"Odłożyła dubeltówkę, Pokerzystę, Marksmana, Smithsona, nóż bojowy, toporek, udowy bandolier, dynamit, de facto większość tego, co miała, "//


  • Elarid Mistrz Gry

    //Niewiele zmieniło to moją odpowiedź, praktycznie nic, ale proszę, poprawione.//


  • Metro 2035

    Za to klepnięcie wyrżnęła nogą do tyłu, z nadzieją na zadanie Starowi “koleżeńskiego” kuksańca. Chce jej zaufania, mógłby przynajmniej darować sobie upokarzanie jej.
    Wyszła z chaty.


  • Elarid Mistrz Gry

    Syknął z bólu, więc pewnie trafiłaś, sądząc po tym, jak utykał, wychodząc z domu, to najwidoczniej w prawe kolano. Jednak dość szybko zamaskował grymas bólu swoim zwyczajowym uśmieszkiem i wyrazem pewności siebie. Już na zewnątrz zawiązał Ci szmatą oczy, a właściwie oko, a także związał nogi w kostkach, udach i łydkach. W tym czasie słyszałaś, jak David zanosi Twoją broń do kufra, którą wrzucił, zakrył jedną podłogą, a później pomógł Starowi wrzucić Cię do środka.
    - Będziesz miała tu wystarczająco powietrza, żeby się nie udusić, a najbliższy postój odbędzie się za kilka godzin. Miłej podróży. - powiedział jeszcze Jimmy i parsknął śmiechem, zamykając wieko kufra.


  • Metro 2035

    //Od dzisiaj nie wątpię w ich siłę. //

    “Trochę tu posiedzę, co?” pomyślała, czekając aż ruszą. Po tym przylgnęła do ścian kufra, chcąc ocenić, jak wytrzymałe są i czy mogłaby je rozsadzić w razie takiej potrzeby. W końcu nie ufała Starowi całkowicie, choć fakt, że rzeczywiście zostawił broń tak blisko niej przydawał mu wiarygodności.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Nie napisałem, że zrobili to szybko, sprawnie i bez trudu.//
    Na to się zapowiada, bo nie miałaś pojęcia, gdzie znajdował się dokładnie dom Jimmy’ego Stara, ale pewnie dość daleko, skoro planowali choć jeden postój. Kufer zaś był solidny, nie było szans na to, że zdołasz go jakoś uszkodzić czy zniszczyć. Jednak podczas tych prób odkryłaś wspomnianą wcześniej skrytkę, którą mogłaś otworzyć nawet skrępowanymi z tyłu rękoma, tak jak i zamknąć. Skrytki były po obu stronach kufra, bo wiercenie się w środku jest raczej niewygodne i niezbyt możliwe, więc nieważne, jak zostaniesz ułożona, to i tak zdołasz do niej dosięgnąć. Póki co obie były puste, ale pewnie gdy wyruszycie do wiezienia, to będzie tam ukryty jakiś nóż czy inny ostry przedmiot, abyś mogła z jego pomocą rozciąć krępujące Cię więzy. Były to niezbędne, żeby wydostać się z kufra i wyciągnąć ukrytą pod spodem broń.
    Ciężko było Ci ocenić, jak długo podróżowaliście. To głównie przez nudę, nie mogłaś przecież nic nic robić, będąc związaną i zakneblowaną, a i nawet mimo specjalnej opaski, widziałaś jedynie ściany kufra. Było też niewygodnie i duszno, knebel był uciążliwy, a więzy jeszcze bardziej. Jednak w końcu wóz zatrzymał się, a ktoś otworzył górne wieko kufra, słyszałaś też krzątaninę typową dla przygotowywania postoju, rozpalania ogniska czy przygotowywania posiłku.


  • Metro 2035

    // Bruh. //

    Hmm, to chyba ten postój o którym mówił Jimmy. Czas wychodzić w takim razie. Stuknęła dwukrotnie o wieko, mając nadzieję na przypomnienie Starowi o sobie. Nie, żeby mógł o niej zapomnieć.


  • Elarid Mistrz Gry

    Wieko było już otwarte, ale fakt, nie dałabyś rady sama opuścić kufra, więc pomógł Ci z tym Jimmy, odwiązując pęta na rękach, choć wszystko inne pozostawił na miejscu. Najwidoczniej nie miał zamiaru spędzać czasu na rozwiązywaniu Cię, co mogłaś zrobić sama. No i najwidoczniej powinnaś się rozwiązać, a nie rozciąć więzy, które pewnie zostaną później użyte, aby ponownie skrępować Cię na czas dalszej podróży.


  • Metro 2035

    // I znikam. //

    Oczywiście, Jannet o wiele bardziej wolałaby porozcinać więzy. Szybciej i mniej żmudnego pierdzielenia się, ale rozumiała, że teraz warunki są inne. Zaczęła rozwiązywać się, poczynając od stóp. Po tym podniosła się i wylazła z kufra, zabierając liny i swoją broń. Rozejrzała się po tym, co już rozstawili Jimmy i David.


  • Elarid Mistrz Gry

    Pozostawiłaś wciąż opaskę na oczach, choć i tak przez nią widziałaś, oraz knebel w ustach, których również wypada się pozbyć. Tamci dwaj zdołali za to już puścić konie na popas, przygotować drwa, zapewne zabranego ze sobą, na opał, a rozpalaniem ogniska zajmował się Jimmy. Tymczasem David przygotowywał Wam jakiś posiłek ze skromnych zapasów, które tamci zabrali na drogę.


  • Metro 2035

    A więc pozbyła się knebla (tfu!) i szmaty zasłaniającej oczodoły, po czym zeskoczyła z wozu i rozciągnęła się. Kilka godzin spędzonych w ciasnej przestrzeni nigdy nie jest przyjemne, a w szczególności, gdy jest się związanym.


  • Elarid Mistrz Gry

    Gdy skończyłaś, ogień już wesoło trzaskał, a na dwóch rondlach gotował się Wasz posiłek, który wkrótce był gotowy. David podzielił zawartość jednego rondelka na dwie miski, jedną zostawiając sobie, drugą dając Jimmy’emu, a Tobie przelał całą zawartość drugiego garnka do większej miski. Każdemu dał też sztućce. Sama potrawa wyglądała niczym gęsty sos z kawałkami smażonego mięsa, sporą ilością fasoli i kawałkami innych warzyw.
    - I jak było? - zagadnął Cię Star, między jedną a drugą łyżką gulaszu.


  • Metro 2035

    — Jak w pierwszej klasie pociągu do Imperium, wiesz? — Odparsknęła, przyjmując miskę. Spróbowała gulaszu.


  • Elarid Mistrz Gry

    Ni to smaczne, ni to nie smaczne, miało pewnie tylko sycić, co powinno zrobić, zwłaszcza w takiej ilości, w jaką Ci go podano.
    - Dobra, nowy plan. - mruknął Jimmy, swoje słowa kierując zapewne do Davida, bo to na niego patrzył. - Od teraz cały czas trzymamy ją zakneblowaną.


  • Metro 2035

    This post is deleted!

  • Metro 2035

    This post is deleted!

  • Metro 2035

    This post is deleted!

  • Metro 2035

    This post is deleted!

  • Metro 2035

    — Też Cię lubię. — Odpowiedziała pół-żartem, zabierając się wartko za jedzenie. Kilka godzin podróży nieźle ją wygłodziło, a Jannet nie była też szczególnie wybredna w kwestiach wykwintności posiłku.


  • Elarid Mistrz Gry

    Skończyliście posiłek w podobnym momencie, Jimmy i David uprzątnęli obozowisko, a choć wszystko było gotowe do drogi, to odpoczywali jeszcze jakiś czas, chyba ze względu na Ciebie, jazda na wozie czy końskim grzbiecie nie była tak męcząca jak podróż w ciasnej skrzyni, do tego w takich warunkach.
    - Jak już jesteśmy w tym temacie, to zobacz, co dla Ciebie mam. - powiedział Jimmy, najpewniej odwołując się do słów, które padły około dwa kwadranse temu i wyjął coś z wewnętrznej kieszeni kamizelki, co później Ci rzucił. Ze zdziwieniem zdałaś sobie sprawę, że to wędzidło z końskiej uzdy, wykonane ze skóry, ze skórzanymi paskami z tyłu. Czy nie wystarczyło mu upokarzania Cię na te wszystkie sposoby i chciał do tego dodać jeszcze knebel w takiej formie?


  • Metro 2035

    Spojrzała na niego z złością.
    — Po co mi to dajesz? — Zapytała, wzburzona, bo Star mógł co najwyżej śnić, że da sobie założyć coś takiego.


  • Elarid Mistrz Gry

    - A jak myślisz? - odparł i uśmiechnął się jeszcze szerzej. Najwidoczniej ta sytuacja bardzo go bawiła. - Teraz możesz mieć w ustach jakieś szmaty, ale podczas podróży do więzienia musisz włożyć sobie to, jako element planu. Jannet, nie ufasz mi?


  • Metro 2035

    Oczywiście. Oczy-kurwa-wiście. Złość Jannet teraz przerodziła się już w szczere zmęczenie Starem i tym wszystkim. Miała go dość. Jego i jego zdradzieckiego uśmiechu.
    — Wiesz, że bym chciała? — Odpowiedziała, mówiąc szczerze. Skupiła swój wzrok na jego oczach. Spoważniała. — Naprawdę chciałabym móc Ci zaufać, Star, może nawet polubić, ale nie dajesz mi do tego żadnych podstaw. Męczy mnie to, wiesz? — To powiedziawszy, wstała i przeszła na drugą stronę wozu, by stracić Jimmiego z oczu. Tam usiadła, opierając się o koło. Była zła na siebie, powiedziała mu zbyt wiele.
    “Nie potrafisz uczyć się na błędach, co nie, Jen?” skarciła siebie w myślach, naciągając kapelusz na czoło.


  • Elarid Mistrz Gry

    Żaden z nich nie skomentował Twoich słów i na kilka minut zostawili Cię w spokoju, ale najwidoczniej pora już było ruszać, bo Jimmy podszedł do Ciebie i rzucił Ci liny oraz szmatki.
    - Odłóż na bok broń, bo nie wiem, po kiego ją wyjmowałaś, a później zwiąż sobie nogi, zasłoń oczy i zaknebluj usta. My w tym czasie przygotujemy do drogi konie, złożymy obóz i zatrzemy ślady. Wtedy zwiążę Ci ręce i pomogę wejść do kufra. I nie dyskutuj, tak będzie najszybciej, a czasu mamy niewiele. - powiedział krótko i odszedł, nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź z Twojej strony.


  • Metro 2035

    Skinęła mu głową i zrobiła tak, jak polecił. Weszła na wóz, koło kufra, broń odłożyła i tam zakneblowała sobie usta, związała nogi, a no koniec zasłoniła oko przepaską, przesuwając włosy nad pusty oczodół. Wszystko też tak, by więzy nie wżynały jej się w skórę, ale także by nie było wątpliwości, że siedzą porządnie.


  • Elarid Mistrz Gry

    Star najwidoczniej nie miał wątpliwości co do Twojej pracy, bo nie miał zamiaru zaciskać nic mocniej. Najpierw schował broń i resztę Twojego ekwipunku, a dopiero po nałożeniu na to dna kufra zabrał się za związanie Ci rąk w nadgarstkach, ramionach i przedramionach. Potem jedynie poklepał Cię po policzku i piersiach i wraz z Davidem wrzucił Cię do środka i zamknął kufer. Po chwili poczułaś, jak wóz, na którym umieszczony był Twój przymusowy środek transportu, ruszył w dalszą drogę.
    //Z góry mówię, że jeszcze nie pora na przyspieszenie akcji do miejsca docelowego, czyli kryjówki Stara.//


  • Metro 2035

    //No to nie przyspieszajmy. //

    Powstrzymała się przed wymierzeniem mu siermiężnego kopniaka kolanem prosto w krocz i dała się wrzucić do wnętrza. Tam ułożyła się wygodniej, korzystając z tego, że nie jest już związana tak ciasno jak wcześniej.


  • Elarid Mistrz Gry

    Jechaliście dalej kilka godzin, tak Ci się przynajmniej wydawało, bo ciężko ocenić upływ czasu w Twojej sytuacji. Niemniej, po dłuższym czasie wóz nagle się zatrzymał, a Ty słyszałaś nerwowe głosy na zewnątrz. Ściany kufra były grube, dobrze tłumiły dźwięki tak dochodzące od Ciebie z wewnątrz, jak i dochodzące z zewnątrz, a oni chyba odeszli kilka metrów na bok, jednak mimo to wyłapałaś kilka słów, choćby “patrol”, “przesrane” i “teraz”. Po kilku minutach dołączyły do nich kolejne głosy, nieznane Ci, które ledwo słyszałaś. Zmieniło się to dopiero, gdy Star, David i jeden z obcych przybyszów podeszli bliżej, wtedy dość wyraźnie słyszałaś całą rozmowę:
    - Więc jeszcze raz: Co Wy tam, do jasnej cholery, macie? - zapytał nieznajomy.
    - Mówiłem, panie władzo. Przykra sytuacja, ale tam spoczywa nasz stary przyjaciel, świętej pamięci Johny. Zabieram jego ciało stamtąd, skąd zmarł, do domu, żeby zapewnić mu godny pochówek. - odparł David, niemalże bez zająknięcia, jakby mówił prawdę.
    - A czemu wieziecie go w kufrze, do tego taki kawał drogi?
    - Zginął jako najemnik w Nadziei, walcząc z Nieumarłymi… A wie pan, panie władzo, jaka to podejrzana okolica. Baliśmy się, że nieboszczyk po pogrzebie wstanie i spróbuje nas zeżreć. - dodał Star, kłamiąc jak z nut.
    - Taaak, bywałem kiedyś na Złych Ziemiach. Ale i tak Wam nie wierzę, bo coś nie czuć tu rozkładającego się trupa.
    - A… Bo mamy innego znajomego, zielarza, który zadbał o to… - próbował ratować sytuację Star, ale jego rozmówca mu przerwał:
    - Dobra, dobra. Nie urodziłem się wczoraj. Szmuglujecie w tym pewnie broń, amunicję, alkohol czy coś innego, co jest zakazane. Otwierać. - powiedział, a nie byłaś pewna do kogo, choć faktycznie, ktoś usiłował otworzyć kufer, acz ten był solidnie zamknięty. Najwidoczniej któryś z Twoich kompanów miał kluczyk, ale na kogokolwiek wpadli, to tamci nie chcieli się tak łatwo poddać i, być może pod groźbą użycia broni, w końcu zdobyli takowy, bo usłyszałaś, jak przekręca się w zamku z charakterystycznym dźwiękiem. Kojarzyłaś, że nie był to jedyny zamek, ale i tak masz mało czasu, żeby coś zrobić, o ile chcesz zrobić cokolwiek. W końcu macie wspólną misję do wykonania, co się nie powiedzie, jeśli ich zgarną jacyś stróże prawa, z którymi najwidoczniej macie do czynienia, a i Ciebie raczej nie uznają jako porwanej i nie darują wolności, bo pewnie mają pojęcie o tym, że jesteś ścigana, i będą doskonale wiedzieć, że za schwytanie Cię należy im się sowita nagroda lub co najmniej awans.


  • Metro 2035

    Chociaż Jannet przygotowywała scyzoryk i miniaturowy rewolwer na zupełnie inny przebieg sytuacji, to teraz mogły okazać się jeszcze bardziej przydatne. Zrzuciła ostrze do swoich dłoni i rozcięła więzy pętające jej ramiona, by dobyć ukrytego Pocket Needle’a. Jeżeli zaś nie dałaby rady rozciąć ich w tak krótkim czasie, przygotowała się do tego by zaraz jak milicjant uniesie wieko i tym samym ją ujrzy, solidnie przywalić mu z byka.


  • Elarid Mistrz Gry

    Niestety, zabrakło Ci czasu, a pośpiech też nie pomógł, zdołałaś przeciąć jedynie te na nadgarstkach i częściowo na ramionach, te na przedramionach pozostały za to nietknięte. Po chwili ostatni zamek ustąpił, a wieku uchyliło się, choć nikt nie zajrzał do środka. Domyślałaś się jednak, że niedługo zacznie się strzelanina, więc mogłabyś pomóc reszcie, choćby jakoś odwrócić uwagę stróżów prawa, żeby Jimmy i David mogli dobyć broni.


  • Metro 2035

    "Myśl, myśl Jannet! Co mogłoby zbaranić patrol na tyle, by dać Davidowi i Starowi czas na wyciągnięcie broni? John, Nadzieja, szmuglowanie, alkohol, milicjanci… "
    — Ergh… — Wydała z siebie jęk “umarłego” Johna, z wszelkich sił starając się zabrzmieć jak najbardziej martwo i męsko jednocześnie. W tym samym czasie zajadle traktowała scyzorykiem więzy na swoich ramionach, starając się jak najszybciej je rozciąć.


  • Elarid Mistrz Gry

    Stłumiony kneblem jęk nie brzmiał ani męsko, ani trupio, ale na pewno nieco zmieszał tych na zewnątrz, przez co zamknęli kufer szybciej, niż go otworzyli. Ale pewnie uznali, że to któryś z Twoich kompanów próbował ich zmylić, jakimś cudem sam wydając taki odgłos, więc ponownie otworzyli wieko. Dzięki spreparowanej przepasce na oko widziałaś, choć tamten o tym nie wiedział, młodego mężczyznę bez jakichś szczególnych oznaczeń, nie był chyba nawet Konstablem, prędzej kandydatem do tej funkcji, milicjantem z jakiegoś okolicznego miasta, a może samozwańczym stróżem prawa, jakich nie brak w kolonii. Niemniej, kimkolwiek był, na pewno nie spodziewał się Ciebie, sądząc po szeroko otwartych na Twój widok oczach. Daje Ci to czas na reakcję, dopóki nie otrząśnie się z szoku, bo zdołałaś w międzyczasie przeciąć pozostałe więzy na rękach, choć wciąż miałaś szmatę na oczach, knebel w ustach i pęta na nogach. Na dodatek niezbyt jak masz sięgnąć po broń, musiałabyś najpierw wyjść z kufra i podważyć dno, na którym obecnie leżałaś, aby coś stamtąd wyjąć. Plan naprawdę dobry, ale w sytuacji kontrolowanej, jak planowana ucieczka z więzienia, nie takiej, przez co możesz liczyć jedynie na własną pomysłowość, reakcję tamtych i opcjonalnie scyzoryk. Warto dodać, że młody go nie widzi, bo trzymasz go w dłoniach, które są pod plecami, na których leżysz, co daje Ci jeszcze jakieś możliwości użycia go.


  • Metro 2035

    Niewiele myśląc wykorzystała jego zaskoczenie i błyskawicznie chwyciła młodego przedstawiciela władzy za bary, jednym, silnym ruchem wciągnęła go do kufra, by od razu przystawić mu scyzoryk do gardła na tyle blisko, by nawet nie myślał o szarpaniu się lub sięganiu po rewolwer, bo wtedy Jannet nie zawaha się przycisnąć go do skóry milicjanta. Jeżeli jednak nie udałoby jej się to, spróbowała przynajmniej uderzyć jego głową o ścianę kufra na tyle mocno, by wykluczyć go z starcia na jakiś moment albo wyrwać mu ewentualny rewolwer podczas szarpaniny.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Hej, szefie! - krzyknął tylko, gdy go pochwyciłaś. Choć zaskoczony, nie dał się załatwić tak łatwo, i stawił opór, przez co nie zdołałaś go wciągnąć do kufra, uderzyć jego głową o coś twardego czy przystawić ostrza scyzoryka do gardła. Cokolwiek myśleli sobie pozostali, a prędzej uważali to za atak żywego trupa, najpewniej sięgnęli po broń. A może i nie, może to Twoi kompani byli szybsi i zastrzelili ich z zimną krwią? Ciężko powiedzieć, ale strzelanina na zewnątrz rozpoczęła się i skończyła równie gwałtownie, a po chwili młody stróż prawa Cię puścił, gdy dostał kulkę w ramię. Odsunął się, chwytając się za ranę, i prosił o łaskę, choć nic to nie dało i dwa kolejne strzały zakończyły jego życie.


  • Metro 2035

    Jannet podźwignęła się, by wyjrzeć z kufra. Szkoda, że będzie miała przerąbane, niezależnie od tego, która strona wygrała, choć to raczej było jej już wiadome. Rozejrzała się, uprzednio zsuwając szmatę z oczu i przesuwając opaskę na pusty oczodół.


  • Elarid Mistrz Gry

    Dostrzegłaś Davida i Jimmy’ego, oboje byli cali i zdrowi. Nie można tego było powiedzieć o trójce innych mężczyzn: Ten, z którym się szamotałaś, leżał jak długi obok wozu z kufrem, inny padł trupem niewiele dalej, z ręką wciąż zaciśniętą na rewolwerze, choć ten wciąż tkwił w kaburze. Najwidoczniej był zbyt wolny, aby go dobyć. Trzeci był już ledwo widoczny, bo w chwili strzelaniny znajdował się w siodle i nie spadł z niego, przez co spłoszony koń wciąż gnał z nim na swoim grzbiecie. Dwa pozostałe rumaki również się gdzieś rozbiegły. Po szybkim uzupełnieniu braków w amunicji i schowaniu broni do kabur, David zaczął przeszukiwać zwłoki, zabierając broń i wszystko, co cenne, tak dla samego zysku, jak i ukazania starcia dla tych, którzy znajdą trupy, jako jakiegoś motywu rabunkowego czy czegoś w tym guście.
    - Wszystko było pod kontrolą. - mruknął pod nosem Jimmy, podchodząc do Ciebie w międzyczasie ze swoim firmowym uśmieszkiem na twarzy. Dość szybko mu on jednak zrzedł, gdy zobaczył, że masz wolne ręce, czego raczej się nie spodziewał. Nie czekając, aż sama to zrobisz, pozbawił Cię obu szmat, abyś mogła wyjaśnić mu to wszystko.


  • Metro 2035

    Spojrzała na niego wrogo, dając znak temu, że cokolwiek powie, będzie miała to w głębokim poważaniu, przynajmniej tak teraz sądziła. Rzuciła scyzoryk pod jego nogi.
    — Naprawdę myślałeś, że dam się zamknąć w tej skrzyni bez żadnego planu awaryjnego i zawieźć nie wiadomo gdzie, bo powiedziałeś, że tym razem nie zdradzisz mnie za kilka monet więcej? — Syknęła z wyrzutem, wciąż silnie pamiętając wydarzenia z Imperium. Wbiła wzrok w jego oczy. — Prawie mi Cię żal. Najwidoczniej nie jesteś tak dobry jak myślisz.


  • Elarid Mistrz Gry

    Widać, że Twoje słowa go zaskoczyły, może i spodziewał się jakiejś formy zabezpieczenia z Twojej strony, ale już nie takiej reakcji. Jednak dość szybko się opanował, nawet nie wyglądał na wściekłego, ale może po prostu dobrze to ukrywał. Nic nie powiedział, rzucił Ci tylko wędzidło ze skórzanymi paskami.
    - Pospiesz się, sępy już krążą, niedługo zlecą się dzikusy albo inni ludzie. - mruknął, krzyżując ramiona na piersi w geście wyczekiwania.


  • Metro 2035

    Bez słowa chwyciła wędzidło i umocowała je w swoich ustach, nie zmieniając butnego wyrazu twarzy. Po tym na powrót położyła się do skrzyni.


  • Elarid Mistrz Gry

    Star od razu zacisnął paski z tyłu Twojej głowy, o wiele ciaśniej, niż było to konieczne, powodując lekki ból oraz zmuszając Cię, żebyś zacisnęła zęby na wędzidle. Później, z pomocą nowych sznurów, bo te przecięte wcześniej już do niczego się nie nadawały, ponownie skrępował Ci ręce w ramionach, przedramionach i nadgarstkach, dodatkowo łącząc kolejnym sznurem więzy w nadgarstkach z tymi w kostkach, przez co jeszcze bardziej ograniczył Ci możliwości poruszania się, które wcześniej i tak nie były zbyt szerokie. Na koniec zabrał scyzoryk, który schował do kieszeni, pozbawiając Cię możliwości uwolnienia się we własnym zakresie, gdyby zaszła taka potrzeba, a później zawiązał Ci oczy i zatrzasnął wieko kufra. Po kilku minutach wóz ruszył w dalszą podróż, a tak krótki czas pozwolił Ci boleśnie odczuć skutki zmiany więzów i knebla, to wszystko było o wiele bardziej niewygodne, wzbudzało większy ból, dyskomfort i drętwienie kończyn, a do tego w tak krótkim czasie, więc strach pomyśleć, co będzie dalej, jeśli nie będziecie organizować regularnych postojów lub pęta i nowy knebel, przy którym ten złożony z dwóch szmat nie wydawał się żadnym problemem, nie zostaną w żaden sposób poluźnione.


  • Metro 2035

    Chociaż więzy boleśnie wpijały się w jej ciało, to Jannet odczuwała pewną satysfakcję związaną z tą całą sytuacją; Star związał ją o wiele solidniej niż wcześniej, czyli musiała zaleźć mu za skórę, a to było wystarczające, by rudowłosa czuła się zwycięska.
    Spróbowała ułożyć się tak, by ograniczyć ból na tyle, na ile było to możliwe, by jakoś zdzierżyć dalszą drogę.


  • Elarid Mistrz Gry

    Niewiele to pomogło, a choć ciężko było Ci liczyć upływający czas, to na pewno minęło kilka godzin, nim wóz wreszcie się zatrzymał.
    //Zmiana tematu. Zacznę Ci w nowym temacie. Nie jestem jeszcze pewien, jak go nazwę, ale nie planuję dodać więcej, niż jednego, więc znajdziesz go bez problemu.//


  • Metro 2035

    // W porządku, będę go wypatrywał. //



  • Post startowy

    Kyle co chwila poganiał swego konia, aby utrzymać się w pobliżu pozostałych jeźdźców. Cała ta podróż wykańczała go, od ciągłej jazdy w siodle cały tyłek mu stwardniał. Ale jeden z najemników którego wynajęli postawił sprawę jasno - mają utrzymywać takie temp na jakie pozwoli wytrzymałość koni. Sam dobrze zdawał sobie sprawę dlaczego. Aby dotrzeć do Czatów, musieli przebyć całe Wielkie Równiny, a jeśli zwolnią prawie pewne jest że w końcu dzikusy zastawią na nich zasadzkę. Od szybkości zależy ich przetrwanie. Dlatego nieliczne postoje jakie trzeba było zrobić, powodowały takie napięcie. Na szczęście ci najemnicy to zawodowcy, potrafią radzić sobie nawet z każdym zagrożeniem na tych ziemiach. Kyle zacisnął więc zęby i kontynuował jazdę.


Log in to reply