Imperium


  • Elarid Mistrz Gry

    Nieformalna stolica Oskad i miasto aspirujące do tego miana z racji bycia największym w całej kolonii, zajmując obszar równy Dodge City, choć powiększonemu sześciokrotnie…
    Miasto łączy z Dodge i innymi ważnymi lokacjami linia kolejowa, dzięki której samo Imperium wzbogaciło się i urosło do obecnych rozmiarów.
    Główną atrakcją jest luksusowe kasyno i jednocześnie kwatera główna lokalnego Szeryfa i burmistrza, Hoodoo Browna, co można wywnioskować po nazwie samego przybytku ‐ Pałac Hoodoo.
    Poza tym w mieście znajduje się to, co być powinno, a więc kilka różnych sklepów, w których można kupić i sprzedać praktycznie wszystko, porządny saloon, choć ustępujący temu z Dodge, jedyny w kolonii bank, kilka tablic ogłoszeń ze zleceniami legalnymi i tymi mniej legalnymi, a także biuro konstabli, pełne cel dla rzezimieszków oraz zbrojowni. Uzupełniają to takie przybytki jak szubienice do wykonywania wyroków śmierci, domy publiczne, zakłady pogrzebowe, kuźnie, zakłady rusznikarskie, zakłady przetwarzające wydobyte w kopalniach surowce i tym podobne.
    W centrum, gdzie znajduje się większość sklepów, bank i kasyno wszystko jest pięknie, ale rozrastającemu się miastu przybywa dzielnic nędzy, w których nie jest już tak różowo i nikt nie jest w stanie zaproponować rozwiązania skuteczniejszego, niż wysiedlenie mieszkańców slumsów i ich zburzenie, czego nikt się oczywiście nie podjął.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar FD_God FD_God

    Ach, nie ma to jak spędzić chwilę czasu na konserwacji własnej broni, by przede wszystkim nie zacięła się czy też zwyczajnie była czysta… Nie mniej jednak nie wypada spędzać nad tym całego dnia, także szybko zebrał swoje uzbrojenie i postanowił opuścić swoją pracownię, by udać się do saloonu.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    Do Pałacu Hoodoo było mu daleko, to trzeba przyznać, ale miał swoje uroki, główne zimne trunki po przystępnej cenie, atrakcyjne kelnerki i przyjemną atmosferę: Jak informowała tabliczka przed wejściem, nikt nie został tu zastrzelony od trzech dni(!). Siedzący na krześle przed wejściem trep najęty do ochrony tego przybytku wetknął właśnie swój rewolwer do kabury przy pasie, gdy zdał sobie sprawę, że ma do czynienia z jednym ze stałych klientów, a następnie wziął do rąk swojego Harkla i pozdrowił Cię uprzyjmym skinieniem głowy.
    W środku zastałeś to, co dobrze znasz i lubisz: Długi kontuar, a za nim barman, liczne krzesła i stoliki, różnoracy goście oraz kręcące się między nimi kelnereczki.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar FD_God FD_God

    Ten rzecz jasna skinął mu lekkim złapaniem za kapelusz, a następnie wszedł do środka i odchrząkując pierw, rzucił w stronę barmana:
    ‐Drogi panie, whisky!‐ Powiedział i od razu ruszył pod ladę po drodze oglądając kelnerki.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar Ether Ether

    //M8, ja wiem, że Tyś weteran, ale obejrzyj proszę…
    www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/2112
    //


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar FD_God FD_God

    // ok


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    Barman natychmiast spełnił Twoją prośbę, więc po dojściu do lady stał już przed Tobą kubek wypełniony rzeczony trunkiem. Naczyniu trochę brakowało do kieliszków ze szkła, w których najlepiej pijać whisky, ale da się przeżyć.
    ‐ Z lodem? ‐ zapytał barman, kręcąc bujnego wąsa.
    Kelnerki, jak to kelnerki, odziane skąpo, aby nie było im zbyt gorąco, a klientom baru wręcz przeciwnie, ładne, zgrabne, mające na czym usiąść i czym oddychać. Rzecz jasna, wszystkie były rasy ludzkiej.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar FD_God FD_God

    ‐No pewnie, że z lodem.‐ powiedział i zasiadł zaraz przy ladzie kładąc na niej odpowiednią sumę miedziaków. Ściągnął z twarzy chustę, by zaraz móc się napić swojego trunku.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    Zwyczajowe osiem monet karczmarz zgarnął do kasy pod ladą, a później dorzucił Ci dwie kostki lodu i wrócił do typowego zajęcia jakim było lustrowanie swego lokalu pod przykrywką czyszczenia i tak już lśniącego kufla.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar FD_God FD_God

    ‐Panie barmanie, czego to może dzisiejszym ludziom brakować? W sensie nie żadnych pieniędzy czy urodziwej kobiety przy boku, chodzi mi tu bardziej o coś co mogłoby jakoś… Nie wiem… Zmienić sposób robienia czegoś, hm?‐ rzekł zaraz biorąc łyk trunku.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    ‐ Spokoju, ku*wa, ot co. ‐ odparł i splunął, celnie trafiając do stojącej niedaleko spluwaczki. ‐ Mam już dosyć tych pie**olonych dzikusów… Człowiek myślał, że jak już swoje odsłużył w Armii, to będzie mieć spokój… Gówno, a nie spokój, prędzej sobie flaki wypruję, niż dam radę załatwić kuriera i dostawy, już trzy wozy i dwóch posłańców straciłem! A alkoholu nie biorę znikąd, innych artykułów też nie.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar FD_God FD_God

    ‐Ciężko chcieć pokoju, gdy wszyscy wkoło chcą wojny… Przykro mi z powodu strat, może dałoby się coś wymyślić, by jakoś ograniczyć te straty… Może nie wiem, hmm… Mechaniczne konie?‐ rzekł patrząc się w na sufit saloonu, po czym jedynie machnął ręką i westchnąwszy znowu zaczął mówić. Wydaje mi się, że zaradzenie jakoś na to jest awykonalne…


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    Barman roześmiał się bez wesołości na sugestię o mechanicznych koniach.
    ‐ Taaa… Tracę tyle tego, bo nie ma komu bronić wozów czy kurierów, jak ktoś się zapisał, to głupek albo zdesperowany rewolwerowiec potrzebujący pieniędzy, czyli nikt, kto by się nadał do odpierania tłumów dzikusów.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    .


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar FD_God FD_God

    ‐Skoro zawsze wozy są w niebezpieczeństwie… Może warto pomyśleć nad czymś innym? Może po wodzie, ale przecież tu nigdzie nie ma wody… Pod ziemią? To już ciekawsze… Powietrze?!‐ rzekł entuzjastycznie, przy okazji stukając palcami o blat lady.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    ‐ Takich jak Ty to nigdy nie brakowało, cholerni marzyciele. ‐ westchnął i opuścił Cię na chwilę, nalewając trunku innemu klientowi lokalu. 
    ‐ Brzmi dobrze, tylko że jest niewykonalne. ‐ dodał, gdy już do Ciebie wrócił.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar FD_God FD_God

    ‐Aaa tam niewykonalne… Po prostu wyjątkowo trudne, jak wszystko z początku. Gdybyśmy posiadali jakiś tunel podziemny, a tam nawet i kolej zwykłych wózków górniczych, to i tak byłby to ogromny sukces zważywszy na to ile dzięki temu się ocali… Zarówno istnień jak i towarów. Powietrze zaś… To zdecydowanie inny temat, trzeba nad tym jeszcze długo myśleć.‐ Smętnie popatrzył w szklankę, a następnie upił z niej łyk.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    ‐ Prędzej Magruder, Człowiek Kolei, skończy budowę swojej trasy przez Wielkie Równiny, ale najpierw to powinien wzmocnić ochronę pociągów kursujących z Imperium do Dodge i na odwrót.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar FD_God FD_God

    ‐Byłoby z tego słynne mano a mano, jakby jeszcze z nim to ustalić.‐ Powiedział rechocząc krótko. Z pewnością pod ziemią byłoby prostsze do wykonania, tylko trzeba jakoś przyśpieszyć kopanie tuneli…


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    ‐ Od czegoś ma się dzikusów, co nie? ‐ zagadnął i zaśmiał się, ale opuścił Cię, bowiem musiał zająć się napełnieniem kufla piwem, wedle życzenia wypowiedzianego ochrypłym głosem, przez klienta, który dopiero co wszedł do środka… Wyglądał niczym rasowy traper, głównie z racji swego odzienia, na które składały się buty, spodnie, koszula, kamizelka i pas, wszystkie ze skór i futer, wraz z nieodłączną, sztandarową czapką z bobra, co uzupełniało też wyposażenie: Noże, toporki, wysłużony karabin i rewolwer. Zresztą, on był równie wysłużony, co jego broń, widać, że dawno się nie golił, a i czuć od niego efekty zbyt długiego przebywania w dziczy…


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar FD_God FD_God

    Ten zaś zlustrował go wzrokiem i zaczekał aż wybierze sobie jakieś miejsce do siedzenia przy okazji w tym czasie biorąc sobie łyk whisky.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar FD_God FD_God

    //Oof//


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    //Zemsta za Belroith, Edgorath, Ilroim, Last Day i Twoje postaci we wszystkich moich PBF’ach.
    A tak na serio, to zwyczajnie zapomniałem.//
    Usiadł przy ladzie, a choć oddzielało Was ładnych parę metrów, to wyraźnie czułeś jego zapach, bogaty bukiet woni, na który składał się dym tytoniowy, błoto, pot, krew i tym podobne. Jednakże poza tym nie zwracał na siebie uwagi, a jedynie sączył swojego drinka w milczeniu. Zmieniło się to w chwili, gdy dwóch miejscowych pijaczków, wystarczająco zlanych i dostatecznie głupich, postanowiło wyrazić swoje obiekcje co do jego aparycji. Później… Cóż, nie byłeś do końca pewien, co i kiedy się stało, traper poruszał się tak szybko, ale fakt faktem, że obaj mężczyźni wylądowali na podłodze baru, z czego jeden trzymał się za krwawiący i złamany nos, a drugi z niedowierzaniem wpatrywał się na leżące obok niego trzy zęby, które dopiero co wypluł.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar FD_God FD_God

    //Oj tam, PBFy z GM’em bez wyobraźni często skazane są na porażkę, czyli moje.//
    ‐Niesamowity pokaz, kolego.‐ Powiedział kłaniając kapelusz w jego stronę. Z taką prędkością zawód trapera pewnie nie należy do najcięższych, hm?


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    //Więc graj w Elarid, tam nie musisz być GM’em.//
    Wzruszył ramionami.
    ‐ W puszczy nawet zwykły wypi**dek jest trudniejszym przeciwnikiem od takich patałachów. ‐ wyjaśnił, wskazując na przerażoną dwójkę, która zaraz uciekła z baru. Traper jedynie splunął w plamę krwi jednego z nich i wrócił do picia.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar FD_God FD_God

    //Praca. Praca.//
    ‐A co najlepsze taki nawet nie zawsze zechce cię zabić, tacy to pewnie po kilku głębszych zaraz rzucą się na kogoś kto na nich krzywo spojrzy, gorsi niż zwierzęta…


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    Skinął głową, ale nie rozwinął wątku, najwidoczniej nie mając żadnej ochoty na kontynuowanie tej rozmowy. Cóż, tak to właśnie było z ludźmi puszczy: Równie wiekowi, sękaci, pomarszczeni i małomówni co same drzewa, pośród których spędzają większość samotniczego żywota.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar FD_God FD_God

    Skoro i ten postanowił zakończyć wątek, to i on sam pogrążył się w jakichś myślach. Konkretniej twórczych, kręciło go obecnie tworzenie jakiejś nowej broni, co od jakiegoś czasu i tak miał już w głowie. Na razie jednak wytrącił się z tych myśli i dopił swój napój, jak za niego zapłacił to postanowił opuścić lokal, w przeciwnym wypadku uiścił zapłatę i wyszedł.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    Wszystko przebiegło sprawnie, toteż uniknąłeś nieprzyjemności związanych z konfrontacją z wykidajłą baru, a on z Tobą. Opuściłeś przytulny lokal, zamieniając go na prażone popołudniowym słońcem ulice Imperium, którymi możesz dostać się dosłownie wszędzie. W końcu to tu prowadzą wszystkie drogi i tory w Oskad, prawda?


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar FD_God FD_God

    Niby tak, ale jego teraz interesowała tylko jego pracownia, a nie niezbadana dzicz i Dodge City. Udał się zatem do swojej kryjówki.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    Nie wypiłeś aż tyle, aby zapomnieć drogę, więc pewnym krokiem trafiłeś tam po kilku minutach. Co ciekawe, zauważyłeś dwóch mężczyzn pod drzwiami, z czego jeden oparty był o ścianę domu, a drugi krążył niespokojnie w te i wewte.
    Obaj mieli charakterystyczne elementy ubioru: Czarne, skórzane płaszcze, kapelusze z tego samego materiału i brązowe gwiazdy na piersiach. Pierwszy, o zadartym nosie, pewnym siebie i szyderczym uśmieszku na twarzy oraz starannie przystrzyżonej koziej bródce, leniwie kręcił popisowe młynki swoim rewolwerem Vulcanic 10, który schował na Twój widok do kabury i podszedł bliżej, zatrzymując się kilka kroków od Ciebie.
    ‐ Pan Japser Clark, jak mniemam? ‐ zagadnął. ‐ Jestem Konstabl Webb, a tamten to mój współpracownik, Konstabl Radburgh. ‐ dodał, wskazując na drugiego mężczyznę o bujnych bokobrodach i wąsiskach koloru miedzi, który skinął Ci głową, opierając się na strzelbie, która mogła być jakimś unikatowym modelem lub czymś dalece zmodyfikowanym.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar FD_God FD_God

    ‐W istocie. Miło mi panów poznać.‐ Rzekł w ich stronę i uchylił im kapelusz.‐ W czym mógłbym służyć?‐ Dodał jeszcze przyglądając się strzelbie drugiego mężczyzny, nigdy bowiem jeszcze takiej nie widział, a być może jego inteligencja połączona ze znajomością broni da mu jakieś pojęcie na jej temat.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    Broń ta była słusznych gabarytów i wyglądała Ci na konwersję przynajmniej kilku znanych obecnie modeli broni, ale indywidualne malowanie i zdobienia utrudniały ich szczegółową identyfikację.
    ‐ Burmistrz Imperium i jednocześnie lokalny szeryf, Hoodoo Brown, zaprasza pana na rozmowę do swojego kasyna. ‐ wyjaśnił Konstabl, mając oczywiście na myśli umiejscowione w centrum Imperium kasyno zwane Pałacem Hoodoo, na którego górnych piętrach znajdowały się prywatne gabinety i biura lokalnego władcy okolicy, bo jak inaczej nazwać tego mężczyznę, zwłaszcza jeśli brać pod uwagę jego powiązania z Thomasem Magruderem?


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar FD_God FD_God

    ‐Sam pan Brown?!‐ Powiedział głośniej zdziwiony i się nieco wzdrygnął. Jak zgaduję, pragnie ze mną rozmawiać niezwłocznie, czyli mam ruszyć tam z wami czy też sam już teraz, tak?‐ Spytał patrząc po nich, a w międzyczasie jakoś starał się ułożyć myśli dotyczące tego czego może on od niego chcieć.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    ‐ Szef mówił prawdę, faktycznie to bystry gość. ‐ skomentował półserio, a półżartem Radburgh, upewniając Cię o słuszności Twoich domysłów: Ktoś taki jak Hoodoo Brown raczej nie będzie zbyt rad, czekając zbyt długo.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar FD_God FD_God

    ‐Zatem proszę tylko byśmy udali się tam jak najszybciej, poinformował was może o tym czego ode mnie chce?‐ spojrzał po nich, a następnie popatrzył się jeszcze na siebie strzepując kurz z części ubrań.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    W odpowiedzi Webb jedynie się uśmiechnął, a jego masywny kompan prychnął i ruszył pierwszy w kierunku kasyna, za nim zaś skierował się drugi Konstabl. Wypada dołączyć, zwłaszcza że Twój wygląd jest bez zarzutu, co zawsze może się przydać podczas rozmowy z tak ważną personą, jak Hoodoo Brown.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar FD_God FD_God

    Wygląda świetnie to i czuje się w ten sam sposób, wypada zrobić dobre wrażenie na panie Brownie, ale wypada też iść za resztą.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    Podróż była krótka, więc po chwili znalazłeś się w Pałacu Hoodoo, miejscu niedostępnym dla zwykłych śmiertelników. Rzeczywiście, ten lokal był tak dobry, jak mówili, jeśli nie lepszy: Kosztowne dywany, marmurowe kolumny, obrazy na ścianach… To wszystko musiało kosztować niemałą fortunę, ale co z tego, skoro pewnie samo kasyno zwróciło się w ciągu kilku miesięcy? Nie brakowało tu klientów, głównie wyższych, czasem średnich stanów, którzy to spędzali tu czas przede wszystkim na grze w kości, pokera, czy jakiekolwiek inne gry karciane, a więc ogółem mówiąc, to na hazardzie. Tylko część bywalców zajęta była spokojnym sączeniem drinków i zajadaniem przekąsek, ewentualnie rozmowami na różne tematy lub gapieniem się na kręcące się tu i ówdzie, równie urodziwe, co skąpo odziane, kelnerki.
    ‐ Masz zamiar zostać tu na chwilę? ‐ zagadnął Webb po wejściu, co wyglądało na kurtuazyjne pytanie, a prędzej było jakiegoś rodzaju próbą.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar FD_God FD_God

    Przyjście tutaj było dla niego czymś niezwykle odświeżającym od czasu spoglądania głównie na zabite dechami ściany saloonu czy własnej pracowni, spoglądanie na urodziwe kobiety czy też ogólną obecność wyższych sfer wśród, których parę razy jeszcze za młodu przebywał. Zaraz po usłyszeniu pytania jedynie lekko się uśmiechnął i odpowiedział.
    ‐O ile to miejsce rzeczywiście wygląda jak z bajki i pięknie byłoby zostać tutaj chwilę dłużej, to jednak jedynym celem mojego przybycia jest tutaj chęć pana Browna na rozmowę ze mną, dlatego też nie chcę odstraszać klienteli i nie kazać szanownemu czekać.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    Pokiwał głową, najwyraźniej aprobując Twój wybór. Po chwili poprowadził Cię na górę, jego kompan został na dole, rozmawiając z kilkoma uzbrojonymi mężczyznami. Niemniej, Wy dwaj weszliście na piętro, najpewniej służące za kwatery obsługi i magazyny, a później na kolejne, gdzie to było już znacznie mniej pomieszczeń. Webb wskazał na jedne z drzwi i odszedł kilka kroków, aby przechadzać się po korytarzu.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar FD_God FD_God

    Cóż, te drzwi prowadzą już tylko na spotkanie z przeznaczeniem, na chwilę przed wejściem tam wypada jednak odetchnąć parę razy, cicho odkrztusić gardło… No i zapukać.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    ‐ Wejść! ‐ usłyszałeś zza drzwi głos równie serdeczny, co stanowczy i władczy, jak przystało na burmistrza, którego wizerunek jest kreowany nie tylko w Imperium, ale i całym Oskad.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar FD_God FD_God

    No i tak jak pozwolił, wszedł do środka i ukłonił się ściągając przy okazji kapelusz.
    ‐Szanowny panie Brown, nazywam się Jasper Clark. Wysłał pan po mnie dwóch swoich ludzi, w czym mogę panu pomóc?


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    Burmistrz przez chwilę siedział do Ciebie odwrócony plecami, podziwiając panoramę Imperium i okolic przez spore, przeszklone okna za swoim biurkiem. Dopiero po chwili odwrócił się w obrotowym fotelu w Twoją stronę. Cóż, wyglądał tak, jak zawsze, a trzeba przyznać, że gość już od pierwszego wejrzenia wzbudzał spore zaufanie.
    ‐ Zgadza się, panie Clark. ‐ potwierdził krótko to, co sam mu przed chwilą wyłuszczyłeś i wypuścił kółko z dymu, ponownie zaciągając się cygarem. ‐ Proszę, niech pan siada. ‐ dodał, wskazując na krzesło naprzeciwko siebie, wstając z miejsca. ‐ Coś do picia? Lub zapalenia?


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar FD_God FD_God

    ‐Ależ skądże panie Brown, nie trzeba.‐ powiedział zasiadając w wyznaczonym miejscu.‐ W czym może pomóc moja skromna osoba komuś takiemu jak pan?


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    ‐ Mam wielu przyjaciół. ‐ zaczął mężczyzna, zaciągając się cygarem, aby po chwili wypuścić spory obłok dymu. ‐ Kilku z nich bywa w tej samej spelunie, którą sobie pan upodobał. Tak się składa, że dowiedziałem się dzięki niemu wielu interesujących rzeczy o panu, panie Clark… Bądźmy szczerzy, mówca ze mnie kiepski, a pewnie obaj nie mamy zbyt wiele czasu, więc przejdę do meritum: Chciałbym, aby pan zajął się produkcją broni i innych wynalazków na potrzeby moje, mojej milicji i całego Imperium. Rzecz jasna, otrzyma pan odpowiednią zapłatę za swoją pracę, a wszelkie produkty, składniki, części i tak dalej zostaną pokryte z miejskiego budżetu… Wierzę w postęp, panie Clark. Podobnie jak Thomas Magruder. Czy chce pan do nas dołączyć? ‐ zakończył swój wywód pytaniem, gasząc niedopalone cygaro w popielniczce, aby móc wstać i wyciągnąć w Twoim kierunku dłoń.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar FD_God FD_God

    ‐Będzie to dla mnie ogromny zaszczyt panie Brown.‐ odpowiedział ze szczerym uśmiechem, a także wstał i odwzajemnił uścisk dłoni patrząc mężczyźnie w oczy, tak jak nakazuje to etykieta. Od kiedy mógłbym zacząć dla pana pracę?‐ dodał jeszcze nadal mając w głowie plan pewnej broni.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    ‐ Jak najszybciej. Niech pan sporządzi listę niezbędnych artykułów i towarów, a potem przekaże ją jednemu z moich Konstabli. Postarają się zdobyć wszystko jak najszybciej. I niech pan się nie oszczędza, panie Clark: Postęp ma swoją cenę, a ja mam pieniądze.


  • Elarid Mistrz Gry

    avatar FD_God FD_God

    ‐Ależ oczywiście panie Brown, wezmę się za to niezwłocznie.‐ powiedział jeszcze kłaniając się, a następnie wyszedł z pokoju i skierował się do swojej pracowni, o ile rzecz jasna pozwolono mu na to.


Log in to reply