Gospodarstwo na Równinie


  • Elarid Mistrz Gry

    - Zrobię, co będę mógł, mając tyle miedziaków, ile mam. -powiedział, klepiąc sakiewkę wiszącą przy pasie. - Coś jeszcze?


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    - Tyle raczej.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Nie chcesz go zapytać, po co właściwie wybiera się do miasta?//


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    //Jego sprawy, ona się nie wtrąca. Może się to wydać dziwne, ale i tak nie zapyta.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Jak tam chcesz.//
    Skinął głową i wsiadł na konia, a później odjechał, opuszczając gospodarstwo. Zdawało Ci się, że miał zamiar coś jeszcze powiedzieć, ale zrezygnował i udał się w dalszą drogę.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    Tak więc zajęła się ogólnymi pracami, jak sprzątanie, szycie, czasami też w ramach przerwy pobrzdękiwała na gitarze. Ze względu na zaginięcie Patricii i ogólny atak dzikusów, często siedziała w środku, czasami tylko wyglądając na zewnątrz. Kto wie? Może akurat dojrzy Jannet lub jakieś niebezpieczeństwo?


  • Elarid Mistrz Gry

    Godziny mijały Ci spokojnie, czyli tak jak niemalże zawsze. Dopiero za któryś razem dostrzegłaś samotną sylwetkę na horyzoncie, która zbliżała się powoli. Był to człowiek lub Mivvot, sądząc po gabarytach i ilości kończyn, ale poruszał się pieszo, a nie konno, co nie było codziennym widokiem. Przez jakiś czas biegł w kierunku gospodarstwa, ale gdy dzieliło go od niego jakichś czterdzieści metrów, zwolnił i po kilku krokach zwalił się jak długi na ziemię.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    Z początku zamierzała uciekać, jednak kiedy tylko upadł i zrozumiała, że nie stanowi zagrożenia, pobiegła do niego. Pierwszym co zrobiła, to ocena stanu zdrowia i ewentualnie odwrócenie na plecy, jeżeli upadł do przodu. Wolałaby wiedzieć kto się włóczy w okolicy. Ich gospodarstwo jest ostatnio coś niepokojąco popularne…


  • Elarid Mistrz Gry

    Był to Mivvot, tak jak mogłaś podejrzewać. Tubylec był młody, a choć rasa była raczej długowieczna, to on wyglądał na ludzkie dwadzieścia lat. Około. Miał na sobie brudne, stare i podarte spodnie oraz koszulę. Nie widziałaś na jego ciele żadnych świeżych obrażeń, choć plecy zdobiły ślady po razach batem, ale to nie od nich upadł, widziałaś, że był skrajnie wycieńczony, głodny i spragniony, a przy tym czułaś, że miał gorączkę. Wszystko wskazywało na to, że był niewolnikiem, który jakiś czas temu uciekł z jakiejś plantacji, rancha czy tego typu miejsca, w których przymusowo zatrudnia się taką właśnie służbę.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    Ajć. Kolejny niewolnik i to kiedy Ci obcy mogą tu wrócić w każdej chwili, pięknie. Czy go zostawić na pastwę losu i sprzątnąć? Niby tak według niej trzeba postąpić, tak byłoby najlepiej, to wskazane zachowanie. Z drugiej strony to też Mivvot, ktoś taki jak ona, również niewolnik, również zbiegły. Co robić… co robić… Cholera, niech straci.
      Zabrała go do domu i położyła na swoim spaniu. Upewniła się, że stan jest stabilny i od razu pobiegła do kuchni, aby przygotować posiłek. Rose jej pewnie znienawidzi bardziej, będzie go dręczyć, nowi może i rozkażą zabić, ale ma to gdzieś. Nie jest taka, nie jest zła, nie postąpi tak jakby chcieli. A przynajmniej jak sądziła, że mogą zareagować… Ją niby przyjęli, jednak ich nie podejrzewa o takie niecne rzeczy. Ta cała dłoń to najgorsze co im się obecnie przytrafiło. Nigdy wcześniej nie czuła się tu tak obco i niepewnie…


  • Metro 2035

    // Nowa twarz w drużynie zawsze mile widziana. //


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    //To głównie strach przed nowymi i Rose.


  • Metro 2035

    // Jeżeli boi się nowych osób to czemu go przygarnęła?.//


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    //Nowi, że ta dłoń, nie nowe nowe osoby. Go chce, bo to mivvot, ale boi się reakcji nowych członków ich bandy. Chociaż ten Traper wydaje mi się coraz bardziej ok.


  • Metro 2035

    // A, kumam.


  • Elarid Mistrz Gry

    Mimo targających Tobą niepokojów, przygotowałaś posiłek bez żadnych trudności, aż za bardzo weszło Ci to w krew. Po kilku chwilach od tego momentu, usłyszałaś, jak Twój nowy znajomy spada na podłogę ze swojego legowiska, czyli już się najwidoczniej obudził.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    Odłożyła wszystko i pobiegła do niego. Jak to dobrze, że jeszcze nie wracali…


  • Elarid Mistrz Gry

    Do tego czasu powinnaś znaleźć dobrą wymówkę, bo za trzymanie zbiegłych niewolników każda władza, legalna czy nie, karała. Zwłaszcza, gdyby kilku Konstabli wpadłoby na Wasze rancho i przypadkiem odkryło, z kim ma do czynienia. Poza tym ktokolwiek był właścicielem tego niewolnika, na pewno zechce go odzyskać i pościg może trafić aż tutaj.
    Tak jak podejrzewałaś, młody Mivvot leżał na ziemi, tuż obok swojego leża. Ledwo był w stanie unieść się na łokciach, a co dopiero wstać o własnych siłach.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    Sama za silna nie była, ale i tak próbowała go ponownie położyć.
    - Leż spokojnie - próbowała uspokoić młodzieńca cichym i spokojnym głosem. Każdy wyczułby jednak tę nutkę niepewności i strachu w jej głosie. Kiedy się nim zajmie, wymyśli jakieś wyjaśnienie. - Skąd jesteś?


  • Elarid Mistrz Gry

    - Za daleko, by zliczyć kroki. - odparł łamaną ludzką mową. - Za daleko, by było gdzie wracać. Do trupów, do sępów, do spalonych chat.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    Dzięki Ci losie - zbieg. Nie musi się martwić oprychami jakiegoś bogacza.
    - Więc odpoczywaj. Tutaj jesteś bezpieczny. Za chwilę przyniosę coś do jedzenia. - Jeżeli nie protestował w jakikolwiek sposób i spokojnie leżał, poszła po jedzenie.


  • Elarid Mistrz Gry

    Nawet gdyby chciał, nie miał na to sił, więc gdy powróciłaś do niego z posiłkiem, zastałaś go w tym samym miejscu, co wcześniej.


  • Elarid Mistrz Gry

    Wiewiur:
    Powracając ze swoją ekipą i skradzionym dyliżansem pełnym pozornie bezwartościowych łupów, nie licząc samego pojazdu, koni i broni zabitych w zasadzce ludzi, zauważyłaś, że w samym gospodarstwie było niezwykle cicho i spokojnie. Niby dobrze, ale wszyscy wiedzą, jak to ostatnio się skończyło…


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    - Jesteś w stanie samemu zjeść? - spytała się, z lekkimi obawami o jego stan zdrowia. Swoją magią mogłaby coś na to poradzić?
    //Zapomniałem w sumie, że ją umie…



  • Rose nieco się spięła w reakcji na nagła ciszę i mimowolnie sięgnęła po swoją broń, wyostrzając zmysły.
    - Niepokoi mnie ta cisza - rzekła do swoich kompanów, chociaż chyba tylko traper jakkolwiek zareaguje na jej słowa, na co w sumie trochę liczyła.


  • Elarid Mistrz Gry

    Max:
    Mivvot wzruszył ramionami, najwidoczniej na temat Magii wiedział jeszcze mniej niż Ty, ale stanowczo przyjął posiłek z Twoich dłoni.
    - Dam radę.
    Wiewiur:
    Nie odpowiedział, drugi bandzior również. Obaj za to wyjęli swoją broń, idąc za Twoim przykładem, jakby również obawiając się, że nagle zza najbliższego budynku wyskoczy jakiś uzbrojony po zęby Ubairg.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    //O magii nie do niego, co bardziej do ciebie jako GMa.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Tak.//


Log in to reply